Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty

29 sierpnia 2016

Eveline: Ideal Cover Full HD, 203 Natural, matujący podkład kryjący - czy aby na pewno?


Znacie podkład Eveline Ideal Cover Full HD? Ja mam go okazję używać już od jakiegoś czas. Otrzymałam go na Meet Beauty, a kolor który sobie wybrałam to 203 Natural. Wybierałam go z myślą o lecie, a poza tym chciałam podkład w odcieniu beżowym, bardziej wpadającym w żółte tony niż różowe. Tak się składa, że jest w końcu okres, kiedy ten kolor do mnie pasuje - na samym wstępie powiem, że nie jest to odcień najjaśniejszy, ale na szczęście jest to trzeci w kolejności... zatem spokojnie, są jeszcze dwa jaśniejsze ;)

Moim zdaniem podkład posiada przyciągającą wzrok etykietę, przynajmniej mnie przyciągnęła :) Do tego dochodzi nazwa Ideal Cover i napisy o tym, że jest to podkład matujący i kryjący. A jak jest w rzeczywistości? Czy jestem z niego zadowolona? Komu go polecam? Tego dowiecie się czytając wpis do końca.


Na zatyczce podkładu umieszczono taką jakby ściągę, dzięki której możemy dowiedzieć się, jakie: krycie, konsystencję i wykończenie ma mieć ten produkt. Wykończenie: półmat, Krycie: mocne, Konsystencja: średnia. Ale czy aby na pewno? Ja mam trochę inne zdanie. Ale do rzeczy.

Podkład jest podkładem płynnym, zatem powiedziałabym raczej, że konsystencja jest rzadka/płynna, a nie średnia. Przez to, że jest taki lejący łatwo wycieka przez otwór w pompce i w podróży trochę wylewa się na zatyczkę. Natomiast, dzięki tej formule podkład jest bardzo lekki. Ja zdziwiłam się jego lekkością, ponieważ producent wspomina o kryciu i matowieniu, a jak doskonale wiadomo, lekkość nie jest domeną takich podkładów.

To jak jest z tym kryciem i matowieniem? No właśnie za bardzo ich nie ma. I wcale nie mówię, że to źle, natomiast osoba, załóżmy, że ze skórą tłustą i trądzikiem, sięgająca po ten podkład po prostu się zawiedzie. Podkład kryje raczej delikatnie. Powiedziałabym, że jest to krycie średnie-, czyli zakryje drobne przebarwienia, zaczerwieniania, ujednolici koloryt skóry, ale zostawi na wierzchu wypryski i wszystko, co większe. Co więcej, nie jest to też podkład matujący. Byłam wielce zdziwiona, że tak się nazywa, kiedy pierwszy raz go nałożyłam. Wykończenie, które zostawia, to raczej naturalny blask. Nie świecimy się jak żarówka, ale skóra też nie jest matowa, ani nawet pół-matowa. Moim zdaniem jest to ładne, satynowo-świetliste wykończenie, które przy macie nawet nie stało.


Na powyższych zdjęciach mam wymieszany podkład Eveline z malusieńką ilością Lirene No Mask.

Niestety uważam, że nazwa nie jest udana, natomiast sam produkt jest niczego sobie. Szkoda, że Eveline tak nazwało ten podkład, bo matująco-kryjący to on może jest... ale dla osób ze suchą skórą (które pewnie wchłonie trochę ten blask), bez niedoskonałości. Natomiast osoby oczekujące matu i krycia mogą się nim po prostu rozczarować.

Kosmetyk wygląda na twarzy naturalnie, ładnie scala się ze skórą i nie tworzy efektu maski. Jest bardzo komfortowy w noszeniu, a dodatkowo długo się utrzymuje. Nie zastyga, zatem można dłużej z nim popracować i dołożyć drugą warstwę w razie potrzeby. Uważam, że nadaje się do każdego typu skóry. 

Skóra sucha nie powinna na niego narzekać, ponieważ nie ściąga skóry i nie jest podkładem typowo matującym. Polubi go też skórą tłusta, o ile!, o ile dana osoba jest przygotowana na niewielkie krycie i brak efektu matu. Ja, posiadaczka skóry tłustej jestem z niego zadowolona, ale ja obecnie nie potrzebuję dużego krycia, a i na lato aż tak mocno się nie matowię. Jednak mam wrażenie, że najbardziej spodoba się cerze normalnej i mieszanej.

Dołączam jeszcze dwa komórkowe zdjęcia, gdzie mam ten podkład bez domieszek. Jakość jest gorsza, ale lepiej widać, że krycie nie jest idealne i wykończenie też należy do tych bardziej świetlistych:


Podkład w cenie regularnej kosztuje niecałe 24zł, zatem nie jest najdroższy. Myślę, że przy okazji promocji -40/49% warto się nim zainteresować. A teraz czekam na Wasze opinie, czy go miałyście i jak się u Was sprawdzał :)

6 stycznia 2016

ULUBIEŃCY 2015: PODKŁADY - MAP, Astor, Ingrid Cosmetics, Skin79


Zapraszam na pierwszą część Ulubieńców minionego 2015 roku! W tym poście przedstawię Wam moje ulubione podkłady 2015 roku. Jest ich dużo, aż 4, może to trochę dziwić. Ale prawda jest taka, że w roku 2015 właściwie każdy kolejny podkład, po który sięgałam okazywał się ulubieńcem.

Podkłady, które Wam pokażę różnią się odcieniami czy tonacją. Po prostu używałam ich w różnych porach roku, raz byłam bardziej opalona, innym razem mniej. Podkłady różnią się też stopniem krycia, trwałością... w zasadzie wszystkim. Jeżeli macie ochotę bliżej je poznać, to zapraszam do dalszej części wpisu.

