Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p2. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p2. Pokaż wszystkie posty

2 maja 2013

p2: Pure Color 043 Pont Neuf


Szminek p2 mam kilka. Miałam jeszcze więcej, ale odcienie nude porozdawałam mamie i Justynie. Nie lubię zbyt bladych i jasnych kolorów. Poza tym powiedziałam sobie, że już więcej tych szminek nie kupię... a jednak uległam podczas ostatniej wizyty w DM. Ale co tam... było warto! Czytajcie, a dowiecie się, czemu :))

Pomadka 043 Pont Neuf od razu wpadła mi w oko. Zwłaszcza na swatchu. W opakowaniu jest niepozornym, różowym nudziakiem, jednak na ręce wyglądała o wiele żywiej. Postanowiłam zaryzykować i wrzuciłam ją do koszyka. Początkowo, pomadka p2 skojarzyła mi się ze sławną 16 Rimmela, jednak teraz widzę, że jest inna.


Pomadka ładnie sunie po ustach, jest dobrze napigmentowana. Jej początkowe wykończenie jest kremowo-satynowe, jednak po jakimś czasie zaczyna się robić coraz bardziej matowe, a przez to jest trwalsza.

Po przejściach z innymi jasnymi pomadkami, nie spodziewałam się dobrej trwałości. Sądziłam, że zejdzie - standardowo u mnie - po godzinie. U mnie szminki nie trzymają się długo... zwłaszcza te jasne. Mocne róże i czerwienie dają radę. Jakie było moje zdziwienie, kiedy pomadka przetrwała jazdę tramwajem do mojego byłego liceum, rozmowę o praktyki z nauczycielką, a potem załatwianie spraw na mieście z moim chłopakiem.

W sumie spędziłam z nią jakieś 3,5h na ustach. Zeszła dopiero przy piciu i posiłku. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie wiem, czy ten kolor ma tak dobrą trwałość, czy ogólnie coś zmienili w tych pomadkach (wcześniej miałam wersje bez tłoczeń p2). Jak najbardziej polecam - myślę, że będzie częstym gościem na mych ustach.


Cena: 1,95€     Pojemność: 4,5g      Dostępność: drogerie DM (kraje niemieckojęzyczne)

1 grudnia 2012

Na co warto zwrócić uwagę będąc w niemieckim DM? - kolorówka

Już dawno nie byłam w Niemczech (ostatni raz na początku sierpnia), mam nadzieję, że niedługo uda mi się tam wybrać i zrobić zakupy w DM, bo nadal zostało po 25€ po ostatniej wycieczce. Chciałabym zrobić Wam subiektywny wykaz, na co warto zwrócić uwagę, jeśli już znajdziecie się w drogerii DM. Oczywiście każda z nas ma inny gust, ale być może niektóre z Was delikatnie nakieruję ;)

Rzecz jasna, warto spojrzeć też na edycje limitowane z firm, których produkt można dostać i u nas (np. Essence i Catrice). To, co Wam tutaj prezentuję to tylko namiastka tego, co znajduje się w szafach tych firm. Pokażę Wam to, co ja mam i z czego jestem zadowolona, a z czego nie.

Szafa p2

- pomadki Pure Color lipstick / 1,95€
Moją faworytką jest 114 - uwielbiam ten kolor i jak mi się skończy, to prawdopodobnie kupię tę samą szminkę lub innej firmy o podobnym kolorze. Ta szminka jest bardzo kremowa, świetnie sunie po ustach, nie podkreśla suchych skórek. Miałam ją w makijażu w tym poście, możecie zobaczyć, jak wygląda.

Odcienie nude, czyli 010 i 112 oddałam mamie, ponieważ już w takich nie chodzę - po prostu nie lubię. Ogólnie są w porządku, chociaż nie utrzymują się jakoś super długo (jasne kolory to do siebie mają, zwłaszcza na moich ustach). Kolor 059 jest cudowny - śliczny koral. Niestety, wygląda dobrze jedynie nałożony pędzelkiem i najlepiej wykończony błyszczykiem, bo sam w sobie się waży i nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Ciekawi jak wygląda na ustach? Możecie zobaczyć w tym poście.


- lakiery do paznokci / 1,55€
Bardzo fajna kolorystyka do wyboru. Same lakiery są dość gęste, ładnie kryją. Są dwie serie: Color Victim (8ml) oraz last forever (10ml). Jest niewielka różnica w cenie. CV kosztują 1,55€, LF coś pod 2€.


