Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farba do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farba do włosów. Pokaż wszystkie posty

1 lutego 2019

Efekty farbowania Tints of Nature - 10N Naturalny platynowy blond


Hej! Dziś dzielę się z Wami efektami farbowania przy pomocy naturalnej farby marki Tints of Nature. Wybrałam kolor 10N Naturalny platynowy blond. Miałam ochotę na coś ciut jaśniejszego, a już kiedyś używałam innego koloru, 8N - wpis jest TUTAJ, tam farba w starej szacie graficznej.

Platyny się nie spodziewałam (mimo nazwy), ponieważ te farby są delikatne, zawierają 95% składników naturalnych i nie mają ekstremalnie rozjaśniającego działania. Najlepiej sprawdzą się u osób poszukujących kompromisu między w 100% naturalnymi farbami (typu mieszanki ziołowe, indygo i henna) a farbami drogeryjnymi.


Farby Tins of Nature zmieniają kolor włosów mniej więcej o 1-2 tony. Zależało mi na odświeżeniu koloru, lekkim rozjaśnieniu włosów i wyrównaniu odrostów. Udało się! :) Nie mam włosów siwych, zatem nie wiem, jak je pokrywa. Mogę powiedzieć, że na pewno subtelnie rozjaśnia włosy (widać to na odroście), ale jest to bardzo naturalny i zadowalający mnie efekt.


Na plus zaliczam zapach, bo nie jest ostry ani nieprzyjemny. Farba pachnie raczej neutralnie, lekko owocowo, a skóra nie piecze ani nie swędzi. Ponadto, farba jest bardzo wydajna, bo ja na swoje dość długie włosy napakowałam sporo, a i tak nie zużyłam całości. Konsystencja jest jakby żelowa. Dobrze się nakłada i rozprowadza. Koloryzowałam włosy samodzielnie i bez problemu dałam radę ;)


Jeśli zastanawiacie się, jaka jest forma tych farb - standardowa, taka jak przy farbach drogeryjnych. To nie jest proszek do rozrobienia z wodą. Mamy emulsję rozwijającą i żel koloryzujący, które mieszamy w butelce z aplikatorem-dzióbkiem. Do tego w opakowaniu mamy rękawiczki, czepek, szampon przed myciem, szampon i odżywkę po myciu.





Tak prezentują się efekty. Kolor nie jest drastycznie zmieniony, ale nie na tym mi zależało. Lubię naturalne, ciepłe odcienie blondu, które nie są ani zbyt jasne, ani zbyt ciemne. Staram się uzyskać "lepszy odcień" moich naturalnych włosów, ponieważ jest odrobinę szarawy. Z tego powodu celuję w ocieplenie, ozłocenie odcienia - uzyskałam to, więc jestem jak najbardziej zadowolona :) 

Farby Tints of Nature kupicie m.in. w sklepie Helfy - LINK. Kolorów jest całkiem sporo, więc każdy znajdzie coś dla siebie - od czerni, przez brązy do blondów. Pozdrawiam!

17 października 2016

Naturalna farba do włosów Tints of Nature - odcień 8N | Efekty PRZED i PO


Dzisiaj krótki i spontaniczny wpis na temat farby do włosów marki Tints of Nature. Zostałam w pracy poproszona o przetestowanie farby i sprawdzenie, czy jest godna uwagi. W związku z tym, że nie znalazłam zbyt wielu informacji o tych farbach na polskich stronach, postanowiłam, że zrobię wpis o farbowaniu i efektach. Mam nadzieję, że przypadnie Wam on do gustu :)
    
Farba marki Tints of Nature ma posiadać do 60% naturalnych składników. Nie zawiera amoniaku i rezorcyny. Posiada najniższy możliwy poziom zawartości PPD. Ma pokrywać do 100% siwych włosów.

Farba, jakiej używałam posiada oznaczenie 8N Natural Light Blonde. Jest to farba trwała, ale w ofercie marki są też farby pół-trwałe. Nie radziłabym sugerować się obrazkiem kobiety na kartoniku, bo zaraz zobaczycie, że za wiele on nie wnosi. Najlepiej zobaczyć paletę odcieni na wzorniku - KLIK, ja też się tym posługiwałam i efekt wypadł podobnie ;)

W opakowaniu znajdziemy:
  • saszetkę szamponu oczyszczającego, który należy zastosować przed farbowaniem
  • buteleczkę z emulsją rozwijającą (posiada dozownik-dzióbek)
  • buteleczkę z żelem koloryzującym
  • saszetkę szamponu po myciu i saszetkę z odżywką
  • foliowe rękawiczki i coś na wzór czepka

Jak wyglądało moje farbowanie?

Najpierw umyłam włosy szamponem oczyszczającym (dobrze się pienił, zapach miał taki średni). Następnie odsączyłam wodę z włosów za pomocą ręcznika, z którego zrobiłam turban. Wlałam zawartość buteleczki z żelem koloryzującym do butelki z emulsją rozwijającą. Wymieszałam i na wilgotne włosy zaczęłam nakładać farbę.

Farba jest dość dziwna, ponieważ jej konsystencja nie jest kremowa, a żelowa. Trzeba nakładać ją dość szybko i sprawnie, ponieważ farba gęstnieje i staje się coraz bardziej glutowata. Na początku aplikowałam ją na włosy za pomocą tego dzióbka, ale kilka minut później wylałam wszystko na rękę przez gwint i wmasowałam we włosy, ponieważ był to już porządny, gęsty glut.