  • Podkład wodoodporny MakeUp Atelier Paris, FLW2NB - podkład, który kupiłam w grudniu 2014 z myślą o studniówce Wojtka, która odbywała się miesiąc później. Oczywiście kolor podkładu wybierałam na czuja przez internet. Warto wspomnieć, że jest to stara formuła - płynna, wręcz cieknąca (nowa wersja jest dość gęsta, wręcz musowata). Z kolorem raczej trafiłam, bo jest on dość uniwersalny. Akurat na studniówce wyglądałam trochę jak mim, bo użyłam za dużo samoopalacza na ciało, ale ogólnie przez większość roku kolor mi odpowiadał. Podkład jest kosmetykiem mocno kryjącym. Kryje naprawdę dobrze, powiedziałabym, że jest to pełne krycie, a przy tym ma dość lekką formułę (ciągle mówię o starej wersji). Mocno zastyga na mat i mi to odpowiada. Natomiast osoby z bardziej suchą skórą muszą używać pod niego czegoś mocno nawilżającego. Utrzymuje się bardzo dobrze, o ile nie dotykamy twarzy, nie ocieramy się o nic. Jest to formuła zastygająca, więc przy mocniejszym potarciu podkład w danym miejscu po prostu zejdzie. Warto też wspomnieć, że bardzo dobrze miesza się go z innymi podkładami, bo robiłam tak wiele razy i zawsze jest super. Jak podkład MAP wygląda na twarzy? KLIK  
    Cena: 110zł  /  Pojemność: 30 ml  /  Dostępność: LadyMakeUp

  • Astor, Perfect Stay + Primer, 100 Ivory - podkład, który bardzo mnie zaciekawił przez test Hani na YT. Po prostu wyglądał na niej tak pięknie i nieskazitelnie, że zachciałam go mieć... i chociaż na mojej twarzy nie daje takiego efektu, to wciąż jestem zadowolona. Krycie ma średnie-, ponieważ spod dwóch cienkich warstw tego podkładu ciągle prześwitują mi zaczerwieniania. Ma bardzo mokre wykończenie, dlatego moim zdaniem najlepiej nadaje się na porę letnią. Zresztą nie tylko przez to - jego kolor wręcz do tego zmusza, bo niestety nie jest to najjaśniejszy na świecie odcień, w dodatku delikatnie oksyduje. Mi najbardziej pasował w lipcu, kiedy byłam już delikatnie opalona. Przypudrowany utrzymywał się dość długo, jednak nie na tyle, żebym nazwała go podkładem niezawodnym. Początkowo się z nim nie polubiłam ze względu na średni odcień i mokre wykończenie (ja mam skórę tłustą i niezbyt mi się to podobało), ale później się przeprosiliśmy, i jak widać - wylądował w ulubieńcach. Jak Astor Perfect Stay wygląda na twarzy? KLIK
    Cena: 30-40zł  /  Pojemność: 30 ml  /  Dostępność: Rossmann, Natura, Hebe


  • Ingird Cosmetics, Slik&Lift, 30 beż - podkład, po którym wiele oczekiwałam, ale z drugiej strony miałam co do niego wielkie nadzieje. Znalazł się u mnie 1,5 roku temu przez portal StrefaUrody i kiedy pierwszy raz go przetestowałam byłam po prostu rozczarowana, to nie było dobre wrażenie. Na szczęście sięgnęłam po niego w lecie 2015, kiedy inne podkłady były po prostu za jasne... i okazało się, że podkład jest świetny! Naprawdę dobrze kryje (powiedziałabym, że to takie klasyczne średnie krycie), jest dość mocno nawilżający, ma gęstą konsystencję, a przede wszystkim potrafi dać piękny efekt na buzi. Kiedy dobrze go zaaplikujemy i połączymy z kosmetykami, które lubi, to uzyskamy efekt pięknej, gładkiej, wręcz wyfotoszopowanej skóry. W dodatku bardzo długo się utrzymuje - miałam go na sobie raz przez jakieś 14h i wyglądał bardzo dobrze (producent na opakowaniu zapewnia o 16h trwałości, może być to nawet prawda). Kolor jaki posiadam jest ciemny i pasuje mi tylko wtedy, kiedy jestem na maksa opalona. Jaśniejszy odcień to 29 i chyba jest on już bardziej ludzki ;) Ciekawi, jak podkład Ingrid wygląda na twarzy? KLIK 
    Cena: 10zł  /  Pojemność: 30 ml  /  Dostępność: Hebe, StrefaUrody
 
  • Skin79, Vip Gold BB Cream - ostatni produkt nie jest stricte podkładem, ale używam go w tym samym celu, zatem znalazł się w zestawieniu. Mam go najkrócej, ale bardzo go polubiłam. Miałam pisać osobną recenzję, ale jak już opisuję go tutaj, to chyba sobie podaruję. Początkowo podchodziłam nieufnie do tego kremu BB, ponieważ bardzo się bałam, że uzyskam za małe krycie. W dodatku jest to krem przeznaczony do skór suchych, dojrzałych, więc nie liczyłam na to, że się u mnie sprawdzi. Okazało się jednak, że krem kryje i to dość porządnie! Co prawda moich zaczerwienień nie przykrywa w 100%, ale jeśli chodzi o dni, kiedy chce się wyglądać dobrze, a nie perfekcyjnie - jest super! Vip Gold ma dość trudny kolor, ponieważ jest dość szary i nie każdemu będzie pasował. Ze mną nie zgrywa się idealnie, zwłaszcza, że ładuję go na swoją twarz dość dużo, ale wciąż podoba mi się jak wygląda. Daje na twarzy naturalny efekt zdrowej, promienistej cery (takie naturalne glow). Ja go oczywiście przypudrowuję, bo bez pudru jest dla mnie zbyt błyszczący. Utrwalony mocno matującym pudrem trzyma się na twarzy bardzo dobrze - po 8-12h, w zależności od dnia. I mówi to osoba ze skórą tłustą. Myślę, że warto skusić się na próbki i zobaczyć, czy przypadkiem nie stanie się także Waszym ulubieńcem. W swoim posiadaniu mam jeszcze wersję Hot Pink i jestem ciekawa, czy zarówno ona podbije moje serce w 2016 roku :) Jak Vip Gold wygląda na twarzy? KLIK
    Cena: ok. 100zł  /  Pojemność: 40g  /  Dostępność: internet, np. sklep Skin79