- podkłady / bazy pod makijaż
Oczywiście nie próbowałam wszystkiego, co znajduje się w szafie p2. Dzięki Patrycji (Kolorowy-Pieprz) miałam możliwość wypróbowania podkładu ProfiTime! oraz zielonej bazy Anti-Red Base. Podkład jest naprawdę mocno kryjący, myślę, że sprawdzi się na jesień i zimę. Dla mnie 010 jest za ciemny, więc mieszam go z czymś jaśniejszym i spisuje się naprawdę dobrze.

Bazy niwelującej zaczerwienienia użyłam tylko kilka razy - po prostu o niej zapominam. Rano chcę się jak najszybciej pomalować, a ona jest w szufladce, z której korzystam rzadko. Niemniej jednak, produkt jest ok, jest dość gęsty, nieco nam przykryje czerwone miejsca. Cudów bym się nie spodziewała, ale jak ktoś ma okazję, to może przetestować ;)



Szafa Alverde (kolorówka)

Naprawdę lubię tę szafę, chociaż mam z niej tylko kilka produktów. Muszę jednak napisać, że się u mnie sprawdziły. Cienie dostałam od cioci, pisałam o nich w postach o cieniach (odsyłam: pojedyncze/paletki). Quatro jest świetne, dobrze napigmentowane, bardzo dobrze się pracuje tymi cieniami. Pojedynczy jest dość twardy i tępy, absolutnie nie pyli, ale też trudno nabrać go na pędzel. Ma śliczny kolor - fioletowo-złoty i po kilku próbach, da się nim fajnie pracować.

Szminka (53 Cherry) jest jedną z moich ulubionych. Ma ciekawy kolor (nie jest to typowa czerwień, tylko bardziej wiśniowy odcień), wykończenie jest jakby satynowe. Kosztowała 3,45€.


Mam też puder Alverde (kompaktowy), trzymam go jednak u chłopaka. Niestety, on mi za bardzo nie przypadł do gustu - po prostu nie współgra z moją cerą. Mimo że nie mam wielkiej tendencji do świecenia, to on ją wzmaga i bardzo szybko zaczynam się po nim błyszczeć. Poza tym, bardzo szybko tworzy się na nim skorupka z sebum i trzeba ją zdrapywać, by móc używać produktu.


Ebelin

Ebelin oferuje nam akcesoria i przybory. Mam na myśli waciki, zmywacze, pędzle itp. Z tej marki mam tylko pędzel i zmywacz do paznokci. Obie rzeczy sobie chwalę.

Pędzel do różu, z serii profesjonalnej (z białą rączką); jest też inna, tańsza (podejrzewam, że gorsza). Pędzel nie był super tani, kosztował koło 4€. Nie żałuję zakupu, bo jest bardzo dobry! Do różu nadaje się idealnie, chociaż trzeba się do niego przyzwyczaić.

Zmywacz do paznokci kupiłam za 0,99€. Nie miałam wcześniej zmywacza z pompką, więc się skusiłam. Jest naprawdę dobry, ładnie zmywa lakier. Nie mogę na niego narzekać. Wiem, że dostępne są także zmywacze w płatkach i podobno też są bardzo dobre. Można się rozejrzeć ;)


Miałyście coś z tych rzeczy? A może coś zupełnie innego, co można kupić w DM z kolorówki? Chętnie się dowiem, także piszcie! Z jakiś czas przygotuję taki post o kosmetykach do pielęgnacji ciała :)

24 września 2012

Projekt denko - wrzesień 2012

Uwielbiam zużywać! Dlatego zazwyczaj w moich projektach denko pokazuję niemałą ilość produktów. Mój chłopak śmieje się, że zużywanie kosmetyków to moje kolejne hobby. Zobaczcie, co udało mi się zużyć w tym miesiącu:

  • Gabamed, Krymska naturalna sól lawendowa - kiedyś opisywałam wersję różaną. Ta bardziej przypadła mi do gustu, bo cząstki lawendy były mniejsze i nie przeszkadzały tak jak płatki róży. Zapach mało intensywny, jednak kryształki soli mniejsze niż w różanej, co jest na plus. Dostałam ją do przetestowania od Ukraina-shop.
  • Balea, żel do mycia o zapachu kiwi - kiwi mi to nie przypominało, ale pachniało czymś jeszcze fajniejszym... zieloną Hubbą Bubbą! :D Tej wersji używało mi się przyjemniej niż malinowej, a przede mną jeszcze melonowa.
  • No 36, dezodorant do stóp - niewydajny i niezbyt udany produkt. Nie wiedziałam do końca po co mam go używać - ani nie chronił przed potem, ani jakoś znacząco nie odświeżał...
  • Bielenda, krem z Żeń szeniem - zużyłam go do stóp, właściwie starczył na 2-3 użycia, ponieważ mimo grubej warstwy nic nie nawilżył. Opisywałam go tutaj.

