Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ebelin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ebelin. Pokaż wszystkie posty

29 listopada 2013

Ebelin: gąbka do podkładu, tańszy zamiennik Beauty Blendera || opinia po pół roku używania


Pamiętacie moje dwie notki poświęcone blenderowi do podkładu z niemieckiej drogerii DM? Jeśli jeszcze ich nie widzieliście, zapraszam do kliknięcia linków na dole, które przeniosą Was kilka miesięcy w tył.

Tymczasem, chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na temat różowego jajka po 6-ciu miesiącach używania. Czy moja opinia się zmieniła? Czy nadal jestem zadowolona? Czy nadal bym je poleciła? Przekonacie się czytając dalszą część postu.

Przez około pierwsze 4 miesiące jajko sprawdzało się bez zarzutu. Byłam z niego zadowolona tak, jak na początku. Jednak z biegiem czasu zaczęło się z nim dziać coś niefajnego. I wcale nie chodzi m o to, że płowiał czy się sypał... nic takiego nie miało miejsca. Po prostu jajko zaczęło się robić coraz bardziej gumowe. Ma trudności, by (np. po umyciu) wrócić z powrotem do normalnego kształtu. Wydaje mi się, że głównym powodem dla którego tak się stało, był zły sposób mycia jajka. Na początku prałam je żelem i wydaje mi się, że to spowodowało stan obecny. Najlepiej myć je mydłem w kostce. Ta metoda najlepiej doczyszcza blender z podkładu i przy okazji może przywrócić gąbkę do dobrego stanu używalności. Ja z niej będę jeszcze korzystać.

Po pół roku używania tej gąbki wiem, że sprawdza się ona przede wszystkim przy lekkich, płynnych podkładach. Rewelacyjnie działa z podkładami mineralnymi, sypkimi. Revlon ColorStay jest dla niej za ciężki i za tłusty, co sprawia, że nie jestem zadowolona z efektu jaki daje. Mój następny target to inny zamiennik Beauty Blendera. Jestem ciekawa, jak się sprawdzi.


Czy moja opinia się zmieniła?
Nie do końca, ale trochę tak.

Czy nadal jestem z niego zadowolona?
Tak, ale w obecnej sytuacji nieco mniej. Nadal uważam, że jest to niezłe jajko w dobrej cenie. Nie byłabym w stanie wydać 80zł na oryginalnego BB i chyba jednak wolałabym wymieniać co 4 miesiące jajko ebelin lub inne zamienniki.

Czy nadal bym je poleciła?
Tak. Ale tylko osobom, które nie mają serca wydać masy pieniędzy na oryginał i nie są zafascynowane porowatą strukturą BB. Nie przypadnie do gustu fankom oryginalnego Beauty Blendera. Jeśli traktujecie tego typu blender jako gadżet, a nie jako coś niezbędnego, to gąbka ebelin powinna się sprawdzić.


ZOBACZ TAKŻE:

15 lipca 2013

Ebelin: odsłona nr II, czyli o tym, jak różowe jajko sprawdza się przy aplikacji podkładu mineralnego


Wpis rozpoczynam tym samym zdjęciem, co w recenzji jajeczka. Jeśli ktoś jej jeszcze nie czytał, to serdecznie zapraszam - KLIK. W tej notce poruszę sam temat użytkowania jajka do aplikacji podkładu mineralnego. Miałam takiego 3g (połączyłam ze sobą 3 próbki Annabelle Minerals) i nie używałam prawie w ogóle, bo efekt po naniesieniu pędzlem nie podobał mi się i uznałam, że minerały nie są dla mnie.

Jednak dostałam pytanie, jak gąbka sprawdza się na produktach mineralnych i postanowiłam spróbować. Używam do tego celu zwilżonej i odsączonej z nadmiaru wody gąbeczki. W swoim opakowaniu nie mam sitka, więc po prostu wkładam do słoiczka jajeczko, które od razu chwyta niewielką ilość podkładu.

Podkład wypracowuję w skórę obrotowymi, wciskającymi ruchami. Nie stempluje ani nie rozcieram - po prostu wkręcam. Efekt bardzo mnie zaskoczył, bo skóra wygląda świetnie - przez to, że jajeczko jest wilgotne, efekt nie jest płaski ani zbyt pudrowy, wygląda naturalnie. Poza tym zauważyłam, że aplikacja gąbka daje mi wiele większe krycie niż pędzel. Do tego dochodzi równomierne rozłożenie na twarzy bez smug i placków.