Zrobiłam dla Was jeszcze swatche wszystkich podkładów po kolei. Jak widać, mocno się między sobą różnią. Mam nadzieję, że porównanie będzie przydatne :) I to już wszystko, trochę się rozpisałam. Po cichu liczę, że komuś przydadzą się moje opinie ;)

Dajcie znać, czy znacie te podkłady i czy też je lubicie? A może wręcz przeciwnie? :)

8 lipca 2015

Astor: Perfect Stay, 100 Ivory || kolor, opinia i filmy z testem na żywo - jak kryje, jak wygląda, jak długo się utrzymuje?


Od jakiegoś czasu sięgam po podkład Astor Perfect Stay, ponieważ podoba mi się efekt jaki daje w okresie letnim. Lato jest od tego, żeby wyglądać zwiewnie i świeżo, i choć nie przepadam za rozświetloną cerą w pozostałych porach roku, w lecie nawet mi się to podoba. Perfect Stay jest podkładem połączonym z bazą. Ma się dzięki temu dłużej utrzymywać i nie brudzić wszystkiego dookoła.

Moim zdaniem nie jest to podkład ani nawilżający (uważam, że nie ma właściwości pielęgnacyjnych, ale też nie wysusza), ani tym bardziej matujący. Efekt, jaki daje jest dość mokry, rozświetlony i osobiście lubię go przypudrować, ale wiem, że wiele osób by tego nie zrobiło. Dobrze wygląda także połączony z czymś bardziej matowym - np. Max Factor Face Finity.

 efekt uzyskany po połączeniu Perfect Stay z Face Finity


Mimo że odcień 100 Ivory to ten najczęściej kupowany, najjaśniejszy z gamy, wszyscy mogą się zgodzić, że dla większości Polek będzie on zdecydowanie za ciemny. Ja się obecnie troszkę opaliłam (kilka dni w Boszkowie w czasie 30-stopniowych upałów zrobiło swoje) i w tej chwili można stwierdzić, że jest nawet dopasowany. Jednak kiedy kupiłam go pod koniec zimy był zdecydowanie za ciemny (zwłaszcza, że ma tendencje do lekkiego oksydowania i finalnie jest jeszcze ciemniejszy).

Jak wypadł na mojej skórze na samym początku kwietnia? Zapraszam:


Jeśli chodzi o moją opinię o podkładzie, to muszę Wam powiedzieć, że obecnie całkiem się lubimy. Zmieniłam sposób aplikacji - efekt o wiele bardziej mi się podoba po naniesieniu suchą gąbeczką, wtedy nie jest taki mokry. Potem i tak go oczywiście przypudrowuję, ponieważ ten podkład jest dość lepki sam w sobie, a puder niweluje to uczucie. Po przypudrowaniu pudrem ryżowym (ja mam z firmy Mariza) i tak wygląda bardzo naturalnie, nie jest to płaski, suchy mat, skóra zachowuje fajny, świeży poblask. Krycie, jakie uzyskujemy na pewno nie jest pełne. Powiedziałabym, że jest po prostu średnie - przykryje niewielkie czerwienienia i przebarwienia, małe wypryski i strupki pewnie też.

Podkład ma dość tłustą formułę, jakby z trudnością czepia się skóry (zwłaszcza, gdy nanosimy go mokrą gąbką). Sprawdzi się przede wszystkim na cerach suchych i normalnych, na których pewnie będzie wyglądał pięknie. Cery mieszane i tłuste też mogą być z niego zadowolone, ale tutaj trzeba znaleźć na niego swój sposób (np. aplikować go suchą gąbką, używać mocno matującego pudru).

Utrzymuje się długo, na pewno około 7-8h i przez ten czas wygląda na skórze dobrze, jednak muszę dość często odciskać z twarzy nadmiar sebum, ponieważ mocno się po nim świecę. Nie przeszkadza mi to za bardzo, bo w końcu w lecie obowiązują trochę inne zasady ;) Jeśli chodzi o brudzenie i odporność na tarcie, to jednak trochę się transferuje (np. na szybkę telefonu), a przy pocieraniu twarzy (jeśli ma się do tego tendencje) na pewno trochę nam zejdzie. Nie jest to podkład, który zastyga na skórze.

Zapraszam na krótki film z mojego letniego makijażu, gdzie używam tego podkładu:



Cena: ok. 30-40zł      Pojemność: 30 ml      Dostępność: drogerie internetowe i stacjonarne

14 października 2014

MAC: moje wrażenia na temat podkładów Pro LongWear i Studio Fix na podstawie próbek - opinia oraz zdjęcia


Część! Dzisiaj będzie trochę inaczej, ponieważ chciałabym podzielić się moimi wrażeniami na temat podkładów z firmy MAC - Pro LongWear i Studio Fix, których próbki dostałam w salonie. W związku z tym, że zbliżam się powoli do wykończenia moich podkładowych zapasów, a chcę sobie kupić coś z wyższej półki, przeszłam się do MACa, by wziąć po odrobinie podkładów i przetestować je na swojej skórze.

