Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hean. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hean. Pokaż wszystkie posty

12 czerwca 2013

Hean: City Fashion, long wear lipstick, 157 Paprika


Chciałabym Wam dzisiaj krótko opisać pomadkę, którą mam od kilku miesięcy i która jest naprawdę dobra jakościowo. Ta pomadka to City fashion od firmy Hean. Ja mam ją w intensywnym i dość ciemnym kolorze czerwieni, który nazywa się 157 Paprika. Osoboście uwielbiam ciemne i zauważalne kolory na ustach i oczywistym jest, że ta pomadka po tym względem bardzo mi pasuje.

Ma dość fajne opakowanie z przezroczystym spodem, dzięki któremu od razu widać odcień pomadki. Plastik jest całkiem mocny, a zatyczka dobrze się trzyma i sama nie otwiera. Mogę przyczepić się do napisów, bo przez długi czas dobrze się trzymały, ale jak widać na zdjęciach - i tak już spoko z nich się starło.


Pomadka jest dobrze napigmentowana i już po delikatnym przyciśnięciu sztyftu do ust widzimy intensywny czerwony kolor. Najlepiej nakładać ją na nawilżone usta bez suchych skórek, bo na pewno je podkreśli. Zaraz po zaaplikowaniu produktu ma on satynowe wykończenie, jednak z upływem czasu kolor staje się coraz bardziej matowy - nie powinno to być zaskoczeniem. Pomimo faktu iż szminka jest właściwie matowa, nie zauważyłam, by wysuszała wargi.

A teraz przejdźmy do największego plusu tego produktu - jest niesamowicie trwały. Tę pomadkę na ustach ma się i ma, ciągle. Oczywiście nie mówię tu o zjedzeniu olbrzymiego, tłustego posiłku, ale 5-6h spokojnie się utrzymuje. Nawet jeśli byłam pewna, że już jej nie mam na ustach, to okazywało się, że mam... i to w idealnym stanie. Świetna jakość! Dodatkowo mój odcień ma chłodne podtony, więc 'wybiela' nam zęby. Na korzyść przemawia też niewygórowana cena. Oczywiście jak najbardziej polecam!

Poniższe zdjęcia to screeny z filmu - na żywo pomadka jest ciemniejsza i bardziej bordowa.

Cena: ok. 10,99zł     Pojemność: 4g     Dostępność: internet - sklep Hean, małe drogerie

15 lipca 2012

Moja kolekcja cieni do powiek cz. I, czyli palety i paletki :)

Kolekcja moich cieni nie jest jakaś super duża, ale też nie można ją nazwać małą. Składa się z 11 pojedynczych, jednego trio, dwóch quattro i pięciu palet z 12 cieniami. Uwielbiam malować powieki na różne kolory, jednak nie potrzebuję do tego drogich cieni, ani np. kilku odcieni tego samego koloru, które różnią się między sobą tonem czy dwoma.


Alverde - 37 Chocolate. To quattro dostałam od cioci, która była u swojej córki w Niemczech. Miło, że pomyślała o mnie i przywiozła mały upominek :) Zwłaszcza, że są to cienie Alverde, a sama nie kupiłabym sobie raczej cieni tej marki. Paletka jest bardzo fajna - cienie mają dobrą pigmentację (zwłaszcza brązy), dobrze się aplikują, a wkłady są standardowych kształtów, więc można je przenieść do palety magnetycznej. Najjaśniejszy cień jest świetny do rozjaśnienia przestrzeni między innym cieniem a brwią. Ponadto w klapce jest małe lusterko, co na pewno jest plusem, jeśli ktoś chce nosić cienie w torebce. Jeśli dobrze się orientuję, to cena tej paletki to 4,45€, co daje nam mniej niż 5zł za jeden cień.


Wibo - bez numeru. Te cienie mam już od dawna, jedne z moich pierwszych. Mają bardzo fajną pigmentację, wszystkie są metaliczne. Biały cień jest świetny do kącików. Zieleń i ciemniejszy brąz lubię wykorzystywać w jednym makijażu, ładnie razem wyglądają. Miedzianego nie używam prawie wcale, bo to nie mój kolor. Bardzo możliwe, że tej wersji kolorystycznej już nie ma, bo - jak mówię - moja paletka ma z 3 lata. Jeżeli chodzi o opakowanie, to niestety jest słabe - klapka mi odpadła, a kółko z cieniami odkleiło się w środku. Niemniej jednak, jestem z nich zadowolona. Kosztują koło 11zł.


