Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Planeta Organica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Planeta Organica. Pokaż wszystkie posty

25 maja 2016

Planeta Organica: czarna mydląca glinka do mycia ciała i włosów || CZY JEST TO FAJNY, NATURALNY KOSMETYK WIELOZADANIOWY, KTÓRY WARTO MIEĆ?


Mam dziwną słabość do produktów myjących w paście typu Savon Noir. Mam ochotę je kupować, ale tego nie robię, bo wiem jak to się skończy. W sumie ta słabość wynika z samej ciekawości i faktu, że taka konsystencja po prostu mi się podoba. Niestety, produkty w paście niekoniecznie się u mnie sprawdzają. Nie mogę powiedzieć, że są złe, ale jest z nimi coś nie do końca tak, jeśli chodzi o moje oczekiwania.

Glinkę mydlącą marki Planeta Organica kupiłam już dość dawno temu. Jak ją otrzymałam, to od razu pomyślałam, że bardzo się polubimy i produkt stanie się moim ulubieńcem. Myślałam tak przede wszystkim dlatego, że produkt ma naprawdę przyjemny, naturalny skład. Spójrzcie sami:


Mimo że miesiące mijają, ja ciągle mam tego kosmetyku sporo, bo prawdę mówiąc, nie lubię po niego sięgać. Myślałam, że glinka świetnie się sprawdzi jako produkt do mycia włosów, jednak jest chyba za ciężka do moich kłaków. Włosy po jej zastosowaniu dość szybko tracą świeżość, a na długości są takie jakby napuszone i trudne do ogarnięcia. Bardzo nie lubię tego efektu.

Pozostaje mi zużycie jej jako produktu do mycia ciała, co na pewno uczynię. Jednak nie jest to wielką przyjemnością, bo zapach nie powala. Nie jest brzydki, po prostu eukaliptusowy i dość mocny, przez co może trochę męczyć. Konsystencja jest gęsta i jak widać - glutowata. Glinka bardzo dobrze się pieni, co mnie bardzo zaskoczyło. Ciało myje się nią całkiem przyjemnie i nie zauważyła, by skóra była swędząca czy przesuszona.
 

Ogólnie uważam, że kosmetyk w sam sobie zły nie jest i krzywdy mi nie robi. Jednak chyba duża pojemność (450 ml), dość dobra wydajność i niekoniecznie piękny zapach sprawiają, że nie jest to mój ulubiony produkt.

Nie będę kłamać - można się nią umyć, i można nią umyć całe ciało, twarz i włosy. I źle nie będzie, bo mam ją nawet teraz ze sobą na wyjeździe. Natomiast wzięłam ją po to, żeby powoli ją wykańczać, bo będąc w domu zupełnie zapominam, że jestem w jej posiadaniu. Zdecydowanie wolę inne produkty okupujące moje półki ;)

Cena: ok. 40zł      Pojemność: 450 ml      Dostępność: różne sklepy internetowe z kosmetykami rosyjskimi
  

5 kwietnia 2015

Planeta Organica: Maska-masaż stymulująca wzrost włosów


Chciałabym Wam napisać kilka słów o masce-peelingu do włosów (a właściwie skóry głowy), który jest w moim posiadaniu już od dawna. Będzie to dosłownie kilka słów, ponieważ często o nim zapominam - jest w użytku tylko od czasu do czasu. Do tej pory zużyłam około połowę opakowania.

Od jakiegoś czasu peelingowanie skóry głowy jest na topie, coraz więcej osób to robi, robię i ja. Niestety bardzo rzadko, nieregularnie, ale jednak. Cieszę się, że marka Planeta Organica (którą nota bene bardzo lubię) wypuściła spod swych skrzydeł taki produkt, i to w dodatku z bardzo ładnym składem. Główną substancją ścierającą jest puder z nasion granatu, na końcu składu mamy też sól z Morza Martwego. Całość okraszono m.in. oliwą z oliwek, pantenolem, masłem kakaowym i olejami z orzechów włoskich i awokado.


Maska-masaż ma cudowny zapach - słodki, trochę ciasteczkowy, mi bardzo przypomina zapach kutii. Kosmetyk jest dość gęsty i zawiera bardzo dużo drobin. Przyznam, że jest mi dość trudno wetrzeć tę maskę w skórę głowy, ale zawsze jakoś się udaje. Następnie wykonuję masaż na całej głowie i zostawiam produkt na kilka minut na włosach. Potem wypłukuję maseczkę z włosów i myje je normalnym szamponem. By pozbyć się wszystkich drobinek trzeba się trochę namęczyć, ponieważ jest ich naprawdę dużo, są drobne i wczepiają się we włosy.


Jeśli chodzi o rezultaty, to nie bardzo wiem, co mam Wam powiedzieć. Po głowie się nie macam, by określić, czy skóra jest bardziej gładka, czy nie... badań mikroskopowych też nie wykonuję, więc nie wiem, czy odblokuję w ten sposób ujścia gruczołów łojowych... za rzadko jej używałam, by mogła przyspieszyć porost włosów. Robię ten peeling od czasu do czasu i mam nadzieję, że działam włosom i skórze głowy na korzyść. Włosy ostatnio przetłuszczają mi się jakby wolniej, ale nie przypisywałabym zasług temu produktowi, bo używam go sporadycznie, jak mi się przypomni.

