2 maja 2012

Bielenda: Krem półtłusty regenerujący Żeń Szeń

Coś pozytywnego! Przebiliśmy poprzedni gitarowy rekord! :D Rzekomo na wrocławskim Rynku grały wspólnie 7273 gitary, jednak ile w tym prawdy... Pewnie część ludzi przyszła bez gitar, ale to mało ważne. Było naprawdę fajnie, mimo że nie umiem grać! XD Jednak być może ten wczorajszy dzień będzie przełomem i w końcu się wezmę za tę gitarę! :D Ah, to nie był dobry plan, żeby wziąć asymetryczną kieckę! Mam teraz plecy zjarane w półksiężyc :D

Przygotowałam dzisiaj dla Was recenzję kremu, z którym się nie polubiłam. Jak produkty firmy Bielenda lubię bardzo, to ten okazał się dla mnie niewypałem. Krem ten kupiłam w zestawie z kremem do ciała (które podobno jest bardzo fajne, jednak jeszcze go nie otworzyłam).

Zacznę od opakowania - jest zrobione ze słabego plastiku, czuję, że jest coś z nim nie tak, jakby coś się złamało od środka. Jednak kupując ten krem osobno, opakowanie jest inne, pewnie trochę lepsze.

Konsystencja kosmetyku jest dosyć gęsta, przypomina standardowy krem Nivea. Zapach jest bardzo intensywny (aczkolwiek ładny) i może odrzucać niektóre osoby. Wydaje mi się, że to on jest winowajcą wysypów na mojej twarzy. Krem ogólnie jest tłusty, ale o dziwo bardzo szybko się wchłania. Zachowuje się dziwnie, ponieważ prawie wcale nie nawilża. Jeżeli chodzi o jakąś regeneracje, to też nic nie zauważyłam.

Zapłaciłam za ten krem w zestawie chyba niecałe 13zł. Zużywam go do stóp i dłoni. Nie polecam.

16 komentarzy:

  1. Gratuluję pobicia rekordu! To teraz opalaj resztę siebie! ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam za bardzo jak... a poza tym nie cierpię się opalać XD

      Usuń
    2. Ja również nie lubię się opalać. Dziwnie mi tak leżeć plackiem na kocu i się smażyć ;D

      Usuń
  2. Gratuluję rekordu!! :) słyszałam o nim w wiadomościach :D

    OdpowiedzUsuń
  3. "Plecy zjarane w półksiężyc" - tekst mistrz :D
    Gratulacje! Ja uciekłam z Wro na ten czas w domowy spokój małego miasta ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś mi się wydaje, że będzie mnie zapychał.. ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że udało się pobić rekord :))

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny motyw z tymi gitarami
    super,że rekord pobity :D

    otagowałam Cię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoje plecy muszą wyglądać nieziemsko ;-)! No a kremik dobrze wiedzieć, że nie jest to jakiś super-nawilżacz ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurcze szkoda,że bubel :/

    OdpowiedzUsuń
  9. gratuluję pobicia rekordu!;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nigdy nic sobie nie sprawiłam z Bielendy ale jako prezent kupowałam i wszystkie obdarowane były zadowolone

    OdpowiedzUsuń
  11. Mmm, kiedyś muszę wybrać się pobić rekorda w tym Wrocławiu... Co prawda mam kawałek, ale czego się nie robi...;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam taki sam z czarnej oliwki, tragedia chyba gorszego kremu jeszcze nie miałam! zero nawilżenia i do tego wyskoczyły mi po nim suche plamy na twarzy:(

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)