14 sierpnia 2013

Eveline: Sun Care, Wodoodporny olejek do opalania SPF 6


Opiszę dziś kosmetyk, który towarzyszył mi nad morzem. Mowa o olejku do opalania od firmy Eveline. Dostałam go w ramach współpracy w paczce, którą niedawno Wam pokazywałam. Faktor przeciwsłoneczny to tylko 6 (dostępny jest jeszcze SPF 10), ale ja lubię niskie filtry i bez wahania go używałam. Na zdjęciach butelka i etykieta nie są w najlepszym stanie, bo jednak były ze mną na plaży i trochę się poniszczyły.

Może zacznę od największego minusu, który pojawia się od razu, kiedy chcemy użyć produktu. Chodzi o atomizer. Najzwyczajniej zacina się. Raz pryśnie, potem nie da rady na niego nacisnąć. Zatem zrezygnowałam z tej formy aplikacji i po prostu wylewałam sobie olejek na rękę prosto z gwinta. W ciągu tygodnia zużyliśmy (dwie osoby) 1/3 butelki, a ja sobie tego olejku nie szczędziłam (z powodu nalewania kosmetyku z gwinta, często zdarzało mi się wylać dużo za dużo ;)).


Kosmetyk ma konsystencję typowego olejku i jest tłusty, łatwo się rozsmarowuje. Po nałożeniu, skóra mocno się błyszczy. Zapach produktu jest ładny, przypomina mi nieco perfumy Amor Amor. Jeśli chodzi o ochronę przeciwsłoneczną, to muszę przyznać, że działa. Pewnego dnia posmarowałam sobie przód ciała, a tył zostawiłam (nie chciałam męczyć mojego chłopaka tłustym uczuciem na rękach, którego nie cierpi) i się trochę spaliłam. Mogę zatem potwierdzić skuteczność ochrony, jaką daje produkt Eveline. Opaliłam się całkiem ładnie, chociaż nie jestem super brązowa - niestety nie mieliśmy za bardzo pogody.


Cena: ok. 15zł      Pojemność: 150ml      Dostępność: drogerie, sklepy internetowe

13 sierpnia 2013

Joanna: Sensual, delikatny krem do depilacji pach, rąk i okolic bikini wzbogacony mleczkiem z avocado i ekstraktem z rumianku


Przychodzę dziś do Was z recenzją produktu, bez którego trudno obejść się latem (przynajmniej mi). Chodzi o krem do depilacji. Ten dziś przeze mnie recenzowany ma za zadanie usuwać włoski z pach, rąk i okolic bikini. Jako że pachy wolę golić zwykłą maszynką, rąk nie golę, to pozostało mi go testować na okolicach bikini. Bardzo lubię usuwanie włosków z tej strefy kremami do depilacji.

Opakowanie kremu Joanna Sensual składa się z kremu 100g, złotej szpatułki oraz saszetki emulsji nawilżająco-łagodzącej 10g. Producent zaleca, by krem nakładać na 8-10min. w zależności od rodzaju owłosienia, jednak u mnie ten czas jest za krótki i nie uzyskuję całkowitego usunięcia owłosienia. Moje włoski są raczej grube i mocne, więc produkt trzymam przez 15 min. Wtedy, dzięki szpatułce, pozbywam się kremu razem z włosami.


Efekt depilacji jest podobny do tego, co uzyskujemy poprzez mechaniczne golenie maszynką, jednak nie pojawiają się podrażnienia ani szczypanie. Joanna Sensual nie różni się wiele od innych kremów do depilacji z jakimi miałam do czynienia, takimi jak Bielenda czy Veet. Każdy z tych kremów trzymam mniej więcej tyle samo czasu i na korzyść któregoś z nich przemawia przede wszystkim cena. Zaletą kremu Joanna jest również saszetka z emulsją łagodzącą po depilacji. Jeśli pytacie o zapach, to nie jest on przyjemny, ale wydaje mi się, że pachnie delikatniej i ładniej niż przeciętny produkt o takim zadaniu.