Zdecydowałam się na Pro LongWear, ponieważ nie trzeba do niego kupować osobnej pompki i ma się długo utrzymywać, a poza tym czytałam/słyszałam ostatnio same dobre opinie o nim. Natomiast Studio Fix ma być podkładem mocniej kryjącym, czyli czymś dla mnie. Do małych pojemniczków Pani wlała po 3 pompki podkładów. Kolor jaki mi doradzono to NC20 (teraz zaczyna być odrobinę za ciemny, ale to dobry odcień dla mnie na lato).


MAC, Pro LongWear, NC 20

Zapach: mocny, chemiczny, przypominający farbę olejną
Konsystencja: płynna, jednak całkiem gęsta
Krycie: niskie w kierunku średniego
Wydajność: słaba, 3 pompki starczyły mi na niecałe 2 aplikacje
Trwałość: bardzo dobra
Cena: 138zł

Mimo że według powyższych danych wydawać by się mogło, że podkład jest całkiem fajny, to mi niestety za bardzo nie przypadł do gustu. Przede wszystkim, niemalże całą zawartość słoiczka wykorzystałam przy pierwszym podejściu. Na początku chciałam użyć gąbki, ale chyba wchłonęłaby cały ten podkład, więc przerzuciłam się na palce, co sprawdziło się naprawdę przyzwoicie. Mogłabym go używać na te partie twarzy, które nie wymagają wysokiego krycia (czyli np. czoło, brodę, boki twarzy), natomiast fluid nie radzi sobie z moimi czerwonymi, naczynkowymi policzkami. Żeby wyjść do ludzi w nieco lepszym stanie, na policzki nakładałam jeszcze warstwę korektora pod oczy (w takie duże, rozświetlające spojrzenie trójkąty). Drugą kwestią jest też fakt, iż podkład ten wcale nie wyglądał na mojej cerze najlepiej (z bliska), jednak na zdjęciach wyszedł bardzo ładnie. Muszę też potwierdzić, że utrzymuje się bardzo długo, niestety nie trzyma mi matu (przed zdjęciami/nagrywaniem mocno się przypudrowałam).
   



MAC, Studio Fix, NC 20

Zapach: mocny, chemiczny, przypominający farbę olejną
Konsystencja: płynna, jednak całkiem gęsta
Krycie: średnie w kierunku wysokiego
Wydajność: przeciętna, 3 pompki starczyły mi na niecałe 3 aplikacje
Trwałość: dobra
Cena: 126zł + pompka

Ten podkład już bardziej przypadł mi do gustu. Na pewno wpływ na to ma lepsze krycie i lepsza wydajność. Tym razem, do aplikacji kosmetyku, użyłam zwilżonego pędzelka syntetycznego kabuki (wersja mała, do oczu) i bardzo dobrze się przy tym sprawdził. Podkład kryje nieźle, jednak gdybym chciała uzyskać w pełni satysfakcjonujący mnie efekt, pewnie uzyskałabym wcześniej efekt maski. Jednak przy nim korektor nałożyłam tylko pod oczy. Z podkładem trzeba pracować szybko, ponieważ ma niezłe tempo zastygania. I tutaj historia się powtarza, ponieważ nie jestem do końca zadowolona jak wygląda na skórze z bliska, jednak jest lepiej niż z Pro LongWear. Natomiast na zdjęciach wygląda prawie jak Photoshop, a z odległości ok. 0,5-1m wygląda naprawdę ładnie i efektownie. Niestety nie trzyma matu zbyt długo, ale początkowo błyszcząca się skóra nie wygląda źle.
   

Powiem szczerze, że myślałam, że chociaż jeden z nich mnie powali. Niestety (a może i stety) tak się nie stało. Na razie zamierzam poszukać czegoś innego, wziąć próbki i porównać inne interesujące mnie podkłady. Może okaże się, że jednak Studio Fix je pobije... zobaczymy. Kiedy miałam na sobie podkłady MACa, pytałam Wojtka, co sądzi o ich wyglądzie. Przy PLW stwierdził, że tyłka nie urywa, SF zresztą też nie.

* Różnice kolorach i jakości zdjęć wynikają ze światła (oba to światło dzienne, ale PLW w cieniu, a SF w słońcu) oraz aparatów (PLW - Nikon J 1J, SF - Sony DSC-W520). Niestety mój Nikon się zepsuł i nie zdążyłam przetestować Studio Fix przed jego awarią :(

21 sierpnia 2014

Eveline: Ideal Stay, fluid trwale kryjący, odcień nr 15


W te wakacje opaliłam się wyjątkowo mocno (czego oczywiście nie widać na zdjęciach :D) i doszło do tego, że musiałam sięgnąć po najciemniejszy podkład ze swoich zbiorów. Jakiś czas temu otrzymałam fluid i krem CC w podobnych do siebie, ciemnych odcieniach. Obecnie wszystkie inne moje podkłady są za jasne, nawet Rimmel Wake Me Up 103. Niemniej jednak, nie narzekam, ponieważ opalona skóra twarzy sprawia, że nie jestem taka różowa i cera wygląda nie najgorzej nawet bez niczego.

Jednak czasami lubię się pomalować i wyrównać koloryt cery, zatem sięgam po fluid Eveline. Do mnie trafił nr 15 i z czego się orientuję, jest to najjaśniejszy lub jeden z najjaśniejszych kolorów. Jak widać na zdjęciu ze swatchem na bladej skórze, wcale taki jasny nie jest. W dodatku jest pomarańczowy.