Aplikacja nie jest jakaś super łatwa. Normalną farbę aplikuje się przyjemniej i nie zmienia ona tak szybko swojej formuły. Jak już wszystko nałożyłam na włosy to starałam się dobrze rozprowadzić farbę na włosach, trochę ją spienić, żeby pokryła jak najwięcej. O dziwo jedno opakowanie farby wystarczyło mi na całe włosy, a moje włosy obecnie są dość długie - mam je prawie do talii.

Jeżeli chodzi o odczucia to były bardzo podobne do standardowej farby. Skóra lekko mrowiła, ale nie było to coś nieprzyjemnego. Po 30 minutach trzymania farby na włosach, spłukałam ją. Umyłam włosy szamponem z zestawu i nałożyłam odżywkę, jednak było jej mało (za mało jak na moje włosy) i dołożyłam trochę swojej.

Następnie wysuszyłam włosy. Po farbowaniu były miękkie i gładkie. Nie zauważyłam przesuszenia. A efekty? Zobaczcie i oceńcie sami/same :)


Powyższe zdjęcia można powiększyć :)

Kolor włosów został wyrównany - odrost został przykryty. Farba nie rozjaśniła włosów (nie oczekiwałam tego, ani nawet się tego nie spodziewałam). Na zdjęciach tego raczej nie widać, ale miejsce, gdzie miałam odrost nadal jest nieco ciemniejsze, ale tak jak mówię, ta farba włosów nie rozjaśnia.

Włosy ładnie się błyszczą. Ich kolor to średni, nieco miodowy blond. Natomiast efekt oczywiście zależy od wyjściowego koloru włosów. Myślę, że farba Tints of Nature w kolorze 8N raczej ociepli odcień włosów blond, wyrówna odrost, ale nie zmieni spektakularnie ich koloru. Powinna nieźle sprawdzić się na włosach siwych.

Wpis był robiony dla osób, które są zainteresowane efektem, jaki daje naturalna farba i dla osób, które szukają jakichkolwiek informacji o farbach Tints of Nature :) Stwierdziłam, że skoro już się farbuję, to warto wstawić to na bloga... a nuż ktoś będzie szukał efektów przed i po ;)

3 września 2012

Schwarzkopf: farba do włosów, Diadem nr 715 Mittelblond (efekty koloryzacji - zdjęcia przed i po) + makijaż dzienny


Wczoraj postanowiłam zafarbować włosy. Chcę wrócić do koloru naturalnego, dlatego wybrałam farbę w odcieniu średniego blondu. Wydaje mi się, że w miarę pasuje do właściwego koloru moich włosów, jednak o tym przekonam się wraz z nadejściem pierwszych odrostów ;) Mam nadzieję, że kolory będą podobne i nie będę musiała ponawiać koloryzacji. Przede mną jeszcze wizyta u fryzjera - muszę ściąć suche końcówki, na które już nie mogę patrzeć. Potem zabieram się za intensywne odżywianie i pielęgnację.

Farbę kupiłam w Niemczech, kosztowała poniżej 4€. Z tego, co kojarzę, to seria Diadem jest u nas niedostępna. W opakowaniu znajdują się standardowo: butelka z substancją rozwijającą, farba w tubce, ulotka z rękawiczkami i mini-odżywka w tubce. Aplikacja farby nie sprawiła żadnych kłopotów, nie odczułam żadnego pieczenia (w sumie uświadomiłam sobie to dopiero teraz, kiedy to piszę), w przeciwieństwie do innych farb.

Lubię farby Schwarzkopf, mimo że nie mają dobrych opinii - u mnie sprawdzają się ok, nie zauważam większego zniszczenia włosów. Poza tym, są dosyć mocne i kolor długo się utrzymuje, bardzo wolno wypłukuje, odcień prawie się nie zmienia, przynajmniej u mnie.

Moje włosy przed farbowaniem miały trzy kolory: najciemniejszy w miejscu odrostów, odrobinę dalej jaśniejszy, a końcówki były wręcz platynowe. Przepraszam, że włosy nie były zbyt świeże, ale staram się ich nie myć na kilka dni przed koloryzacją. Tutaj możecie zobaczyć kolor przed i po:



I mój dzisiejszy makijaż:

29 maja 2012

Schwarzkopf: Palette, Intensive Color Creme H9


Przyznam Wam, że sama się dziwię jak długo wytrzymałam bez farbowania włosów. Ostatni raz robiłam to przed Sylwestrem... Dziś, patrząc na swoje odrosty, powiedziałam 'stop' i poprosiłam mamę, by w końcu wykorzystała na mnie tę farbę, którą wygrałam w rozdaniu dobre pół roku temu :) Jest to odcień H9 - jasny miodowy blond. Palette nie ma dobrej opinii. Ja jednak te farby lubię - dobrze kryją, nie spłukują się szybko... niszczenia włosów też jakoś nie zauważam. Tym bardziej, że ostatnio nie chce mi się często farbować... może nawet wrócę do naturalnego ;) Cena: ok. 11zł

W opakowaniu znajdują się: dwie saszetki z emulsją rozwijającą, tubka z farbą, instrukcja obsługi i rękawiczki. Farba dobrze się miesza, mama nakładała mi ją szczoteczką do zębów. Szkoda, że nie ma takiego dozownika jak te droższe farby Palette, ale dostałam ją za darmo, więc nie narzekam :) Jedno opakowanie starczyło mi na odrosty (po takim czasie jednak w miarę duże) i rozprowadzenie po całych włosach. Kolor wyszedł podobny do tego na kartoniku, jednak jaśniejszy.