Cena: ok. 7zł      Pojemność: 100g      Dostępność: różnego rodzaju drogerie

12 sierpnia 2013

Wibo Box - druga edycja - 4/2013

Pod moją nieobecność dotarł do mnie kolejny Wibo Box. Tym razem był dość duży i zawierał więcej zróżnicowanych produktów. Do tego, jak zawsze, znalazły się materiały od sponsorów, czyli katalog hotelu Rezydent oraz ulotka AP Edukacja.


Wibo, So Matte - matowe lakiery do paznokci. Odcienie mi się podobają, szczególnie te jasne i koral. Na razie mam straszne paznokcie, więc zobaczycie je dopiero, jak coś wyhoduje lub doprowadzę je do stanu 'do pokazania' :) Proszę zatem o cierpliwość ;)


Wibo, Pomadka Eliksir - pomadki w czterech odcieniach, akurat w tych, których nie mam :D Posiadam już dwa Eliksiry - 07 oraz 08, a do nich dołączyło grono innych kolorów. Lubię te pomadki i jestem zadowolona, że mam ich więcej :D Postaram się zrobić zbiorową notkę.


Wibo, Cienie z jedwabiem 4 - poczwórne cienie do powiek. Szczególnie podobają mi się te z lewej i te z prawej. Jestem cieniową dziewczyną i mam nadzieję, że się u mnie sprawdzą :) Pewnie pojawi się makijaż w całości wykonany produktami Wibo/Lovely.


Lovely, Pump Up - tusz, który już miałam i lubiłam
Wibo, Growing Lashes - ten też miałam, efekt dawał śliczny, ale za bardzo się osypywał
Wibo, Eyebrow stylist - tusz do brwi, który mam. Myślałam, że będzie miał mniejszą szczoteczkę, ale nie ma :<
Wibo, waterproof eyeliner - eyeliner wodoodporny


Wibo, Korektor 4w1 - czwórka korektorów i różnych kolorach. Chętnie wypróbuję.
Wibo, Puder - mój jest w odcieniu 05, będzie dobry na tę porę, co teraz, bo jestem nieco opalona.


Wibo, Utwardzacz do paznokci - kolejna odżywka.
Lovely, Top coat fast dry - top coat przyspieszający schnięcie.

Firmoo - okulary po raz drugi, po raz drugi satysfakcja


Okulary Firmoo zna już chyba każda blogerka kosmetyczna. Było i jest o nich głośno, jednak myślę, że na to zasługują. Posiadam dwie pary okularów Firmoo - jedną z nich są okulary korekcyjne z czarnymi oprawkami, a od niedawna jestem właścicielką okularów przeciwsłonecznych. 

Model, który do mnie trafił to #FS10 - pełne oprawki ombre (na górze są czarne, na dole przezroczyste). Rozmiarowo pasują na wiele osób (pasowały na wszystkich moich znajomych, którzy je mierzyli) i nie uciskają. Są bardzo wygodne, podobnie jak moje poprzednie okulary Firmoo. Mają plastikowe noski.


Okulary wydają się być mocne i wytrzymałe. Plastik, z którego są zrobione jest dość twardy. Jeśli chodzi o szkła, to są one ciemniejsze od standardowych okularów przeciwsłonecznych oraz mają delikatnie zielone zabarwienie.

Oczywiście standardowo do okularów zostały dołączone 3 rzeczy - twarde etiu, miękkie etiu oraz mały śrubokręt. Nie było śrubek i nie wiem, czy nie zostały dołączone czy po prostu gdzieś się zgubiły pod moją nieobecność w domu. Akurat mi to nie przeszkadza, bo mam jeszcze śrubki z poprzednich okularów.