  • Balea, odżywka do włosów - pisałam o niej niedawno w tej notce. Bardzo niewydajna.
  • L'biotica, Biovax, maseczka do włosów wypadających - nie polubiłam się z nią. Nie urzekł mnie zapach ani działanie... Mam wrażenie, że obciążała mi włosy, mimo że nie kładłam jej przy skórze głowy.
  • BanLab, olejek Sesa - również niezbyt wydajny, ale za to dobry. Myślę, że jeszcze kiedyś się na niego skuszę. Więcej możecie przeczytać tutaj.
  • Farmona, wcierka Jantar - moje kolejne opakowanie... Lubię ten kosmetyk, w połączeniu z olejkami rzeczywiście przyspiesza wzrost włosów.
  • Schwarzkopf, Diadem, farba do włosów - efekty koloryzacji można było zobaczyć tutaj.

  • p2, Perfect face!, spray utrwalający makijaż - skończyłam go używać jako płynu do zwilżania pędzla, nie wiem czy miał wpływ na przedłużenie makijażu, ale na pewno nie skracał czasu jego przebywania na mojej twarzy. Zostawiam sobie opakowanie, ale nie wiem czy kupię go ponownie.
  • Bell, korektor - robiłam na jego temat recenzję, w której zdjęcia (na podbitym oku mojego chłopaka) zrobiły furorę ;) Zapraszam tych, którzy jeszcze nie widzieli ;)
  • Tisane, balsam do ust - dobrze nawilżał, ale bez rewelacji. Konsystencja tej szminki była bardzo gęsta, ciężko było ją rozprowadzić (aż się boję co by było w zimie). Szybko ubywała.

  • Rival de Loop, kapsułki anti-age - mama kupiła je sobie rok temu w Niemczech i nie używała, więc zużyłam ja. Nie zapychały mnie, dość szybko się wchłaniały, nawilżały.
  • Balea, chusteczki oczyszczające - wygrałam je w rozdaniu u Naomi i bardzo je polubiłam. Opakowanie jest małe, zawiera 10 sztuk, w sam raz do torebki. Jestem osobą, która często na noc ląduje u chłopaka i dzięki nim mogłam przyjemnie zmyć makijaż. Nie podrażniały, wręcz były delikatne, miały przyjemną teksturę. Dodatkowo ładnie pachniały, tak mlecznie i pozostawiały taką jakby mleczną warstwę na skórze. Całkiem ładnie zmywały makijaż.
  • Ziaja, maseczka nawilżająca - w tym miesiącu prawie nie używałam maseczek... ostatnio nie miałam czasu, ani ochoty. Maseczki Ziaja lubię i często do nich wracam.

Na koniec opiszę Wam dwa mini-produkty, które znalazły się w najnowszym ShinyBox. Są to kosmetyki marki Zepter... Niestety nie było za bardzo co testować, ponieważ w pudełku znalazły się próbki po 5ml (czyli wysokości mojego małego palca!). Uważam, że to bardzo niemądre posunięcie, by firma, która ma tak drogie kosmetyki, dawała tak małe testery. Kto normalny kupi tonik po jednym czy dwóch użyciach?!

  • Zepter, owocowy tonik nawilżający La Danza - tubeczka starczyła mi na 2 użycia, więc jak się domyślacie, trudno mi jest go ocenić. Na pewno nie podrażnia, nie ściąga skóry. Pachnie dość przyjemnie, trochę ekskluzywnie, zauważyłam też delikatne nawilżenie. Szkoda, że próbka taka mała (marka Zepter mogłaby tak nie oszczędzać i dać chociaż 20ml), bo produkt mógłby się okazać fajnym... Niestety i tak cena odrzuca - 276zł!
  • Zepter, krem do rąk Swisso Logical - tutaj dostaliśmy dwie tubki (2x5ml), więc przetestowanie produktu było już bardziej realne. Mi jedna tubka wystarczyła na ok. 5 użyć, więc po 10 aplikacjach mogę powiedzieć, że krem jest niezły - ładnie pachniał (jak perfumy dojrzałej kobiety), przyjemnie nawilżał, był dość treściwy. Jednak znów cena odrzuca, bo za 100ml płacimy 74zł.

