20 stycznia 2012

Zakupy noworoczne...

Wczoraj byłam w Rossmannie, ponieważ pojawiła się nowa gazetka. Zobaczyłam wodę z Bourjois w promocji i po szkole pojechałam do drogerii. Oczywiście musiałam coś dorzucić, bo jak to tak... Jeden produkt kupować?! Nie może być! :P Wzięłam tonik witaminowy w tej samej cenie, limonkowo-oliwkowy olejek z Alterry (dwa rodzaje są po 9,99zł), rzęsy z Lovely, krem do rąk z Garnier (też w promocji) i saszetkowe rzeczy do buźki :)


A wcześniej też kupiłam kilka produktów (w różnych miejscach), głównie do włosów.
Oleju kokosowego z Vatiki jeszcze nie próbowałam, więc nie pytajcie mnie o efekty ;D

Od firmy Carmex dostałam do przetestowania jeden z balsamów do ust. Trafił mi się truskawkowy :)

12 stycznia 2012

Carstvo Aromatov: naturalne mydło krymskie z rokotnikiem, do skóry suchej i dojrzałej

W dzisiejszej notce przedstawię Wam naturalne mydło Orange Vitamin Multicomplex, które dostałam od Ukraina-shop.

Produkt mieści się w tekturowym opakowaniu, jest owinięty w kawałek bibułki, waży 85g. Zapach mydła jest trochę ziołowy, trudno mi go dokładniej sprecyzować. Nie jest ani bardzo ładny, ani bardzo brzydki.

Mydło ładnie się pieni i świetnie oczyszcza. Czuć, że skóra jest świeża i czysta. Niestety zauważyłam, że znacznie wysusza (mimo że jest do skóry suchej i moim zdaniem powinien mieć działanie nawilżające) i zastosowanie balsamu/masła do ciała jest koniecznie. 


Jak możecie zauważyć, mydło na pomarańczowy kolor i nieregularny kształt. Nie powoduje alergii, odżywia i nasyca skórę w cenne substancje. Kosztuje 12zł.

Skład kosmetyku, dla zainteresowanych:
zmydlone oleje roślinne (kokosowy, palmowy, oliwa z oliwek, rycynowy), woda, wywar z Marzany barwierskiej (Rubia tinctorum L.), olej z pestek brzoskwini, olej sezamowy, wosk pszczeli, wyciąg z rokitnika zwyczajnego, olej  z rokitnika zwyczajnego, koszenila, naturalne olejki ylang-ylang, mirowy, gałki muszkatołowej, paczuli, sandałowy, elemi.

8 stycznia 2012

Joanna: balsam do ciała do skóry bardzo suchej

Zapraszam Was na kolejną recenzję. Tym razem balsamu firmy Joanna.

Kosmetyk mieści się w sporym (500g) opakowaniu z pompką, która ułatwia aplikację. Balsam ślicznie pachnie bzem. Jest to bardzo naturalny zapach, nie wyczuwam w nim nic chemicznego. Konsystencja produktu jest typowa dla balsamów z pompką.

Aplikacja kosmetyku jest łatwa, a zapach utrzymuje się jeszcze przez jakiś czas. Produkt jest dosyć wydajny, jednak - pewnie - pod koniec będzie trudno wydobyć resztki.

Producent obiecuje nam:
  • Doskonałą regenerację całego ciała
  • Poprawę jędrności i elastyczności skóry
  • Jedwabistość i miękkość w dotyku
Ja mam skórę normalną i uważam, że nawilżenie jest optymalne... Nie wiem, czy zadowoliłoby osoby z bardzo suchą skórą (dla których ten balsam jest przeznaczony). Balsam całkiem fajnie nawilża łokcie i kolana. Ponadto, szybko się wchłania. Nie jest lepki. Nie wiem, jak z regeneracją, ale skóra rzeczywiście jest bardziej elastyczna, jędrna i gładka. Efekt potrafi się utrzymać przez kilka dni, z czego jestem naprawdę zadowolona. Moim zdaniem, jest to dobry kosmetyk, w dobrej cenie (kosztuje ok. 11zł).

Mimo że produkt został mi udostępniony za darmo, nie wpływa to w żaden sposób na moją ocenę.
   

7 stycznia 2012

Revlon: ColorStay, podkład do skóry normlanej i suchej (aktualizacja)

Dzisiaj mała aktualizacja recenzji podkładu Revlon ColorStay. Moja opinia o nim się nie zmieniła, ale chciałam dodać nowe, lepsze zdjęcia i dopowiedzieć parę słów ;) Ja używam wersji do skóry suchej, w odcieniu 150 Buff (zima) lub 180 Sand Beige (jak się trochę opalę). Kosztował mnie ok. 34zł na Allegro (z przesyłką). Buteleczka mieści standardowo 30ml produktu. Cechą charakterystyczną ColorStay jest fakt, iż nie posiada on pompki. Lepiej by było, gdyby ją miał, ale jej brak nie przeszkadza mi jakoś szczególnie. Konsystencja jest dosyć płynna, dzięki czemu możemy wydobyć produkt z buteleczki. Zapach jest dosyć intensywny, tani pudrowy - nie przeszkadza mi.


