Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat&Rub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat&Rub. Pokaż wszystkie posty

16 listopada 2014

Pat&Rub: Regenerujące serum do ust i okolic, Anti-aging


Przychodzę dziś z recenzją produktu Pat&Rub, który otrzymałam już dość dawno temu. Mowa o regenerującym serum do ust i okolic. Produkt wydaje się bardzo ciekawy, ponieważ mało marek ma taki specyfik w swoim asortymencie. Ale pytanie - czy jest on rzeczywiście potrzebny w naszych kosmetycznych zasobach?

Ja uważam, że nie. Jestem osobą, która stara się używać produktów regularnie, o czym świadczą moje (czasem i bardzo duże) denka. Nie wyobrażam sobie pójść spać bez zmycia makijażu i posmarowania twarzy kremem. Natomiast o kosmetyku Pat&Rub notorycznie zapominałam. Na początku, po otwarciu używałam go dość często, ale potem o nim zapomniałam i mimo że leżał koło łóżka na stoliku, wcale często po niego nie sięgałam. Stwierdzam zatem, że serum Pat&Rub to zbędny produkt, przynajmniej u mnie... no i niezbyt użyteczny w wieku 22 lat.


Ale w recenzji chodzi o to, by opisać właściwości i działanie, co oczywiście zamierzam teraz uczynić. Produkt przypomina przeciętny krem pod oczy - ma taką samą konsystencję, takie samo opakowanie i w sumie mogę powiedzieć, że również działanie. Myślę, że spokojnie można go używać pod oczy, co mi się czasami zdarzało. 

Po aplikacji niewielkiej ilości produktu na okolice ust, czuć lekkie ściągnięcie, jakby lifting. Nie jest to nieprzyjemne, ale dość niespotykane. Okolice ust są nawilżone, ale nie powiedziałabym, żeby to był efekt piorunujący. Jest zbliżony do zwykłego, sprawdzającego się u nas kremu do twarzy. Ponadto nie zauważyłam, żeby wpływał jakoś na stan samych warg - lekko je nawilżał i tyle. Naprawdę większego działania nie udało mi się zaobserwować.

Zamysł kosmetyku fajny i myślę, że u osób koło 30-50 roku życia może lepiej by się sprawdził - bardziej wymagająca cera pewnie bardziej doceniłaby właściwości tego produktu. Ja niestety nie mogę go polecić, bo szału nie robił, a kosztuje sporo. Dajcie, proszę, znać, czy znacie ten kosmetyk i jak się u Was sprawdzał - jestem bardzo ciekawa.

Cena: 79zł      Pojemność: 15ml      Dostępność: sklep Pat&Rub

  

19 sierpnia 2014

Pat&Rub: Sun Fun, olejek rozświetlający do twarzy i ciała


Olejek Pat&Rub leżał u mnie dość długo... w sumie nadal leży, bo użyłam go zaledwie kilka razy. Otrzymałam go od firmy kilka miesięcy temu i z otwarciem zwlekałam do lata, bo uznałam, że będzie najlepszy na tę porę. W butelce olejek wygląda przepięknie, wylany i rozprowadzony zresztą też, ale ogólnie butelka mnie urzeka. Zapach produktu jest świetny - nie spodziewałam się tak świeżego i czystego zapachu po olejku naładowanym złotymi drobinkami. Naprawdę mnie zaskoczył i przyznam się, że lubię go odkręcić, żeby tylko go powąchać.

Uznałam, że olejek Pat&Rub będzie najbardziej odpowiedni na okres, kiedy nosimy skąpe ubrania i jest ciepło. Niestety nosząc go na siebie czuję się niekomfortowo. Miejsca na skórze, które się ze sobą nie stykają są bezproblemowe (np. dekolt, ręce), gorzej jest kiedy rozprowadzimy olejek na nogach. A nogi jak wiadomo, lubimy położyć jedna na drugiej lub po prostu się ze sobą ocierają. Wtedy uczucie jest dla mnie koszmarne - czuć jak produkt lepi się na skórze, jest tłusty... a do tego wszystkiego dochodzą upały.

Nie ma się co oszukiwać - nie jest to przyjemne. A zaznaczam, że nie lałam na siebie dużo tego olejku. Swoją drogą, musi on być koszmarnie wydajny, bo butelka to aż 100ml, a ilość potrzebna do tego, żeby być shiny jest naprawdę niewielka. Drobinki wyglądają na ciele pięknie, ale jest to olejek raczej na wiosnę lub ciepłą jesień, bo w lecie może być zbyt męczący. Olejku można też używać do pielęgnacji ciała, bo ma piękny skład... ale chyba trochę szkoda tych drobinek pod szlafrok.


Cena: 89zł      Pojemność: 100ml      Dostępność: sklep Pat&Rub

5 czerwca 2014

Pat&Rub: orzeźwiające masło do ciała - pomarańcze, grejpfruty, zioła


Masła Pat&Rub ciekawiły mnie od dawna. Chyba nie słyszałam/czytałam złej opinii o tej marce, zwłaszcza o masłach do ciała. Produkt ten trafił do mnie na wrocławskim zlocie blogerek i vlogerek. Sama bym po niego nie sięgnęła, bo cena jest wysoka, a nie mam właściwie żadnych problemów ze skórą, więc nie widziałabym potrzeby zaopatrywania się w kosmetyk za taką cenę.