Okazało się, że minerały wcale nie są takie strasznie... Ba! Ja się nawet zastanawiam nad zakupem pełnowymiarowego podkładu... Na razie mam wiele innych do wykończenia, jednak jak już będzie po nich, to poważnie zastanowię się nad zamówieniem produktu mineralnego. Jajeczko Ebelin sprawdza się u mnie świetnie... jak widać nie tylko przy podkładach płynnych, ale i mineralnych.


10 lipca 2013

Ebelin: gąbka do podkładu, tańszy zamiennik Beauty Blendera


Jajeczka do makijażu marki Ebelin używam już od kilku tygodni. Jakiś czas temu byłam w Niemczech i niestety zapomniałam o tej gąbce... zresztą, byłam przy pędzlach i jej nie widziałam, więc możliwe, że wówczas nie było jej w tym DM, w którym byłam. Trafiła do mnie dzięki Monice, która mi je zakupiła i wysłała - dziękuję Ci bardzo jeszcze raz :* Przyznam, że nie byłam przekonana do oryginalnego Beauty Blendera, a czytając opinię o tym, że sprawdza się niemal tak samo jak inne gąbeczki tego typu miałam ochotę spróbować zamiennika.

Nienamoczona gąbka jest niewielkich rozmiarów. Do tego stopnia małych, że byłam zdziwiona gabarytami plastikowego opakowania, w którym jajeczko się znajdowało. Po namoczeniu gąbka rośnie i staje się dość duża (na zdjęciach widać właśnie namoczoną i osuszoną). Moim zdaniem jej rozmiar jest idealny, dobrze dopasowuje się do średniej wielkości twarzy. Jest miękka i elastyczna.


Różowego jajka używam jedynie do podkładów płynnych, więc nie wyrażę swojej opinii jak sprawdza się na minerałach czy pudrach. Z działania jestem naprawdę zadowolona. Gąbka nadaje twarzy ładnego, dość naturalnego wyglądu nawet przy cięższym, kryjącym podkładzie. Produkt ładnie wtapia się w skórę. Fluid rozprowadzony jest o wiele dokładniej i estetyczniej niż w przypadku pędzla. Przy pędzlu często zdarzą się smugi czy prześwity - tutaj tego nie zauważyłam. Widzę bardzo dużą różnicę pomiędzy podkładem naniesionym gąbką a naniesionym pędzlem.

Jeśli chodzi o dopieranie jajeczka, nie jest ono dużym problemem. Próbowałam je myć: szamponem/żelem, płynem micelarnym oraz mydłem. Według mnie szampon/żel sprawdza się najgorzej w tej roli, jajko jest słabo oczyszczone i szybko odpuściłam sobie tę metodę. Potem zaczęłam je myć płynem micelarnym i efekt był lepszy, jednak wciąż nie mogłam doprać jajka do końca. Z pomocą przyszło mi zwykłe, proste mydło. Okazało się, że to właśnie ono najlepiej sprawdza się do oczyszczania gąbeczki Ebelin.


Podsumowując: z produktu jestem bardzo zadowolona, mimo że nie miałam do czynienia z oryginalnym BB. Co prawda mój egzemplarz dostałam z czystej dobroci Moniki, ale wiem, że jak gąbka będzie już zmęczona, to na pewno kupię następną. Marka Ebelin dostępna jest w niemieckich drogeriach DM, więc jeśli podczas wyjazdów tam zaglądniecie, polecam wrzucić jajeczko do koszyka. Osobom, które nie planują namacalnych zakupów w DM pozostaje mi polecenie drogerii internetowych, w których gąbka Ebelin kosztuje do 18zł + przesyłka.

Tutaj macie mój film, w którym nakładam podkład tą gąbką:

Cena:
2,95€ / w Polsce do 18zł        Dostępność: drogerie DM, drogerie internetowe

1 grudnia 2012

Na co warto zwrócić uwagę będąc w niemieckim DM? - kolorówka

Już dawno nie byłam w Niemczech (ostatni raz na początku sierpnia), mam nadzieję, że niedługo uda mi się tam wybrać i zrobić zakupy w DM, bo nadal zostało po 25€ po ostatniej wycieczce. Chciałabym zrobić Wam subiektywny wykaz, na co warto zwrócić uwagę, jeśli już znajdziecie się w drogerii DM. Oczywiście każda z nas ma inny gust, ale być może niektóre z Was delikatnie nakieruję ;)

Rzecz jasna, warto spojrzeć też na edycje limitowane z firm, których produkt można dostać i u nas (np. Essence i Catrice). To, co Wam tutaj prezentuję to tylko namiastka tego, co znajduje się w szafach tych firm. Pokażę Wam to, co ja mam i z czego jestem zadowolona, a z czego nie.