Zapewne moja recenzja nie do końca Was zaspokoiła, ale niestety nie jestem w stanie dokładniej określić działania produktu. To chyba pierwsza taka recenzja, gdzie naprawdę nie wiem, co powiedzieć. A warto jednak o tym produkcie wspomnieć, zwłaszcza, że mam go u siebie chyba już z rok. Przyznam, że początkowo myślałam, że to zwykła maska do włosów i dopiero, jak ją otrzymałam, okazało się, że jest to peeling. Chciałam nią odżywiać włosy, jednak okazała się peelingiem - życie. Nie wrócę raczej do niej, bo nie widzę takiej potrzeby, ale kogoś może zainteresować.

Cena: ok. 23-33zł      Pojemność: 300ml      Dostępność: Skarby Syberii

17 lipca 2014

Planeta Organica: Złota maska ajurwedyjska - nie wszystko złoto, co się świeci


Pewnego razu upatrzyłam sobie w internetach maskę do włosów. I chodziła za mną jakiś czas, aż w końcu się na nią skusiłam, kiedy była w promocji. Marka Planeta Organica słynie ze świetnych balsamów do włosów, więc pokładałam też duże nadzieje w masce od tego producenta.

Do maski przyciągnęło mnie przede wszystkim ciekawe opakowanie i jego zawartość, która kusiła złotym blaskiem na blogach recenzujących ją dziewczyn. Po odkręceniu opakowania urzekł mnie jej zapach - pachnie pięknie, ciężko, kadzidlanie. Przypomina takie babciowe perfumy, ale mnie ten zapach powala na kolana. Pierwsze użycia kosmetyku mnie zachwyciły - włosy były niesamowicie wygładzone i ujarzmione. Pełna entuzjazmu sądziłam, że znalazłam maskę idealną. I była idealna. Szkoda tylko że przed pierwsze trzy razy... potem już nie było mi dane ponownie doświadczenie takiego działania.


Obecnie kończę tę maskę, zostało mi jej na kilka ostatnich użyć. Od czasów pierwszych zachwytów nie zaskoczyła mnie w żaden sposób. Spisuje się bardzo przeciętnie. Mimo zawartości silikonu nie wygładza włosów jakoś rewelacyjnie, często maski bez-silikonowe radzą sobie u mnie z tym lepiej. Myślałam, że brak piorunującego działa tkwi w ilości nakładanego produktu czy czasie trzymania, i stosowałam różne opcje. Niestety efekt żadnej z nich nie był podobny do tego, co otrzymałam na początku. Szkoda, bo maska wygląda i pachnie pięknie. Jednakże po tej nieudanej przygodzie nie zrażam się do masek tej marki - może jeszcze kiedyś wypróbuję inny wariant. Na razie mam do wykończenia dwa cudowne balsamy do włosów, które działają o wiele lepiej niż prezentowana tutaj złota maska ajurwedyjska.

Cena: ok. 22zł      Pojemność: 300ml      Dostępność: np. SkarbySyberii

6 lipca 2014

Planeta Organica: Odżywczy szampon z minerałami z Morza Martwego


Opiszę Wam dziś szampon, który ostatnimi czasy bardzo polubiłam. Jest to moje drugie spotkanie z szamponami PO, drugie udane. Wcześniej miałam wersję Aleppo, którą lubiłam, ale ta z minerałami z Morza Martwego spodobała mi się jeszcze bardziej. Poniżej możecie przeczytać, dlaczego:

W bardzo ładnej, turkusowej butelce z pompką mieści się 280ml szamponu. Jego zabarwienie jest przezroczysto-zielone, a konsystencja raczej glutowata (często charakterystyczna dla naturalniejszych szamponów). Zapach kosmetyku nie jest, według mnie, zbyt przyjemny, pachnie trochę tanimi żelkami, a akurat fanką żelków nie jestem. Niemniej jednak, nie przeszkadza przy myciu i nie czuć go na włosach po wyschnięciu. Do jednokrotnego umycia włosów zużywam około 3 pompek kosmetyku. Pompka nie zacina się i jest wygodna przy tego typu konsystencji (która lubi być wysiorbana z powrotem do zwykłego opakowania).

Szampon przypadł mi do gustu przede wszystkim ze względu na swoją delikatność. Jest naprawdę łagodny dla włosów i skóry głowy. Mam wrażenie, że ma właściwości lekko nawilżające (zresztą zawiera sporo dobroczynnych składników). Moje włosy bardzo go lubią, ponieważ absolutnie ich nie plącze. Pozostawia je gładkie i przyjemne w dotyku, nawet bez użycia odżywki. Kiedy go używam, moje włosy przetłuszczają się w standardowym tempie. Bardzo go sobie chwalę, ponieważ idealnie nadaje się do codziennego stosowania. Warto pochwalić też skład, bo jest jednym z lepszych przy szamponach marki Planeta Organica.