Hean - 'Delta' 318. Kupiłam je kupę czasu temu, kosztowały wtedy jakieś 7zł. Jak widać, beżowy cień ma największe zużycie, bo wypada na powiece dosyć neutralnie. Na całą powiekę lubię też nałożyć ten jaśniejszy. Brązu używam do dolnej powieki. Pigmentacja cieni jest dosyć dobra, wykończenie - perłowe. Sprawdzają się do delikatnego, dziennego makijażu. Jednak nie kupiłabym ich ponownie, bo obecnie wolę większe palety lub cienie pojedyncze, które można przenieść do palety (której nie mam).



Jak już wspominałam, w mojej kolekcji są też większe palety. Cztery z nich to palety Sleek. Bardzo je lubię, jednak nie zamierzam powiększać swojej kolekcji (no, chyba, że coś w łapę wpadnie w ramach wymiany itp.) ;) Posiadam: Storm, Oh So Special, Curacao i Bad Girl.

Ostatnią paletą, jaką mam Wam do pokazania, jest Sunkissed. Można ją kupić na Allegro lub Paatal. Jej śmieszna cena (jakieś 9zł) skłoniła mnie do zakupu. Poza tym spodobały mi się kolory i fakt, że cienie są małe i, przy ich gramaturze, można je jako tako wykończyć ;) Nie powiem, by pigmentacja była rewelacyjna, jednak do dziennego makijażu bardzo mi odpowiada. Polubiłam się z tymi cieniami z tego względu, iż jasne odcienie ładnie wyglądają na powiece, delikatnie ją rozświetlając, jednak nie są super kryjące. Spodobały mi się też niektóre odcienie brązu, zwłaszcza te zimniejsze. Można je ładnie zaaplikować nad powiekę ruchomą, a przez to, że mają w sobie trochę transparentności nie można sobie zrobić nimi krzywdy. Paletkę polecam wszystkim, szczególnie początkującym. Nie wiem czy osoby obeznane z makijażem byłyby z niej zadowolone z w/w względów ;)

Pod każdy cień używam bazy Hean (na moich powiekach bez bazy prawie nic się nie trzyma dłużej niż 1-2h) i z tego względu jestem zadowolona z prawie każdego cienia ;) Jeżeli macie życzenie, żebym zrobiła makijaż z użyciem którejś z powyższych palet, to proszę o taką informację, a postaram się je zrealizować ;)

24 czerwca 2012

Hean: odżywki do paznokci - keratynowa i z jedwabiem


... czyli coś, co okazało się totalnym bublem. Te odżywki mam już u siebie od dawna, jednak są tak koszmarne, że wręcz nie chciało mi się o nich pisać. Buteleczki mają fajny kształt, nawet bardzo. Ogólne wrażenie wizualne pozytywne.

Jeżeli chodzi o nakładanie i schnięcie, to nie mam zastrzeżeń. Odżywka z jedwabiem daje ładny, mleczny kolor naszym paznokciom, przez co wyglądają zdrowiej. Jednak niedługo po nałożeniu coś zaczyna nie grać...


Obie odżywki nie utrzymują się zbyt długo na paznokciach - szybko schodzą, odpryskują. Ponadto w ogóle nie utwardzają płytki, a moje paznokcie tolerują tylko takie odżywki. To przekreśliło jest zupełnie, ponieważ nie mam po co używać czegoś, co nie pozwoli mi zapuścić paznokci (mam zbyt miękkie, żeby używać nieutwardzających). Jedyne co mogę zaliczyć na ich plus to to, że jakoś tam chronią tę płytkę i wyrównują powierzchnię paznokcia. Odżywka keratynowa może być jeszcze stosowana jako podkład pod lakier kolorowy, jednak ta z jedwabiem - nie. Zatem tak sobie leżą... oo, nawet ta przezroczysta raz mi się przydała - do załatania 'oczka' w rajstopach :P Nie są warte złotówki, a co dopiero 9zł!

Mimo że produkt został mi udostępniony za darmo, nie wpływa to w żaden sposób na moją ocenę.
 

5 lutego 2012

Hean: lakier do paznokci Duo Chromatic nr 603


W tej notce opiszę Wam lakier firmy Hean, z serii Duo chromatic. Ja, swój egzemplarz, mam w kolorze 603. Jest to szarość z drobinkami. W przeciwieństwie do innych lakierów z tej serii, tego nie można nazwać chromatycznym, ponieważ nie zmienia koloru  w zależności od padania światła. Jest to po prostu lakier z różnokolorowymi drobinkami, a szkoda.

Tak wyglądają drobinki w świetle sztucznym. Na paznokciu są o wiele mniej widoczne.