Podkład nakładam gąbką SYIS. Krycie jest delikatne, wystarczające, żeby delikatnie wyrównać koloryt skóry. Porównując do CC kremu Eveline, krycie jest odrobinę lepsze. Warto wspomnieć, że fluid trochę oksyduje i po kilku minutach na twarzy jest ciemniejszy. Jeśli chodzi o matowienie, to zupełnie ono nie występuje. Podkład jest raczej rozświetlający, tworzy glow na skórze. Absolutnie nie jest to efekt matowej skóry. I na pewno nie na 12h - producenta trochę poniosło. Podkład, w dobrym stanie, trzyma się około 5-6h. Gdyby nie był to jedyny kolorystycznie pasujący do mnie fluid to raczej bym po niego nie sięgała. Z plusów to na pewno to, że podkładu nie czuć na twarzy, jest lekki, nie lepi się. Rzeczywiście nie tworzy efektu maski. Jeśli lubicie efekt rozświetlenia, to też wykończenie będzie dla Was plusem. No i oczywiście cena, bo jest to jeden z tańszych podkładów.



Jak dla mnie, podkład Eveline wypada dosyć średnio. Powiedziałabym, że jest to kosmetyk dla dziewczyn, które dopiero zaczynają przygodę z makijażem - jest tani, lekki, słabo kryjący. Dla mnie natomiast jest za mało kryjący, za krótko utrzymujący się i zbyt rozświetlający. Będę go używać póki opalenizna mi nie zejdzie, jednak do moich ulubieńców nie trafi i na pewno nie wykorzystam go do końca. Na dole przedstawiam Wam, jak wygląda podkład na mojej twarzy. Podkład jest przypudrowany (puder Wibo nr 05).



Cena: 9-13zł      Pojemność: 30ml      Dostępność: szafy Eveline, małe drogerie, internet

4 czerwca 2014

Max Factor: Face Finity - podkład 3w1


O podkładzie Face Finity słyszałam już dawno i dużo dobrego. Potem zaczęłam widywać niepochlebne opinie na blogach, ale jako że sama wolę przetestować kosmetyk na sobie, kupiłam go w Rossmannie na promocji -49%. W regularniej cenie kosztuje koło 55zł i za taką kwotę na pewno bym się na niego nie skusiła.

Pojemność buteleczki to standardowe 30ml, opakowanie wyposażone jest w pompkę. Konsystencja podkładu jest naprawdę lekka i dość płynna. Pompka wypluwa go mało i do pokrycia całej twarzy używam zazwyczaj dwóch pompek produktu. Aplikacja nie sprawia problemów, podkład ładnie rozprowadza się przy użyciu gąbeczki czy samych palców. Nakładam go dwoma sposobami w zależności od tego jaką ilością czasu dysponuję. Nałożony gąbeczką (ja mam ebelin) wygląda lepiej i naturalniej. Krycie jest średnie, na pewno nie jest to podkład mocno kryjący, ale przy swojej lekkiej konsystencji kryje naprawdę przyzwoicie. Producent deklaruje, że jest to produkt 3w1 (baza, podkład i korektor), więc można go zabrać na wyjazdy i odpuścić sobie zabieranie korektora pod oczy.


Posiadam (bodajże najjaśniejszy w Polsce) odcień Nude 47. Od razu mówię, że nie jest to kolor dla osób bardzo bladych. Jak dla mnie wypada jak coś pomiędzy 150 a 180 Revlon ColorStay. Wykończenie podkładu jest matowe, czyli takie jakie preferuję przy mojej tłustej cerze. Ostrzegam, że po zastygnięciu podkład jest dość suchy i skóra może wydawać się ściągnięta, jeśli odpowiednio jej nie nawilżymy. Raczej odradzałabym go osobom z cerą suchą lub z tendencjami do przesuszania. Na pewno uwydatniłby suche skórki. Podkład Face Finity raczej nie oksyduje, a jeśli już to w niewielkim stopniu. Na zdjęciu powyżej macie podkład po kilku minutach na ręce (po prawej) oraz świeżo nałożony (po lewej).

Jeśli chodzi o utrzymywanie się, to podkład radzi sobie z tym naprawdę dobrze. Trzyma się cały dzień, chociaż oczywiście muszę go przypudrować kilka razy w ciągu dnia (ja się naprawdę mocno świecę). Ogólnie rzecz biorąc, podkład u mnie sprawdza się naprawdę dobrze i bardzo go polubiłam. Nie jest może idealny, ale jest na tyle dobry, że chętnie do niego wrócę po wykończeniu pierwszej buteleczki. Dodatkowy plus za SPF20 (według mnie wystarczający), bo ja nienawidzę nakładać filtrów pod podkład.

podkład mam na tylko twarzy, pod oczy nałożyłam lekko kryjący korektor p2

Cena: ok. 55zł      Pojemność: 30ml      Dostępność: szafy Max Factor, internet

17 kwietnia 2014

Catrice: All Matt Plus, podkład matujący, jak sprawdza się na skórze tłustej? + zdjęcia


Przychodzę dzisiaj z recenzją podkładu, którego używam już od około 2 miesięcy. Jest to podkład Catrice All Matt Plus. Kupiłam go w Niemczech, w Rossmannie, za 6,45€. Zdecydowałam się na niego, ponieważ kusił mnie od dawna, a jego kolegę Photo Finish już wcześniej miałam i całkiem lubiłam. Ciekawi, jak się u mnie sprawdził?

Polubiliśmy się od samego początku, od pierwszej aplikacji. W moim posiadaniu jest kolor 010 Light beige i mimo że jest jasny, to nie polecałabym go osobom bardzo bladym, ponieważ trochę się utlenia. Kolor powinien pasować osobom, które noszą odcienie 150/180 Revlona ColorStay. Konsystencja kosmetyku jest bardzo fajna, niezbyt gęsta i niezbyt rzadka. Przypomina trochę lekki mus. Opakowanie wyposażone jest w wygodną i higieniczną pompkę.