 Cena: ok. 20zł      Pojemność: 280ml      Dostępność: np. Skarby Syberii

22 grudnia 2013

Planeta Organica: duet do włosów szampon + balsam Aleppo


Przedstawiam Wam duet Aleppo marki Planeta Organica, którego używam już od jakiegoś czasu. Prawdę mówiąc już mi się powoli kończy, więc dlatego postanowiłam w końcu go zrecenzować. Oba produkty mają po 280ml, więc nieco więcej niż przeciętne szampony i odżywki. Opakowania wyposażane są w pompkę, która nie dozuje mało, ale ja i tak muszę ją naciskać po kilka razy, żeby otrzymać pożądaną ilość kosmetyku.

Zapachy zarówno szamponu jak i balsamu Aleppo są bardzo podobne. Nie będę ukrywać, że są specyficzne i na początku nie za bardzo mi się podobały, jednak teraz się przyzwyczaiłam i uważam ,że są bardzo ładne. Woń przywodzi mi na myśl jakieś orientalne perfumy.



SZAMPON:

SKŁAD: Aqua with infusions of Organic Olea Europaea Fruit Oil (organiczna oliwa z oliwek), Ficus Carica (Fig) Fruit Extract (ekstrakt z fig), Nigella Sativa Seed Extract (ekstrakt z czarnego kminku), Organic Rosa Damascena Flower Oil (organiczny olejek z róży damasceńskiej), Cedrus Atlantica Bark Oil (olej z cedru atlantyckiego), Thymus Vulgaris Oil (wyciąg z tymianku), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (olej z pestek winogron), Crocus Sativus Oil (szafran), Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Decyl Glucoside, Potassium Olivate, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Sodium Chloride Parfum, Citric Acid

Do umycia włosów używam około 2-4 pompek szamponu. U mnie pieni się bardzo dobrze (mam dobrą wodę w domu). Nie jest to szampon mocno oczyszczający, skrzypienia włosów nie zaznamy. Moim zdaniem dobrze nadaje się do używania na co dzień. Używam go również do zmywania olei z włosów. Nie podrażnił mi skóry głowy, nie powodował swędzenia ani żadnych niepożądanych reakcji. Moje włosy polubiły ten szampon - nie są po nim przesuszone ani poplątane. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że są nieco nawilżone i bardziej miękkie. Nie zauważyłam, by szampon PO wzmagał przetłuszczanie się skalpu.

Cena: 13-18zł      Pojemność: 280ml      Dostępność: SkarbySyberii, Kalina, allegro



ODŻYWKA:

SKŁAD: Aqua with infusions of Organic Olea Europaea Fruit Oil (organiczna oliwa z oliwek),Hibiscus Sabdariffa Flower Extract (wyciąg z róży Sudanu), Organic Laurus Nobilis Oil (organiczny olej laurowy), Thymus Vulgaris (Thyme) Leaf Extract (wyciąg z tymianku), Nigella Sativa Seed Extract ( ekstrakt z czarnego kminku), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (olej z pestek winogron), Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum

Odżywka, czy też balsam Aleppo, przypadła mi również do gustu, nawet bardziej. Niestety muszę jej użyć dosyć sporo, bo lubię nakładać dużą ilość kosmetyków nawilżających i dozuję około 6-10 pompek. Moje włosy najbardziej skorzystały z właściwości balsamu, kiedy nosiłam go na włosach przez minimum 20-30min. U mnie używanie go na 5 min. jest po prostu zwykłym marnotrawstwem i nie widzę większych efektów, nawet fajnego wygładzenia. Używam go zatem tylko, kiedy mam czas ponosić odżywkę na włosach. Uwielbiam błysk włosów po tym produkcie - jest super! Włosy są miękkie i gładkie. Jestem naprawdę z niego zadowolona. Warto też wspomnieć, że moich włosów nie obciąża, mimo że nie szczędzę jej sobie.

Cena: 13-18zł      Pojemność: 280ml      Dostępność: SkarbySyberii, Kalina, allegro



Bardzo polubiłam się z tymi kosmetykami Planeta Organica. Odżywcza seria Aleppo przypadła moim włosów do gustu. Co prawda, na początku myślałam, że składy są lepsze (okazało się, że olejki wcale nie są tak wysoko w składzie, tylko są dodane do wody, więc pewnie nie ma ich dużo), ale to nie zmieniło faktu, że dobrze używało mi się szamponu i odżywki.

To nie ostatni raz, kiedy zamieszczam tu recenzję produktów tej marki, bo w szafce mam już kilka kolejnych sztuk - inny balsam, maskę i peeling to twarzy. Jak tylko wyrobię sobie opinię na ich temat, możecie spodziewać się notki. Znacie już tę firmę? Czy może jest Wam obca? Miałyście do czynienia z ich produktami? Zaciekawiłam Was? :))