Jeżeli chodzi o krycie, to nazwałabym je słabo-średnim. Podkład dobrze radzi sobie z niewielkimi niedoskonałościami, ładnie wyrównuje koloryt skóry. Przy nałożeniu go grubszą warstwą nieźle radzi sobie z większymi zaczerwienieniami (u mnie: na policzkach). Nie zgodzę się jednak z opinią, że nie widać go na twarzy, ponieważ widać. Przynajmniej u mnie ;) Podkład utrzymuje się na twarzy właściwie cały dzień. Moje poprzednie fluidy po prostu znikały po kilku godzinach, a ten mam na twarzy od rana do wieczora. Muszę przyznać, że jestem super zadowolona!

Wielkim plusem produktu jest wydajność. Myślę, że taka buteleczka jest w stanie wystarczyć na 5-6 miesięcy. Kupiony na Allegro naprawdę się opłaca. Poza tym czas, jaki mamy na jego zużycie to aż 24 miesiące.


Nie podrażnił mnie, ani nie wysuszył. Nie zauważyłam zapychania mimo używania go codziennie swego czasu. Tu możecie zobaczyć jak wygląda w porównaniu ze skórą mojej dłoni. Po roztarciu ładnie wtapia się ze skórą i nie widać różnicy w kolorze. Na plus zalicza się też gama kolorystyczna. Podobno wersja dla osób z cerą mieszaną/tłustą kryje lepiej. Oczywiście to tylko moje zdanie, u każdego ten podkład może się zachowywać inaczej ;)

edit 2012-06-18: Obecnie ten podkład jest dla mnie za ciemny, ale mieszam go z resztką Catrice Photo Finish (zostało mi na dnie i trudno było wydobyć, więc dolałam trochę Revlona) i w tej wersji bardzo mi odpowiada. Krycie jest bardzo zadowalające - moim zdaniem - lepsze niż samego Catrice i lepsze niż samego Revlona. Fajnie ze sobą współgrają :)

1 stycznia 2012

Małe podsumowanie roku 2011

Dzisiaj trochę prywaty, bo podsumowanie 2011 roku.

  • Przeszłam z czerwonych włosów na blond: a było to nie lada wyzwanie i katorga dla moich kłaków, które jakoś przeżyły i obecnie mają się całkiem nieźle ;)
  • Nie przytyłam: też sukces, bo na ilości jedzenia, które pochłaniam, powinnam ważyć nieco więcej. Ale tu raczej chodzi o utrzymanie wagi po diecie, którą zrobiłam pod koniec 2010 roku =)
  • W dużym stopniu zmieniłam styl ubierania (to zasługa diety i nowej figury). Teraz niestraszne są mi wąskie rurki czy wysokie szpilki :)
  • Zdałam maturę: może nie rewelacyjnie, ale zadowalająco...
  • ... No i jednak dostałam się na studia dziennie, na *prawie wymarzony* kierunek, do uczelni, do której chciałam iść. A to był mój jedyny wybór, więc trochę był 'ryzyk-fizyk'.
  • Poznałam cudownych ludzi! Bardzo się obawiałam mojego towarzystwa na studiach, jednak okazało się, że są to świetne osoby...  może niekoniecznie pasują do Kolegium Nauczycielskiego, ale są fajni :)
  • To właśnie w 2011 roku zaczęłam się bardziej interesować kosmetykami. Oczywiście lubiłam to wcześniej, ale ten rok był pod tym względem apogeum jeżeli chodzi o tę dziedzinę ;)
  • Zaczęłam pisać tego bloga i prowadzić kanał na YT :)
  • Mimo że w tym roku udało mi się być tylko na jednej imprezie muzycznej, to było na niej nieziemsko! Chodzi mi o Konfrontacje rockowe wROCK: Indios Bravos, Łąki Łan, Myslovitz, happysad, Brodka... i jedna piosenka Comy (haha, bo trzeba było zdążyć na autobus). Było booosko! 

I na koniec coś bardzo dla mnie ważnego... wiążącego się z kropeczką na górze. Muzyka. W tym roku o wiele więcej uwagi poświęciłam 'starym' płytom, niż tym wydanym w 2011... ale albumem, który absolutnie zawładnął moim sercem jest Light after dark Clare Maguire.