Krycie podkładu jest średnie, ale jeśli nie macie większych problemów z cerą, tylko np. jesteście zaczerwienione, to powinien dać sobie z tym radę. Spotkałam się z opiniami, że kryje lekko (jak krem tonujący), ale ja zupełnie się z tym nie zgadzam, wszak kremy tonujące prawie nie kryją moich niedoskonałości. Stopień krycia oferowany przez All Matt Plus spokojnie wystarcza mi na dzień, a nawet pokusiłam się o użycie tego podkładu solo, kiedy szłam ostatnio na 18-stkę (drugie zdjęcie). Bardzo lubię ten kosmetyk za to, że długo trzyma się na mojej twarzy. Kiedy pierwszy raz go użyłam, wytrzymał spokojnie 12h, a moja cera nadal wyglądała dobrze. Najbardziej lubię go nakładać jajkiem Ebelin, bo wygląda wtedy dość naturalnie i dobrze się trzyma skóry.

Jeśli chodzi o kwestia matujące - moim zdaniem podkład matowi skórę bardzo delikatnie i na krótko. Zazwyczaj nakładam go na krem matujący i przypudrowuję pudrem silnie matującym (Mariza, ryżowy). Przy mojej tłustej cerze, nakładanie go na krem nawilżający mija się z celem, ponieważ już po 2-óch godzinach, świecę się jak latarnia. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo polubiłam ten podkład i możliwe, że jeszcze do niego wrócę. Odpowiada mi w nim krycie, trwałość i niewygórowana cena, i mogę stwierdzić, że to jeden z najlepszych podkładów drogeryjnych, z tej półki cenowej, jakich miałam okazję używać.

A tak wygląda podkład na mnie:


Cena: 26,99zł      Pojemność: 30ml      Dostępność: szafy Catrice - drogerie Natura, Hebe

2 kwietnia 2014

Rimmel: Wake Me Up, podkład rozświetlający - 100 Ivory, 103 True Ivory

Witam Was serdecznie. Znów długo mnie nie było - ostatnio latam w tę i nazad. Nie miałam siły, weny ani ochoty, żeby coś pisać. Poza tym zaczęłam chodzić na siłownię (idzie lato, trzeba coś ze sobą zrobić :P), więc jeszcze dłużej nie ma mnie w domu. Czas mija strasznie szybko i nawet nie zdążę się obejrzeć, a już mija tydzień bez posta na blogu.


Dzisiaj chciałabym wyrazić swoją opinię na temat popularnego podkładu marki Rimmel, a mianowicie Wake Me Up. Ja posiadam dwie buteleczki tego fluidu - jeden w kolorze 100 Ivory, drugi 103 True Ivory. Oba trafiły do mnie dzięki blogerkom, jeśli dobrze pamiętam, to jeden pochodzi z wymiany, a drugi odkupiłam.

Zacznijmy od tego, że mam skórę dość mocno tłustą. Oczywiście zależy to od pory roku, ale zaczynam świecić się szybko i zazwyczaj uciekam się do podkładów i kremów matujących. Niemniej jednak, miałam ochotę wypróbować ten sławny podkład rozświetlający. I wiecie co? Polubiłam go (pojawił się nawet w ulubieńcach u mnie na kanale), jednak ma kilka wad.


Wiele osób skarży się na rozświetlające drobinki zawarte w konsystencji kosmetyku, jednak mi one zupełnie nie przeszkadzają. Moim zdaniem nie są widoczne na twarzy, a dają ładny efekt promiennej cery. To, co pokochałam w tym podkładzie, to konsystencja. Jest idealna, ani za rzadka, ani za gęsta. Mimo że nie lubię nakładać podkładów palcami, ten jest do tego idealny i w sumie nie lubię go aplikować niczym innym. Świetnie sprawdza się, kiedy musimy wyrównać koloryt cery, a mamy na to bardzo mało czasu. Krycie określiłabym jako średnie, ale absolutnie wystarczające, jeśli nie macie większych problemów z cerą. Ja jestem dość mocno zaczerwieniona (skóra naczynkowa), a ten podkład satysfakcjonuje mnie swoim kryciem. Ponadto kosmetyk ładnie pachnie, jakby owocowo. Przypudrowany nie sprawia większych kłopotów, nie świecę się po nim nadzwyczajnie mocno.

A teraz przejdźmy do tego, co lubię w nim mniej. Ten podkład jest kapryśny pod względem utrzymywania się na twarzy. Czasami potrafi ładnie na niej siedzieć przez kilka dobrych godzin, a czasami po jakimś czasie mam wrażenie, że go już nie ma. Na pewno zależy to też od dnia mojej skóry, ale jego kaprysy za bardzo mi się nie podobają. Nie podoba mi się też nałożony pędzlem. Co prawda pędzel do podkładu mam jeden, ale przy nim Wake Me Up wygląda na zważony. Pewnie dlatego tak bardzo lubię nakładać go palcami. Ogólnie bywają dni, kiedy nie wygląda on zbyt dobrze. Ale czego ma po nim oczekiwać osoba z tłustą skórą? ;)



Jak to zwykle bywa, gama kolorystyczna nie powala. Jestem w posiadaniu dwóch najjaśniejszych wariantów, a i tak ich kolorystyka zawiedzie osoby o bardzo jasnej cerze. Kiedy byłam opalona po wakacjach, 103 pasował mi bardzo dobrze, jednak kiedy opalenizna zaczęła schodzić sięgnęłam po kolor 100. Obecnie jest on dla mnie odrobinkę za ciemny, a odcień mojej karnacji jest po prostu jasny, a nie porcelanowy.

