Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Factor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Max Factor. Pokaż wszystkie posty

4 czerwca 2014

Max Factor: Face Finity - podkład 3w1


O podkładzie Face Finity słyszałam już dawno i dużo dobrego. Potem zaczęłam widywać niepochlebne opinie na blogach, ale jako że sama wolę przetestować kosmetyk na sobie, kupiłam go w Rossmannie na promocji -49%. W regularniej cenie kosztuje koło 55zł i za taką kwotę na pewno bym się na niego nie skusiła.

Pojemność buteleczki to standardowe 30ml, opakowanie wyposażone jest w pompkę. Konsystencja podkładu jest naprawdę lekka i dość płynna. Pompka wypluwa go mało i do pokrycia całej twarzy używam zazwyczaj dwóch pompek produktu. Aplikacja nie sprawia problemów, podkład ładnie rozprowadza się przy użyciu gąbeczki czy samych palców. Nakładam go dwoma sposobami w zależności od tego jaką ilością czasu dysponuję. Nałożony gąbeczką (ja mam ebelin) wygląda lepiej i naturalniej. Krycie jest średnie, na pewno nie jest to podkład mocno kryjący, ale przy swojej lekkiej konsystencji kryje naprawdę przyzwoicie. Producent deklaruje, że jest to produkt 3w1 (baza, podkład i korektor), więc można go zabrać na wyjazdy i odpuścić sobie zabieranie korektora pod oczy.


Posiadam (bodajże najjaśniejszy w Polsce) odcień Nude 47. Od razu mówię, że nie jest to kolor dla osób bardzo bladych. Jak dla mnie wypada jak coś pomiędzy 150 a 180 Revlon ColorStay. Wykończenie podkładu jest matowe, czyli takie jakie preferuję przy mojej tłustej cerze. Ostrzegam, że po zastygnięciu podkład jest dość suchy i skóra może wydawać się ściągnięta, jeśli odpowiednio jej nie nawilżymy. Raczej odradzałabym go osobom z cerą suchą lub z tendencjami do przesuszania. Na pewno uwydatniłby suche skórki. Podkład Face Finity raczej nie oksyduje, a jeśli już to w niewielkim stopniu. Na zdjęciu powyżej macie podkład po kilku minutach na ręce (po prawej) oraz świeżo nałożony (po lewej).

Jeśli chodzi o utrzymywanie się, to podkład radzi sobie z tym naprawdę dobrze. Trzyma się cały dzień, chociaż oczywiście muszę go przypudrować kilka razy w ciągu dnia (ja się naprawdę mocno świecę). Ogólnie rzecz biorąc, podkład u mnie sprawdza się naprawdę dobrze i bardzo go polubiłam. Nie jest może idealny, ale jest na tyle dobry, że chętnie do niego wrócę po wykończeniu pierwszej buteleczki. Dodatkowy plus za SPF20 (według mnie wystarczający), bo ja nienawidzę nakładać filtrów pod podkład.

podkład mam na tylko twarzy, pod oczy nałożyłam lekko kryjący korektor p2

Cena: ok. 55zł      Pojemność: 30ml      Dostępność: szafy Max Factor, internet

8 stycznia 2014

Max Factor: Kohl Pencil, 090 Natural Glaze - kredka na linię wodną oka


Pod koniec listopada w moje łapy wpadła zachwalana kredka na linię wodną marki Max Factor. Oczywiście mowa o beżowym wariancie o nazwie 090 Natural Glaze. Kosmetyk kupiłam w Rossmannie w czasie promocji -40% za niecałe 18zł. Jej regularna cena to około 30zł, więc bez promocji na pewno bym się na nią ze zdecydowała.

Kredka jest bardzo miękka i dobrze napigmentowana. Z łatwością sunie po linii wodnej oka i kilka ruchów pozwala na uzyskanie satysfakcjonującego efektu. Kolor kredki bardzo mi się podoba - nie jest za żółty, ani zbyt biały, ma naturalny odcień jasnej skóry. Od początku byłam ciekawa, jak długo produkt będzie się utrzymywał. Wydaje mi się, że to zależy od dnia oraz ilości, jaką naniesiemy. U mnie więcej oznacza dłużej, więc moje oko cieszy się wyglądem otwartego, świeżego spojrzenia przez jakieś 4-7h. Wczoraj jednak zostałam totalnie znokautowana przez ten kosmetyk - resztki kredki były wczoraj u widoczne po 12 godzinach (!) noszenia makijażu.

Oczywiście do recenzji dołączam zdjęcia, jak produkt prezentuje się w praktyce. Osobiście, mi bardziej podoba się do mocniejszych, kolorowych makijaży niż do zwykłego dzienniaka, ale co kto lubi. Jestem ciekawa, co o niej sądzicie? :)



Cena: ok. 30zł      Pojemność: ?      Dostępność: drogerie z szafami Ma Factor, np. Rossmann

1 czerwca 2012

Max Factor: 2000 Calorie - dramatic look



Tej maskary nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Był to mój pierwszy tusz - kupiła mi go mama, wtedy za ok. 40-parę zł (teraz kosztuje jakieś 2 razy mniej). Było to dawno temu, moje pojęcie o makijażu było znikome i nie polubiłam się z tym kosmetykiem. Jednak dzięki współpracy z drogerią Nocanka.pl mogłam przetestować go ponownie i zmienić o nim zdanie.

Zacznijmy od opakowania - jest w porządku, klasyczne, wygodne, napisy nie ścierają się; zawiera 9ml tuszu. Szczoteczka jest prosta, z włosia. Ładnie wyczesuje rzęsy i nakłada na nie produkt. Występuje też wersja tej maskary z wygiętą/zaokrągloną szczoteczką, jednak ja nie jestem do niej przekonana, wolę tę.

Maskara jest ogółem bardzo dobra - daje ładny efekt (ja ze swoich rzęs nie zrobię nigdy firanek, bo musiałabym z 20 warstw nałożyć, ale sądzę, że się da), nie skleja (może delikatnie przy większej ilości warstw), nie osypuje się w ciągu dnia. Rzęsy zyskują ładny, czarny kolor, zostają podkręcone i delikatnie pogrubione (przynajmniej w przypadku moich rzęs). Mi taki efekt odpowiada - jeżeli chcę, żeby rzęsy były super mocno wytuszowane, wtedy łączę tę z innymi maskarami (ale jak mówiłam: moje rzęsy są w miarę długie, ale cienkie). Jednym słowem: polecam :)