Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel peelingujący. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel peelingujący. Pokaż wszystkie posty

14 kwietnia 2016

Łazienkowe czasoumilacze, czyli czym się myję i w czym się kąpię :)

Cześć. Dzisiaj post inny niż wszystkie. Trochę banalny, ale wydaje mi się, że całkiem ciekawy. Uznałam, że pokażę Wam, jakie produkty do mycia i kąpieli mam obecnie w łazience. Jak wiele kobiet, lubię różnorodność. Często zmieniam żele i mam otwartych kilka na raz. Też tak macie? Czy może jednak w danym momencie używacie jednego żelu/płynu do kąpieli i kolejny otwieracie dopiero po zdenkowaniu otwartych sztuk?


  • Vianek, odżywczy żel pod prysznic z ekstraktem z miodunki - jedna z moich żelowych nowości. Od czasu do czasu lubię sięgnąć po bardziej naturalny żel pod prysznic. Wybór padł na Vianka, bo Sylveco bardzo lubię, a zapach tego żelu podobał mi się. Na pewno nie przypadnie do gustu osobom, które nie lubią zapachu pomarańczy w kosmetykach. Ten pachnie trochę jak pomarańczowe tabletki musujące (takie typu Plusssz ;). Zapach jest słodki i przyjemny, dość delikatny. Kosmetyk nie zawiera SLS i jest w formie żelowej, przezroczystej i jest dość płynny. Środkami myjącymi są łagodne detergenty, co sprawia, że żel bardzo, ale to bardzo słabo się pieni. W sumie tworzy bardziej taką emulsję aniżeli pianę. Polecam go osobom, które lubią naturalne, niewysuszające skóry żele. Ten kosztuje około 17zł, więc nie aż tak dużo jak za 300ml naturalnego kosmetyku.
  • Dove, żel delikatnie peelingujący Gentle Exfoliating - trafił w moje ręce już kilka dobrych miesięcy temu w pudełku ShinyBox. Polubiłam się z nim. Co prawda właściwości peelingujących nie posiada (niby ma jakieś pojedyncze drobinki, ale są tak malutkie, że w ogóle ich nie czuć), ale ma bardzo przyjemny, świeży zapach i kremową konsystencję. Gęstość ma mniej więcej taką, jak inne żele tej marki. Jest przyjemny w stosowaniu, a piana, jaką tworzy jest bardzo aksamitna. Wiem, że wiele osób nie przepada za tym wariantem, ale mi się spodobał. Według mnie pachnie czystością. Zapach jest uniwersalny, dla kobiety i mężczyzny, na wiosnę i na zimę ;) Możliwe, że kiedyś go niego wrócę, bo dzięki niemu polubiłam żele Dove (wcześniej nie byłam fanką kremowych formuł). 
  • Seyo, relaksujący żel pod prysznic Piżmo i Drzewo Sandałowe - kupiłam go zaledwie kilka dni temu, a już widać spory ubytek. Traktuję go raczej jako płyn do kąpieli, bo opakowanie jest duże (500ml), a kosmetyk sam w sobie tani (zapłaciłam za niego jakieś 4zł). Zapach jest niezwykle ciekawy - nigdy nie spotkałam się z takim zapachem w kosmetyku, a co dopiero żelu pod prysznic. Zapach jest ciepły, ale słodki. Trochę perfumowy. Ani zbyt damski, ani zbyt męski. Intrygujący. Polecam powąchać podczas zakupów w Naturze ;) Żel jest dość mocno wyczuwalny podczas kąpieli, rzeczywiście woń jest relaksująca. Jestem ciekawa innych zapachów, może kiedyś się skuszę na inne warianty. Jeśli chodzi o konsystencję to jest ona taka glutowata.
  • BeBeauty, płyn do kąpieli Czekoladowy Croissant - skusiłam się na niego podczas nieplanowanych zakupów w Biedronce, bo był tani (około 6zł), duży (1,5l), a zapach bardzo mi się spodobał. Zapach jest naprawdę świetny i rzeczywiście przypomina czekoladowego - albo wręcz mocno kakaowego - rogalika. Niestety, intensywność dość marna, bo czuję go tylko, jak wleję naprawdę dużą ilość do wanny. Jednak osoby, którym zależy bardziej na pianie niż na zapachu, powinny być zadowolone, bo akurat pod tym względem nie mam mu nic do zarzucenia. Chyba spodobał się moim domownikom, bo ciągle go ubywa, a ja rzadko go używam ;) Formuła tego produktu to średnio-gęsty krem.

Jestem ciekawa, czego Wy obecnie używacie pod prysznicem/w wannie :) Dajcie znać, czy jesteście zadowoleni. Napiszcie, jakie są Wasze ulubione żele do mycia ciała. Temat niby błahy, ale każdy lubi ładnie pachnące, dobrze sprawdzające się kosmetyki w rozsądnych cenach :) nawet jeśli jest to zwykły żel do mycia ciała.

8 października 2013

Cien: żel peelingujący do codziennego stosowania - dobry lidlowski zdzierak za 5zł! ♥


Żel peelingujący do skóry normalnej i mieszanej marki Cien trafił do moich zbiorów podczas zakupów w Lidlu. Kiedy w spisie składu nie znalazłam SLSu od razu go chwyciłam i wrzuciłam do koszyka. Ponadto stwierdziłam, że przydałby mi się peeling mechaniczny, a intuicja podpowiadała, że ten nie będzie zbyt mocny (mam za delikatną skórę, by używać typowych zdzieraków). Okazało się, że rzeczywiście tak jest. W żelu zatopiona jest średnia ilość małych drobinek, których stopień zdzierania również jest średni.

Żelu peelingującego używam maksymalnie 2 razy w tygodniu, ponieważ przy skórze naczynkowej nie powinno się tego robić często. Zresztą ja ogólnie nie powinnam używać zdzieraków mechanicznych, jednak one dają mi poczucie, że pozbyłam się martwego naskórka. Producent twierdzi, że można go używać codziennie, jednak ja odradzałabym każdemu. Nie potrzebujemy peelingowania tak często.

Po zastosowaniu, skóra jest przyjemnie gładka i oczyszczona. Zapach żelu jest świeży, morski, zatem wydaje mi się, że panowie nie mieliby nic przeciwko niemu. Cien dobrze przygotowuje skórę do przyjęcia kremu - po zabiegu o wiele lepiej rozsmarowuje mi się go na twarzy. Mam tu na myśli przede wszystkim krem BioDermic, którego recenzję planuję w najbliższym czasie... a łatwy w obsłudze to on nie jest (w recenzji wszystkiego się dowiecie). Na szczęście niepozorny kosmetyk z Lidla pomaga mi w rozprawieniu się z przeciwnikiem.


Ogólnie rzecz biorąc - produkt tani, ale godny uwagi. W przyszłości chętnie sięgnę po ten produkt ponownie lub spróbuję zwykłego żelu z oferty (on również nie ma SLSu). Chciałabym też dla porównania kupić zdzieraka BeBeauty, bo nigdy go nie miałam, chociaż mam wrażenie, że będzie podobny. Zatem jeśli chcesz żel peelingujący, a jesteś w Lidlu, to spróbuj tego marki Cien - nie wydasz dużo, a może spodoba Ci się tak, jak mi :)

Cena: 4,99zł      Pojemność: 150ml      Dostępność: sklepy Lidl