Podkłady Rimmel Wake Me Up wykończę przez wiosnę i lato, i mimo że je lubię, to chyba już do nich nie wrócę. Moja skóra i ja wolimy coś innego. Szkoda, że nie mam już skóry normalnej (miałam taką całkiem niedawno), bo na pewno polubilibyśmy się jeszcze bardziej. Dodam, że lubię go też mieszać z innymi podkładami, cięższymi i 'długodystansowymi'.


Cena: ok. 30-40zł      Pojemność: 30ml      Dostępność: drogerie z szafami Rimmel
   

24 sierpnia 2013

MeMeMe: Flawless, kremowy podkład z SPF15 oraz puder w kompakcie


Jakiś czas temu w moje ręce wpadły 3 produkty MeMeMe. Pierwszy z nich, lakier o nazwie Ambitious, był już przeze mnie pokazywany na blogu. Teraz przyszła pora na podkład i puder z serii Flawless. Mimo że podkład ma nr 01 i nazywa się Porcelain Pure, nie nadawał się na wcześniejsze miesiące - był po prostu za ciemny. Natomiast pudru Translucent zdarzyło mi się użyć kilka razy z innym podkładem - chociaż wcale nie jest taki transparentny.
  

Podkład, o standardowej pojemności 30ml, mieści się w opakowaniu typu airless. Konsystencja podkładu jest kremowa, lecz dość gęsta. Produkt charakteryzuje się mocnym, pudrowym zapachem, który mi się podoba, jednak niektórym może przeszkadzać jego intensywność. Na plus kosmetyku zaliczam obecność SPF15 - może nie jest to duży filtr ochronny, jednak jak na podkład, jest ok.

Jeśli chodzi o krycie, to określiłabym je jako średnie. Podkład ładnie zakrywa większość niedoskonałości, ale z większymi raczej sobie nie poradzi. Jednak zgodziłabym się z tym, że na skórze, która nie boryka się z większymi przebarwieniami itp., mógłby wyglądać naprawdę fajnie i tworzyć nieskazitelny efekt. Trwałość kosmetyku niestety nie powala. U mnie trzyma się nieźle, ale całego dnia poza domem raczej by nie przetrwał. Ogólnie uważam, że nie jest to zły produkt, jednak jest nieco za drogi, jak na swoje właściwości. Można go kupić za 68zł, co - jak dla mnie - jest wygórowaną ceną. Gdyby oscylowała ona w okolicach 30-40zł, chętnie sięgałabym częściej po ten podkład.

Cena: ok. 68zł      Pojemność: 30ml       Dostępność: drogerie internetowe - Kosmetykomania


Podkład marki MeMeMe mieści się w standardowym opakowaniu z lusterkiem i znajdujemy tam 12g kosmetyku. Opakowanie jest bardzo ładne, a lusterko dość duże. Niestety, jeśli nie kładziemy na powierzchnię pudru żadnego puszka ani folii, lusterko szybko zostaje pokryte przed pudrowy pyłek. Puder bardzo mocno pyli, nieważne czy nakładamy go pędzlem czy puszkiem. 

Jego wykończenie jest jest do końca matowe. Powiedziałabym, że raczej takie miękkie, satynowe. Osoby ze skórą tłustą i ogólnie ze skłonnością do przetłuszczania raczej nie byłyby z niego zadowolone. Puder nie uchroni nas przez przetłuszczaniem - u mnie sebum wychodzi dość szybko, dlatego używam go raczej na policzki, które nie mają ku temu skłonności. Myślę, że jest to produkt dla osób, które nie lubią płaskiego matu, a są zwolennikami naturalnego, lekko satynowego efektu. Nie ufałabym też jego transparentności, ponieważ daje nieco koloru i nie jest to najjaśniejszy odcień beżu. Jeśli jesteście bardzo jasne, obawiam się, że może być za ciemny. Jego cena to niecałe 33zł.

Cena: ok. 33zł      Pojemność: 12g      Dostępność: drogerie internetowe - Kosmetykomania


Tutaj macie efekt końcowy, po nałożeniu podkładu, a później - pudru. Nie pokazywałam twarzy bez niczego, bo możecie ją zobaczyć w innych postach z podkładami. Jak widać, krycie nie jest pełne, ale na co dzień może być. Puder fajnie wykańcza makijaż i daje nieco krycia, przez co skóra wygląda jeszcze lepiej.

17 czerwca 2013

Wibo: Matching foundation, podkład dopasowujący się do kolorytu skóry - zaskakująco dobry tanioszek


Podkłady za 10zł kojarzą mi się z czasami, kiedy miało się po 13-14 lat, kilka złotych w kieszeni i chciało kupić swój pierwszy podkład. Swój pierwszy fluid wspominam z sentymentem, bo mimo że był tani, to fajnie krył... tylko niestety zupełnie nie pamiętam jego marki. Mimo tych sentymentalnych wspomnień, nie sądziłam, że Wibo Matching może mnie do siebie przekonać. Z góry założyłam, że będzie to słaby fluid, z którym nie połączy mnie żadne uczucie.

Myliłam się. Co prawda propozycja podkładu od firmy Wibo nie jest wybitna, jednak - o dziwno - dla mnie wystarczająca. Zwłaszcza na lato. Mój podkład jest w najjaśniejszym kolorze Ivory, który niestety nie zadowoli bardzo bladych buziek. Dla mnie też jest odrobinę za ciemny, jednak nie jest to duża różnica w kolorach - moja skóra wygląda raczej jak zdrowo muśnięta słońcem.


Matching foundation ma niezłe krycie, w zupełności wystarczające osobom lubiącym lekko/średnio kryjące podkłady. Mimo że jestem fanką cięższych i mocno-kryjących fluidów, to ten mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Może nie kryje 100% niedoskonałości na twarzy, jednak na pewno zakrywa większość zaczerwienień, popękanych naczynek (tych większych nie zakryje) i ładnie wyrównuje koloryt skóry.

