9 września 2013

Wibo: Express Growth nr 345


                    Marka: Wibo, Express Growth
                    Nazwa: 345
                    Wykończenie: metaliczne - duo-chromatyczne
                    Kolor: fiolet zmieniający się w ciemną zieleń
                    Krycie: lakier jest średnio napigmentowany, potrzebne są minimum dwie warstwy emalii
                    Inne cechy: średnio się błyszczy (na zdjęciach z Seche Vite)
                    Dostępność: Rossmann - szafy Wibo
                    Pojemność: 8,5 ml
                    Cena: ok. 6zł

8 września 2013

MAKIJAŻ: Delikatny dla zielonookich :)



Poza ostatnim make up-em Wibo, dawno nie pokazywałam Wam żadnego swojego makijażu. Ostatnio zmalowałam coś całkiem ładnego ;) Myślę, że wielu z Was przypadnie do gustu, ponieważ jest to makijaż dość delikatny. Trudno mi mieć lekką rękę do blendowania (zazwyczaj nawalę za dużo cienia), jednak tym razem się udało i z rozcierania jestem bardzo zadowolona, a kolory ładnie się przenikają.

Różnice w zdjęciach zależą od miejsca, w których zostały wykonane - te jaśniejsze były robione przy oknie, te bardziej różowe w głębi pokoju, przy czerwonej zasłonce. Foty ogólnie słabe, bo z makijażu byłam zadowolona.

Główną rolę w makijażu gra cień Kobo Golden Rose, który jest na większości powieki ruchomej. Najbardziej widoczny fiolet to My Secret Pearl Touch 107, a efekt mgiełki między cieniami a brwią uzyskałam dzięki Inglotowi 358 oraz MIYO Vanilla. Gdzieniegdzie dorzuciłam trochę cieplejszego fioletu i ociupinkę różu. Dodałam małą ilość delikatnie rozświetlającego cienia w wewnętrzne kąciki i gotowe!

7 września 2013

ShinyBox - sierpień 2013 - RECENZJA PUDEŁKA


Przychodzę dzisiaj z recenzją produktów z sierpniowego ShinyBoxa. Na początku uznałam to pudełko za przeciętne, ale po używaniu produktów, jestem bardzo zadowolona ;) Ocena jaką mu daję to ~4/5. Jeśli jesteście ciekawi, co myślę o poszczególnych kosmetykach, czytajcie dalej...

Indola, serum na końcówki włosów - mój ulubiony produkt z sierpniowego pudełka. Może nie pachnie zbyt ładnie, ale dba o włosy. W przeciwieństwie do przezroczystych jedwabi, po nim moje końcówki włosów nie wydają się suche, ale miękkie i nawilżone. Nigdy nie lubiłam używać takich preparatów, właśnie dlatego, że wydawało mi się, że zamiast pomagać, szkodzą. Z tym jest inaczej, bardzo go polubiłam. Włosy są po nim przyjemne, lśniące i gładkie. Ma w sobie kilka olejków, więc na pewno na plus. 39zł/50ml

DeBa Bio Vital, krem do rąk i paznokci - ten kosmetyk również przypadł mi do gustu. Rozsmarowany na dłoniach bardzo ładnie, słodko pachnie - jak wafle z kremem orzechowym. Poza tym ma dość lekką konsystencję i wchłania się w kilka minut. Nawilżenie, które oferuje może nie jest na najwyższym poziomie, ale jest w porządku jeśli chodzi o krem na dzień. Na pewno sprawdzi się po umyciu rąk i zniweluje nieprzyjemne uczucie suchości/ściągnięcia. 12zł/75ml

Bielenda, Esencja Młodości, płyn micelarny - miłe zaskoczenie. Dostałam komentarz, że nie jest to najlepszy micel, ale u mnie sprawdził się naprawdę dobrze. Jest idealny do wstępnego zmycia makijażu, przez umyciem twarzy żelem. Spokojnie radzi sobie z podkładami, pudrem, różem, bronzerem i cieniami. Z tuszem jest nieco gorzej, ale przy chwili cierpliwości też ładnie się go pozbędzie. Poza tym jest delikatny dla oczu - nic mnie po nim nie piekło, nie szczypało. Nie wiem, czy do niego wrócę, ale jestem zadowolona. 13zł/200ml