Buteleczka jest bardzo fajna - mała, kwadratowa, mieszcząca rozsądną ilość emalii (7ml). Niestety napisy na niej szybko się ścierają. Koszt lakieru to ok. 5zł (taka była w sklepie Heana, jednak nie widzę teraz zakładki z tymi lakierami. Czyżby zostały wycofane?). Konsystencja jest bardzo fajna, bardziej w kierunku rzadkiej. Pędzelek jest raczej standardowy, łatwo się nim manewruje.


Do pokrycia płytki paznokcia potrzeba dwóch warstw lakieru (myślę, że przy dłuższych - nawet trzech). Czas schnięcia jest bardzo dobry. Jest to jeden z najszybciej schnących lakierów w mojej kolekcji. Wykończenie jest drobinkowe, ale lakier wygląda niczym lateks (na zdjęciu nie jest to tak widoczne) i ładnie się błyszczy. Jeżeli chodzi o trwałość - u mnie wytrzymuje koło 3 dni, chociaż zdarza mu się odprysnąć wcześniej. Ale oczywiście zależy to od stanu płytki paznokcia. Szkoda, że te lakiery są tak ciężko dostępne, bo chętnie kupiłabym sobie inne.

shimmer z bliska
w słońcu
 Mimo że produkt został mi udostępniony za darmo, nie wpływa to w żaden sposób na moją ocenę.

4 lutego 2012

Hean: Boom Lashes mascara


Ostatnio zostałam poproszona o zrobienie recenzji tuszu Hean - Boom lashes, ponieważ jedna z Was jest nim zainteresowana :) Produkt dostałam do testów na początku października i mogę wyrazić swoją opinię na jego temat.

Za cenę ok. 11zł otrzymujemy 13ml maskary z wielką szczotą (wielkości mojego oka!). Moja szczoteczka była wygięta, ale wiem, że raczej tak nie jest... Niemniej jednak dużo osób ją wygina, bo wtedy lepiej się sprawdza. Moje pierwsze odczucia co do tuszu nie były pozytywne. Rzęsy tuszowałam wówczas normalnie - patrząc raczej na wprost lusterka. Teraz moje zdanie trochę się zmieniło, a rzęsy tuszuję patrząc prostopadle w dół, w lusterko.
 


Według producenta: 
Hipnotyzujące spojrzenie w maxi rozmiarze. Elastyczna kremowa formuła tuszu
3 w 1: wydłuża, pogrubia i pielęgnuje rzęsy. Szczoteczka LARGE VOLUMIZING
spektakularnie unosi rzęsy i zwiększa objętość rzęs od nasady aż po same końce.

Jak sprawdza się maskara?
Przez rozmiar szczoty, dosyć trudno manewruje się nią przy mniejszym oku i krótkich rzęsach. Ponadto, zrobiona jest ona z szorstkiego włosia i przejechanie nią po skórze może być trochę bolesne (wole nie myśleć o włożeniu jej do oka). Nabiera trochę za dużo produktu. Tusz wymaga chwili pracy, bo skleja trochę rzęsy. Może nie robią się z nich 3 włoski, ale sklejenie jest widoczne (na zdjęciu mocno to widać, ale na żywo nie kuje to aż tak w oczy). Poza tym pozostawia na rzęsach trochę grudek. Lekko się osypuje. Jeżeli chodzi o pogrubienie - rzeczywiście jest widoczne i jeżeli oczekujecie od maskary tylko pogrubienia, powinna się sprawdzić. Oczywiście też trochę wydłuża i unosi rzęsy, ale na pewno nie spektakularnie. Właściwości pielęgnujących nie zauważyłam. Zazwyczaj używam tego tuszu z połączeniu z innym, żeby rzęsy były bardziej rozdzielone i dłuższe, ale by pokazać Wam efekt saute, użyłam tylko Heana.

Mimo że produkt został mi udostępniony za darmo, nie wpływa to w żaden sposób na moją ocenę

27 września 2011

Hean: utrwalająca baza pod cienie


W związku z tym, że baza Kobo nie przypadła mi do gustu, postanowiłam kupić sobie Hean. Przedstawię Wam dzisiaj moją opinię. Baza kosztuje 10-14zł i mieści 14g produktu (czyli wyjątkowo dużo jak na tego typu kosmetyk). Konsystencja jest kremowa (tak jak w przypadku bazy ArtDeco czy Kobo), jednak ta baza ma różowy odcień. Niestety jest perfumowana, jednak nie uczuliła mnie/ Trzyma cienie tak, jak powinna. Wytrzymują na niej cały dzień, bez uszczerbku. Należy wspomnieć, że naprawdę fajnie podbija kolor cieni i sprawia, że 'wczepiają' się one w powiekę. Stosunek ceny do jakości wypada jak najbardziej na plus.