Ma dość płynną formułę - nakłada się go dobrze każdą metodą: zarówno palcami, gąbeczką jak i pędzlem. Nie zauważyłam, by robił smugi. Wydaje mi się jednak, iż nie będzie zbyt wydajny (zwłaszcza jeśli nakładamy go pędzlem), mimo że nie potrzeba go dużo do pokrycia twarzy. Tubka zawiera tylko 25g produktu.

Zadaniem podkładu od Wibo jest dopasowanie się do koloru cery. Akurat z tym raczej się nie zgadzam, bo jeśli ktoś jest bardzo jasny to po tym podkładzie będzie po prostu ciemniejszy... jednak jeśli chodzi o dopasowanie się do skóry, do jej struktury, to jak najbardziej to potwierdzam. Podkład wygląda naturalnie na skórze, nie jest bardzo widoczny. Powiedziałabym, że po jego aplikacji moja twarz wygląda jakby po prostu miała dobry dzień.


Nie jest to też podkład wybitnie trwały, jednak na porę wiosenno-letnią jego trwałość jest wystarczająca (powiedziałabym nawet, że jest ona zbliżona do podkładów nieraz 4 razy droższych). Przynajmniej dla mnie, ponieważ ja w czasie upałów właściwie się nie maluję - wolę wystawić swoją nieładną cerę przed publikę niż ciągle martwić się, że coś ze mnie spływa ;)

Cena: ok. 10zł     Pojemność: 25g     Dostępność: Rossmann - szafy Wibo


PS. Tylko do końca dnia macie czas by wziąć udział w moim rozdaniu! ;)

11 kwietnia 2013

Mariza: Selective, podkład nawilżający - niepozorny, lecz zaskakujący


Od dawna byłam ciekawa podkładów Marizy. Jeśli oglądacie mnie regularnie na YT lub czytacie mojego bloga, to wiecie, że ostatnio miałam fluid matująco-kryjący tejże marki i był przeciętny. Temu, który dziś opiszę, też nie przypisywałabym nadzwyczajnych zdolności, jednak powiem szczerze - zaskoczył mnie.



Do tego podkładu przyciągnęło mnie opakowanie - jest estetyczne, proste... takie lubię. Przy współpracy z panią Bożeną, konsultantką Marizy, mogę wybrać co jakiś czas produkty za określoną kwotę i jej sporą część przeznaczyłam na właśnie ten podkład.

Nie wiem jak Wy, jednak ja do podkładów firm katalogowych podchodzę bardzo sceptycznie - nie mają raczej najlepszych opinii i kojarzą się z marną jakością. Nie oczekiwałam zatem cudów od podkładu z Marizy.


Mój odcień to beż, drugi najjaśniejszy w kolejności. Kolor mi pasuje, nie jest za jasny, ani za ciemny. Na w sobie sporo żółtawego pigmentu, jednak po nałożeniu, nie wyglądamy jak musztarda ;) Ma dość lekką konsystencję, nieco kremową, jednak jest gęstszy.

Sądząc po nazwie, oczekiwałam od podkładu nawilżenia. Przez to nie nastawiałam się na wybitną trwałość ani na super krycie. Okazało się jednak, że produkt wcale tak źle nie kryje. Owszem, muszę go dać więcej (wyciskam jakieś 4 pompki), jednak zakrywa większość niedoskonałości, które mi przeszkadzają. Jeśli chodzi o nawilżenie, to nie zauważyłam, by ten produkt miał takie działanie, jednak na pewno nie przesusza i dzięki swojej konsystencji nie powinien podkreślać suchych miejsc na twarzy (ja nie mam skórek, więc nie mogłam tego sprawdzić; jedyne co, to miałam suchego syfka i podkład sprawił, że nie wyglądał on sucho ;)).


Myślałam też, że będzie miał efekt rozświetlający cerę, jednak nic takiego nie ma miejsca. Wykończenie, po ugruntowaniu się podkładu, jest satynowo-matowe (nie każdemu ze skórą suchą/normalną musi to odpowiadać). Produkt zastyga na twarzy tak jak kosmetyk long lasting, jednak robi to w delikatniejszy i lżejszy sposób. Ma to jednak swoje minusy - źle roztarty fluid może nie wyglądać najlepiej, ponieważ w niektórych miejscach możemy mieć plamy (powstałych poprzez nagromadzenie się dużej ilości kosmetyku w jednym miejscu).


Jednak cechą, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła jest trwałość tego podkładu. Może nie jest to Revlon Color Stay, który ma mojej twarzy potrafi wytrzymać spokojnie 12h, ale jak na podkład katalogowy jest bardzo przyzwoity. Już przechodzę do szczegółów, bo pewnie jesteście ciekawe, jak długo się trzyma.

Nałożony około 7 rano i przypudrowany pudrem ryżowym Mariza wygląda dobrze jakoś do godziny 16. Wynik jest dobry, w końcu to aż 9h. Jednak po ok. 4-5h czuję, że muszę się przypudrować i robię to raz w środku dnia, właśnie wtedy. Uważam, że to naprawdę długo jak na podkład kosztujący 20zł. Takiej trwałości nie dostaję od droższych podkładów drogeryjnych.


Niestety, zauważyłam, że ma tendencję do ciemnienia. Nie tyle na twarzy, co w opakowaniu. Przez użyciem pierwszy raz - w opakowaniu jest jaśniejszy, jednak kiedy zaczynamy go używać, nagle zaczyna nam się robić bardziej pomarańczowy. Miałam jasny podkład, a teraz wygląda na taki o 2 stopnie ciemniejszy... no ale na szczęście na skórze jest właściwie taki sam, jak wcześniej.

Cena: 21,90zł    Pojemność: 30ml       Dostępność: konsultantki Marizy - np. pani Bożena