Mi trafiła się wersja masła o zapachu pomarańczy i grejpfrutów z ziołami. Żałuję, że nie dostałam wersji otulającej (mam z niej krem do rąk), ponieważ o wiele bardziej mi się podoba. Mój egzemplarz pachnie dość banalnie, wyczuwam samą cytrynę i mam wrażenie jakbym natarła się skórką cytrynową. Wersja otulająca ma już ambitniejszy zapach, naprawdę ciekawy i to właśnie jego wolałabym nosić na sobie. Mówi się trudno. Ale czy to jedyne, co nie podoba mi się w tym kosmetyku?

Masło samo w sobie jest naprawdę przyjemnym produktem. Ma gęstą i treściwą konsystencję, która zaskakująco szybko się wchłania. Jednak jest w tym coś, co mnie lekko wkurza - produkt wchłania się tak szybko i bez takiej lekko tłustej warstewki, którą lubię na noc (na dzień się nie smaruję). Na początku masło trochę się maże po skórze i ją bieli, ale po chwili zostaje doszczętnie wchłonięte. Nawilżenie jest dobre, przy mojej normalnej skórze absolutnie nie mogę na nie narzekać, jednakże nie powiedziałabym, że jest rewelacyjne. Sucharki mogłyby czuć się zawiedzione. W ogólnym rozrachunku masło Pat&Rub mnie nie porwało, ponieważ już znalazłam swoje ideały. Są to masła Alverde, które odpowiadają mi pod każdym względem - konsystencji, nawilżenia, zapachu, składu i przede wszystkim ceny (2,95€). Za kwotę 69zł mogłabym mieć pięć maseł Alverde...

Niestety ten kosmetyk Pat&Rub mnie nie powalił i nie zachęcił do dalszej przygody z masłami tej marki. Nie widzę w nim nic nadzwyczajnego, co byłoby warte 69zł. Gdybym była zachwycona tym produktem i nie widziała dla niego tańszego konkurenta, na pewno sięgnęłabym po niego ponownie, tu nie chodzi o fakt samej ceny. Zresztą recenzowałam już jego drogie masło w cenie 50-80zł (recenzja masła Pharmatheiss), do którego pewnie kiedyś wrócę. Masło orzeźwiające Pat&Rub na pewno nie jest bublem, ma wielu zwolenników, ale uważam, że nie jest warte jednodniowej pensji.

etapy wchłaniania się masła ;)

Cena: 69zł     Pojemność: 250ml      Dostępność: sklep Pat&Rub

3 stycznia 2014

Pat&Rub: Mleczna mgiełka rewitalizująca, Żurawina&Cytryna


Marka Pat&Rub przez miesiące była dla mnie wielką tajemnicą. Zewsząd dosięgały mnie recenzje tych produktów i w większości zachęcały one do wypróbowania jakiegoś kosmetyku. Jednak ograniczał mnie budżet i dość wysokie ceny tych naturalnych wyrobów. Aktualnie w zbiorach mam 6 produktów Pat&Rub - część z nich trafiła do mnie od firmy do przetestowania; część dostałam na zlocie blogerek. Dzisiaj przedstawię Wam rewitalizującą mleczną mgiełkę do ciała.

W butelce z atomizerem mieści się 125ml płynu o mlecznym zabarwieniu. Pierwsze, co rzuca się w oczy, a właściwie w nos...  to intensywny, orzeźwiający, cytrusowy zapach. Przypomina mi mocną lemoniadę bez cukru albo nawet rozkrojoną cytrynę. Mimo że na etykiecie pojawiają się cytryna i żurawina, tej drugiej nie czuję wcale.


Przy tak wodnistej konsystencji inne rozwiązanie niż atomizer nie wchodzi w grę, ale według mnie on trochę za ciężko chodzi. Jestem w stanie psikać nim prawą ręką, ale lewą jest już ciężej. Zwłaszcza, że czasami atomizer odmawia posłuszeństwa i na chwilę się zacina.

Nawilżenie jakie daje mgiełka rewitalizująca jest dość delikatne. Na pewno nie jest to produkt dla osób borykających się ze skórą suchą. Polecałabym go raczej tym, którzy nie mają problemów ze skórą na ciele. Na szczęście ja jestem posiadaczką właśnie takiej skóry i nawilżenie oferowane przez tę mgiełkę jest dla mnie w porządku.
Przez to, że wchłania się w mgnieniu oka nadaje się do stosowania rano. Zadowoli osoby, które potrzebują posmarować się czymś rano, a nie mają czasu czekać aż cięższy kosmetyk się wchłonie. Myślę, że produkt Pat&Rub będzie fajnym, lekkim nawilżaczem w okresie wiosenno-letnim, kiedy nie potrzebujemy ciężkich, tłustych maseł do ciała. Słyszałam też, że wersja czerwona jest słabsza niż wersja zielona, którą mam w zapasach. Kiedy będzie mi dane otworzyć tamtą, na pewno dam znać.

Czy sama bym ją sobie kupiła? Sądzę, że nie. Mimo że nie mam problemów z przesuszaniem się skóry, wolę mocniejsze produkty. Zamiast wydawać 45zł na taką mgiełkę, wolałabym odłożyć trochę więcej i zainwestować w olejek lub masło do ciała tej firmy.

Cena: 45zł      Pojemność: 125ml      Dostępność: strona Pat&Rub, Sephora