Szafa p2

- pomadki Pure Color lipstick / 1,95€
Moją faworytką jest 114 - uwielbiam ten kolor i jak mi się skończy, to prawdopodobnie kupię tę samą szminkę lub innej firmy o podobnym kolorze. Ta szminka jest bardzo kremowa, świetnie sunie po ustach, nie podkreśla suchych skórek. Miałam ją w makijażu w tym poście, możecie zobaczyć, jak wygląda.

Odcienie nude, czyli 010 i 112 oddałam mamie, ponieważ już w takich nie chodzę - po prostu nie lubię. Ogólnie są w porządku, chociaż nie utrzymują się jakoś super długo (jasne kolory to do siebie mają, zwłaszcza na moich ustach). Kolor 059 jest cudowny - śliczny koral. Niestety, wygląda dobrze jedynie nałożony pędzelkiem i najlepiej wykończony błyszczykiem, bo sam w sobie się waży i nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Ciekawi jak wygląda na ustach? Możecie zobaczyć w tym poście.


- lakiery do paznokci / 1,55€
Bardzo fajna kolorystyka do wyboru. Same lakiery są dość gęste, ładnie kryją. Są dwie serie: Color Victim (8ml) oraz last forever (10ml). Jest niewielka różnica w cenie. CV kosztują 1,55€, LF coś pod 2€.


- podkłady / bazy pod makijaż
Oczywiście nie próbowałam wszystkiego, co znajduje się w szafie p2. Dzięki Patrycji (Kolorowy-Pieprz) miałam możliwość wypróbowania podkładu ProfiTime! oraz zielonej bazy Anti-Red Base. Podkład jest naprawdę mocno kryjący, myślę, że sprawdzi się na jesień i zimę. Dla mnie 010 jest za ciemny, więc mieszam go z czymś jaśniejszym i spisuje się naprawdę dobrze.

Bazy niwelującej zaczerwienienia użyłam tylko kilka razy - po prostu o niej zapominam. Rano chcę się jak najszybciej pomalować, a ona jest w szufladce, z której korzystam rzadko. Niemniej jednak, produkt jest ok, jest dość gęsty, nieco nam przykryje czerwone miejsca. Cudów bym się nie spodziewała, ale jak ktoś ma okazję, to może przetestować ;)



Szafa Alverde (kolorówka)

Naprawdę lubię tę szafę, chociaż mam z niej tylko kilka produktów. Muszę jednak napisać, że się u mnie sprawdziły. Cienie dostałam od cioci, pisałam o nich w postach o cieniach (odsyłam: pojedyncze/paletki). Quatro jest świetne, dobrze napigmentowane, bardzo dobrze się pracuje tymi cieniami. Pojedynczy jest dość twardy i tępy, absolutnie nie pyli, ale też trudno nabrać go na pędzel. Ma śliczny kolor - fioletowo-złoty i po kilku próbach, da się nim fajnie pracować.

Szminka (53 Cherry) jest jedną z moich ulubionych. Ma ciekawy kolor (nie jest to typowa czerwień, tylko bardziej wiśniowy odcień), wykończenie jest jakby satynowe. Kosztowała 3,45€.


Mam też puder Alverde (kompaktowy), trzymam go jednak u chłopaka. Niestety, on mi za bardzo nie przypadł do gustu - po prostu nie współgra z moją cerą. Mimo że nie mam wielkiej tendencji do świecenia, to on ją wzmaga i bardzo szybko zaczynam się po nim błyszczeć. Poza tym, bardzo szybko tworzy się na nim skorupka z sebum i trzeba ją zdrapywać, by móc używać produktu.


Ebelin

Ebelin oferuje nam akcesoria i przybory. Mam na myśli waciki, zmywacze, pędzle itp. Z tej marki mam tylko pędzel i zmywacz do paznokci. Obie rzeczy sobie chwalę.

Pędzel do różu, z serii profesjonalnej (z białą rączką); jest też inna, tańsza (podejrzewam, że gorsza). Pędzel nie był super tani, kosztował koło 4€. Nie żałuję zakupu, bo jest bardzo dobry! Do różu nadaje się idealnie, chociaż trzeba się do niego przyzwyczaić.

Zmywacz do paznokci kupiłam za 0,99€. Nie miałam wcześniej zmywacza z pompką, więc się skusiłam. Jest naprawdę dobry, ładnie zmywa lakier. Nie mogę na niego narzekać. Wiem, że dostępne są także zmywacze w płatkach i podobno też są bardzo dobre. Można się rozejrzeć ;)


Miałyście coś z tych rzeczy? A może coś zupełnie innego, co można kupić w DM z kolorówki? Chętnie się dowiem, także piszcie! Z jakiś czas przygotuję taki post o kosmetykach do pielęgnacji ciała :)