9 września 2012

Propozycje lakierów na sezon jesienno-zimowy


Lato się kończy, moje wakacje również powoli dobiegają końca. Już niedługo opuszczą nas promyki letniego słońca i temperatura będzie coraz niższa... W związku z tym zmieniamy również barwy - z szalonych żywych kolorów przechodzimy na te bezpieczniejsze, stonowane. Jesień i zima to pory roku, podczas których chętniej nosimy ciemne kolory na paznokciach, chociaż ja osobiście lubię także odcienie neutralne i brokaty/drobinki. Pokażę Wam dziś kilka lakierów, które będą gościć na moich paznokciach w te chłodniejsze miesiące.

METALICZNE:
Lady's Nails Cosmetics 262 Ruby / Esence 43 Where's the party? / Golden Rose 335 / GR Classics 09

DROBINKOWCE:
Essence: 38 Choose me, 78 Blue addicted / Charming 82 / Catrice 430 Purplelized / Golden Rose 304
Środkowy lakier, Charming 82, wygląda jak kremowy, ale w rzeczywistości ma drobinki, a właściwie glassflecki. Są w kolorze złotym, a baza lakieru - beżowo-fioletowym. Lepiej go widać na pierwszym zdjęciu, w góry.

KREMOWE:
Bell (brak nr) / Essence 34 Walk of fame / Mollon PRO 12 African adventure / Golden Rose 110
p2: 070 charming secret / 090 call me! / 690 forever / 691 can't get enough!

Dwa małe bonusy:

4 września 2012

Projekt Finish: tydzień trzeci, wykończenie brokatowe - Essence: Nail Art Special Effect Topper, 02 Circus Confetti

z lampą
Kolejny tydzień zabawy z wykończeniami lakierów, tym razem brokatowe. Jako że pokazywałam Wam mój jedyny, typowo brokatowy lakier (GR 110), tym razem postawiłam na glitter nawierzchniowy Essence (cena: 7,99zł). Położyłam go na lakier p2 - 690 forever. Lakier bazowy jest dosyć ponury, w brudnym odcieniu fioletu/mauve, natomiast brokat dodaje szaleństwa. Ich połączenie tworzy, według mnie, disco jesień :D

bez lampy
Brokat bardzo mi się podoba, jest nietypowy. Zresztą ja lubię wszystko, co błyszczy. Jednak gdyby nie ten tydzień, nie dałabym go na wszystkie paznokcie - to już za dużo, trochę za bogato. W bezbarwnej bazie zatopione są różnokolorowe sześciokąty - jedne większe, drugie mniejsze. Położyłam na niego Seche Vite, co sprawiło, że paznokcie wyglądają na bardzo grube, jakby pokryte żelem. Z przykrością stwierdzam, że nie jest zbyt fotogeniczny - na żywo prezentuje się o niebo lepiej (moje paznokcie w tych lakierach również!).

11 czerwca 2012

Moje ulubione pomadki :)


  • Golden Rose, Perfect Shine, 240 - wydaje się być ciemna, jednak na ustach wychodzi półtransparentnie. Ogólnie daje kolor, jednak o wiele bledszy niż by się spodziewało. Jest kremowa, bardzo dobrze nakłada się ją na usta. Ma fajne, dosyć małe opakowanie, jednak waga szminki jest standardowa. Cena: koło 9zł.
  • Kobo, Celebrity lips, 306 Heather Obession - mój najnowszy szminkowy nabytek, dorwałam ją w Naturze, kiedy była ich wyprzedaż za 9,99zł. Nie żałuję, chociaż kolor nie jest do końca mój. Kiedy mam ją na ustach, wydaje mi się, że wyglądam trochę demonicznie (co wcale nie jest złe, bo mam dosyć delikatną urodę i lubię sobie dodać trochę charakteru). Szminka jest bardzo dobrze kryjąca, trzyma się przyzwoicie. Ratuje moją dotychczasową opinię na temat Kobo ;)
  • p2, Pure Color, 114 Carrer de Casanova - pokazywałam już ją w recenzji pomadek p2. Ta jest moją ulubioną - swojego czasu nosiłam ją dzień w dzień. Teraz trochę rzadziej, ale nadal chętnie do niej powracam. Uważam, że bardzo dobrze mi w tym kolorze. Cena: 1,95€
  • Alverde, 53 Cherry - mój drugi najnowszy szminkowy nabytek - kupiłam ją ostatnio w Niemczech. Jestem z niej super zadowolona. Jest ona w kolorze wiśniowym, nawet powiedziałabym zgaszono-czerwonym. Bardzo mi się podoba. Wykończenie satynowe. Jak na szminkę ma ciekawą konsystencję - trochę suchą, jednak nie podkreśla suchych skórek. Kosztowała sporo (porównując do p2), jednak jestem bardzo zadowolona. Cena: 3,45€
  • Avon, Ultra Color Rich, Red 2000 - moja ulubiona szminka, jednak nie noszę jej zbyt często. Świetnie utrzymuje się na ustach - bez jedzenia i picia spokojnie kilka dobrych godzin. Pigment wchodzi w usta i długo na nich pozostaje. Na poniższym zdjęciu nie wyszła zbyt dobrze, bo była ostatnią, której robiłam zdjęcie. Poza tym ja nie mam fajnego kształtu ust, więc nie patrzcie tak na to :P