Dermedic, maska nawilżająca - tym razem coś, co nie do końca do mnie przemawia. Nie lubię masek w tubkach i nie jestem fanką tych kremowych. A ta właśnie taka jest. O wiele bardziej lubię oczyszczające glinki, ponieważ czuję, że coś mi dają. Po kilkukrotnym zastosowaniu maseczki Dermedic nie mogę powiedzieć nic... niestety nie zauważyłam nawodnienia ani nawilżenia. Poużywam jej jeszcze trochę i być może napiszę pełną recenzję. Zapach ma taki sam jak większość kosmetyków tej marki. 25zł/50g

Marion, koncentrat antycellulitowy chłodzący - produkt nieco dziwny. Jak dla mnie był bardziej ciekawostką pudełka. Marion oferuje nam 5-dniową kurację koncentratem chłodzącym, który ma zielone zabarwienie i jest bardzo płynny. Jedna ampułka starczała mi na dwa uda. Zapach dość mentolowy, ale chłodzenie zerowe. Przy okazji jak efekty, bo nic nam w 5 dni nie ujędrni skóry ani nie zniweluje cellulitu. Jedyny efekt, jaki dawał ten produkt, to wygładzenie skóry, ale to zawdzięczamy silikonom w składzie. 13/5x6,5ml

Bio Plasis, peeling do twarzy - jeszcze go nie używałam ;) ale jestem go ciekawa, ze względu na skład.

Mam dobrą wiadomość - pudełko nadal możecie kupić na stronie ShinyBox. Koszt to 49zł.

Wibo: Extreme Nails nr 178


                    Marka: Wibo, Extreme Nails
                    Nazwa: 178
                    Wykończenie: drobinkowe - flejksy
                    Kolor: odcień malinowego różu
                    Krycie: lakier jest średnio napigmentowany, potrzebne są dwie warstwy emalii
                    Inne cechy: średnio się błyszczy (na zdjęciach z Seche Vite)
                    Dostępność: Rossmann - szafy Wibo
                    Pojemność: 9,5 ml
                    Cena: ok. 6zł

6 września 2013

Wibo Box - druga edycja - 5/2013 + ROZDANIE lakierów Wibo


Z Wibo Boxem przychodzę nieco później niż większość z Ambasadorek. Po prostu wczoraj była już inna notka, chociaż także w temacie Wibo, a poza tym stwierdziłam, że zorganizuję dla Was mini rozdanie z produktami Wibo/Lovely ;) Znajdziecie je na końcu notki, zapraszam do wzięcia udziału.

Tym razem w paczce znalazły się same lakiery + prezent w postaci pędzelka Lovely. Ostatnio nie mam ochoty na malowanie paznokci, ale w związku z tym, że box jest lakierowy, chyba będę musiała się przemóc i pokazać Wam te piękności (przynajmniej kilka z nich mogę tak nazwać). Niedługo możecie spodziewać się postów z tymi emaliami. Możecie napisać, jakie lakierki chcecie zobaczyć najpierw ;)


Jednymi z najciekawszych produktów z boxa są dwa lakiery ze słoiczkami puszku, dzięki którym stworzymy velvetowy manicure. Noszą nazwę Wild Thing, a kolory, które mam to nr 1 Lady in Red (czerwony) oraz nr 5 Sexy Wamp (granatowy). Nie miałam jeszcze okazji próbować tej metody, więc jestem ciekawa efektu.


Innymi ciekawymi dla mnie lakierami jest seria Blink Blink. To coś dla mnie, bo uwielbiam błyskotki w formie brokatu i drobinek na paznokciach :) Mi trafiły się numerki: 6 (przezroczysty z dużymi, asymetrycznymi flejksami), 5 (rudy z mniejszym brokatem), 1 (fioletowy z większym brokatem). Śliczne są, kocham takie!
 

Pojawiło się też sporo lakierów ze znanych już kolekcji takich jak: Extreme Nails, Express Growth czy Glamour Nails. Do tego top coat matujący z Lovely. A teraz numerki po kolei.

Express Growth: 299 (neonowy koral), 410 (brzoskwiniowo-różowy), 353 (pastelowy błękit).
Extreme Nails: 20 (bezbarwny), 13 (klasyczna czerwień), 178 (malinowy z drobinkami).
Glamour Nails: 7 (granat ze złotymi drobinkami).


A do tego bardzo fajny pędzlek Lovely i teczka od AP Edukacja ;)

Mam też dla Wam małą niespodziankę. Mam tych lakierów tyle, że kilkoma chciałabym się podzielić z Wami. Zdecydowałam, że tym razem rozdanie odbędzie się tylko i wyłącznie na moim Facebooku. Klikając na zdjęcie poniżej, przeniesiecie się do niego ;) Powodzenia!