29 sierpnia 2016

Eveline: Ideal Cover Full HD, 203 Natural, matujący podkład kryjący - czy aby na pewno?


Znacie podkład Eveline Ideal Cover Full HD? Ja mam go okazję używać już od jakiegoś czas. Otrzymałam go na Meet Beauty, a kolor który sobie wybrałam to 203 Natural. Wybierałam go z myślą o lecie, a poza tym chciałam podkład w odcieniu beżowym, bardziej wpadającym w żółte tony niż różowe. Tak się składa, że jest w końcu okres, kiedy ten kolor do mnie pasuje - na samym wstępie powiem, że nie jest to odcień najjaśniejszy, ale na szczęście jest to trzeci w kolejności... zatem spokojnie, są jeszcze dwa jaśniejsze ;)

Moim zdaniem podkład posiada przyciągającą wzrok etykietę, przynajmniej mnie przyciągnęła :) Do tego dochodzi nazwa Ideal Cover i napisy o tym, że jest to podkład matujący i kryjący. A jak jest w rzeczywistości? Czy jestem z niego zadowolona? Komu go polecam? Tego dowiecie się czytając wpis do końca.


Na zatyczce podkładu umieszczono taką jakby ściągę, dzięki której możemy dowiedzieć się, jakie: krycie, konsystencję i wykończenie ma mieć ten produkt. Wykończenie: półmat, Krycie: mocne, Konsystencja: średnia. Ale czy aby na pewno? Ja mam trochę inne zdanie. Ale do rzeczy.

Podkład jest podkładem płynnym, zatem powiedziałabym raczej, że konsystencja jest rzadka/płynna, a nie średnia. Przez to, że jest taki lejący łatwo wycieka przez otwór w pompce i w podróży trochę wylewa się na zatyczkę. Natomiast, dzięki tej formule podkład jest bardzo lekki. Ja zdziwiłam się jego lekkością, ponieważ producent wspomina o kryciu i matowieniu, a jak doskonale wiadomo, lekkość nie jest domeną takich podkładów.

To jak jest z tym kryciem i matowieniem? No właśnie za bardzo ich nie ma. I wcale nie mówię, że to źle, natomiast osoba, załóżmy, że ze skórą tłustą i trądzikiem, sięgająca po ten podkład po prostu się zawiedzie. Podkład kryje raczej delikatnie. Powiedziałabym, że jest to krycie średnie-, czyli zakryje drobne przebarwienia, zaczerwieniania, ujednolici koloryt skóry, ale zostawi na wierzchu wypryski i wszystko, co większe. Co więcej, nie jest to też podkład matujący. Byłam wielce zdziwiona, że tak się nazywa, kiedy pierwszy raz go nałożyłam. Wykończenie, które zostawia, to raczej naturalny blask. Nie świecimy się jak żarówka, ale skóra też nie jest matowa, ani nawet pół-matowa. Moim zdaniem jest to ładne, satynowo-świetliste wykończenie, które przy macie nawet nie stało.


Na powyższych zdjęciach mam wymieszany podkład Eveline z malusieńką ilością Lirene No Mask.

Niestety uważam, że nazwa nie jest udana, natomiast sam produkt jest niczego sobie. Szkoda, że Eveline tak nazwało ten podkład, bo matująco-kryjący to on może jest... ale dla osób ze suchą skórą (które pewnie wchłonie trochę ten blask), bez niedoskonałości. Natomiast osoby oczekujące matu i krycia mogą się nim po prostu rozczarować.

Kosmetyk wygląda na twarzy naturalnie, ładnie scala się ze skórą i nie tworzy efektu maski. Jest bardzo komfortowy w noszeniu, a dodatkowo długo się utrzymuje. Nie zastyga, zatem można dłużej z nim popracować i dołożyć drugą warstwę w razie potrzeby. Uważam, że nadaje się do każdego typu skóry. 

Skóra sucha nie powinna na niego narzekać, ponieważ nie ściąga skóry i nie jest podkładem typowo matującym. Polubi go też skórą tłusta, o ile!, o ile dana osoba jest przygotowana na niewielkie krycie i brak efektu matu. Ja, posiadaczka skóry tłustej jestem z niego zadowolona, ale ja obecnie nie potrzebuję dużego krycia, a i na lato aż tak mocno się nie matowię. Jednak mam wrażenie, że najbardziej spodoba się cerze normalnej i mieszanej.

Dołączam jeszcze dwa komórkowe zdjęcia, gdzie mam ten podkład bez domieszek. Jakość jest gorsza, ale lepiej widać, że krycie nie jest idealne i wykończenie też należy do tych bardziej świetlistych:


Podkład w cenie regularnej kosztuje niecałe 24zł, zatem nie jest najdroższy. Myślę, że przy okazji promocji -40/49% warto się nim zainteresować. A teraz czekam na Wasze opinie, czy go miałyście i jak się u Was sprawdzał :)