Jak się podobają? Macie faworytkę? ;)
Jaśniejsze pomadki noszę o wiele rzadziej, jednak mogę zrobić z nimi post. Chcecie? :)

7 lutego 2012

p2: duo power mascara

Pewnie jesteście już znudzeni moimi recenzjami z tuszami? ;) Coś mnie wzięło na ich recenzowanie, bo bardzo łatwo pisze mi się takie notki. Tym razem opiszę maskarę niedostępną w Polsce. Ale nie ma co żałować!

Jest to produkt dwustronny - z białą bazą oraz zwykłym czarnym tuszem. Jak na złość, szczoteczka białej części jest fajniejsza, a przy stosowaniu takiego produktu musimy się trochę pobawić, co skutecznie mnie zniechęca do używania tej białej mazi. Poza tym ona i tak nic nie daje - może trochę pogrubia, ale nie na tyle, by chciało się codziennie po nią sięgać.

Szczoteczka strony czarnej jest zachęcająca - ze zwężeniem po środku. Jednak jest ona bardzo giętka. Za giętka. Trudno ładnie wytuszować nią rzęsy, zwłaszcza te zewnętrzne. Nabierają one dziwny kształt i nie wygląda to ładnie. Szkoda nawet pokazywać zdjęcie. Wielki minus należy są też za trwałość - maskara kruszy się niemiłosiernie niedługo po użyciu. Kiedy ją dostałam, sprawdzała się całkiem nieźle, jednak trochę poleżała i jest koszmarkiem.


 Jak lubię firmę p2, to ten tusz bardzo mnie zawiódł. Dobrze, że go dostałam, bo w przeciwnym wypadku bardzo żałowałabym tych 3,75€, które trzeba za niego zapłacić. Na niemieckich stronach z recenzjami ten produkt dostaje bardzo dobre noty, jednak ja nie polecam!

31 stycznia 2012

p2: Pure color lipstick


Pamiętacie jak przywiozłam w Niemiec te śliczne pomadki? :) Wiele z Was było ciekawych swatchy i mojej opinii. W związku z tym, że trochę ich już poużywałam, opowiem Wam co nieco o tych szminkach.

Jak widać - posiadam cztery odcienie. Dwa z nich to nude - beżowy i różowy, a dwa to żywsze kolorki. Pomadki kosztują 1,95€, czyli niewiele. Są bardzo kremowe i błyszczące. Pigmentacja jest bardzo dobra. Niestety zdarza im się ważyć (nie wiem, od czego to zależy), szczególnie najładniejszemu, koralowemu. Szminki nie wysuszają ust. Jasne kolory nie są super trwałe, ale ciemny róż trzyma się o niebo lepiej. Ogólnie, u mnie mało co potrafi przetrwać dłużej na ustach - dużo gadam i często pocieram ustami. Jestem z tych szminek dosyć zadowolona, ale chyba nie skuszę się na więcej odcieni.


Nie umiem robić zdjęć pomadek na ustach. I ogólnie mam niebyt ciekawy kształt, także wybaczcie!
Przepraszam też, że ostatnio tak bombarduję postami, ale mam wolne, więc korzystam :)

25 sierpnia 2011

p2: Crackling Top Coat


Dzisiaj króciutka notka - pokażę Wam, jaki efekt uzyskujemy pękaczem p2. Niestety wiele osób nie ma dostępu do tej firmy, bo ma po prostu za daleko do Niemiec. Szkoda, bo pęknięcia bardzo mi się podobają :) Oczywiście, jeśli nałożymy więcej tego lakieru, pęknięcia będą rzadsze, a gdy mniej - gęściejsze ;) Mój pękający top coat jest w kolorze czarnym - 010 black explosion. Funkcję lakieru bazowego pełni Miss Selene 106. Lakier dobrze się aplikuje, szybko pęka i szybko wysycha (to chyba standardowa cecha pękaczy). Kosztował 1,75€.