Ja z tych okularów jestem bardzo zadowolona. Mają pewne filtry, są wygodne, mocne i bardzo ładnie wyglądają. Akurat mój model nie należy do najtańszych, bo kosztuje $39, jednak na stronie Firmoo znajdziecie wiele różnych modeli w różnych cenach. Polecam też przejrzeć oferty Firmoo, ponieważ możecie kupić okulary taniej lub w niektórych wypadkach płacić za samą przesyłkę - jak np. w przypadku zakupu pierwszej pary okularów, w programie First Pair Free, o którym możecie poczytać tutaj. Poza tym, jeśli jesteście blogerkami, istnieje możliwość nawiązania współpracy - KLIK.


Chciałabym Was także poinformować o akcji - Luck Draw - codziennie do wygrania para okularów z darmową przesyłką! Nie przegapcie :)

3 sierpnia 2013

Fitomed: Glinka zielona


Czystej glinki, takiej jak ta, nie miałam nigdy wcześniej. Ta jest moją pierwszą, jednak przypuszczam, że nie ostatnią, ponieważ jej działanie bardzo mi się spodobało. Zielona glinka ze sklepu Fitomed umieszczona jest w niewielkim, plastikowym słoiczku mieszczącym ~52g proszku.

Glinka jest bezzapachowa i przejmuje zapach cieczy, z jaką ją rozrobimy - w moim wypadku roztworu 1:1 woda-hydrolat oczarowy. Zatem moja maseczka pachnie ziołowo. Przygotowanie takiego specyfiku jest banalnie proste - po prostu łączymy proszek z wodą, dokładnie mieszamy, po czym nakładamy na twarz. Ja w tym celu korzystam z pędzla syntetycznego w kształcie kociego języka (na zdjęciu). Sprawdza się idealnie - produkt nakładamy szybko, dokładnie i sprawnie.


Maseczki, które przygotowuje są dość rzadkie... nie na tyle, by spływać, ale są luźniejsze niż typowe maseczki z glinką. Glinka szybko zastyga na twarzy, ścigając ją. Nie powinniśmy do tego doprowadzać, żeby nie przesuszyć skóry, więc warto mieć pod ręką butelkę z atomizerem, do której nalejemy wody czy hydrolatu (ja mam ten sam, z którym rozrabiam proszek). Czas, przez który trzymam produkt na twarzy jest zbliżony do czasu trzymania zwykłej maseczki, zazwyczaj jest to ok. 15 min. Używam jej mniej więcej 1-2 razy w tygodniu.

Glinka jest produktem bardzo wydajnym - niewiele jej potrzeba, by przygotować jedną maseczkę. Taki słoiczek jest zatem inwestycją w wiele zabiegów robionych przez długi okres czasu. Glinkę z łatwością się zmywa, nie ma przy tym najmniejszych problemów. Kilka ruchów mokrymi dłońmi i maseczki nie ma.

Skóra po zastosowaniu produktu jest miękka, gładka i oczyszczona. Można zauważyć także zwężenie porów oraz zmatowienie skóry - w obu przypadkach na kilka godzin. Skóra po takim zabiegu jest odświeżona i przygotowana na przyjęcie kremu. Działanie nie jest zbyt agresywne, myślę, że osoby z delikatniejszą skórą też nie odczułyby efektów ubocznych. Glinka zielona nie podrażniła mojej skóry twarzy ani nie doprowadziła do jej zaczerwienienia. Działania na trądzik nie mogę opisać, ponieważ nie mam takich problemów. Poza obszarami twarzy można ją nakładać także na szyję, dekolt, a właściwie całe ciało, według uznania. Recenzje na Wizaż.pl.


Cena: 13zł      Pojemność: ~52g      Dostępność: sklep Fitomed

Kiedy czytacie tę recenzję, ja jestem pewnie w trakcie Woodstocku, nie mam zatem dostępu do internetu.
Jeśli pojawią się jakiekolwiek pytania, odpowiem na nie po powrocie :)