10 czerwca 2014

Rexona, wojna antyperspirantów: Aloe Vera w sprayu vs. Maximum Protection w kremie


W ostatnich dwóch ShinyBoxach znajdowały się antyperspiranty Rexona. Trochę dziwne, że produkty o tym samym docelowym zadaniu trafiły do pudełek miesiąc po miesiącu, ale w końcu jesteśmy w tej fazie roku, kiedy najbardziej chronimy się przed poceniem i nieprzyjemnym zapachem potu. Jeśli chodzi o firmę Rexona to nigdy mnie do niej nie ciągnęło, a z antyperspirantem tej marki miałam tylko raz do czynienia przy kampanii reklamowej z Małgorzatą Sochą i testem płatka pod pachą (wystarczyło uzupełnić dane i dostawało się miniaturkę kosmetyku - akurat była to ta sama wersja Aloe Vera).

Rexona,  Aloe Vera w sprayu:
Pamiętam jak wtedy (patrz: zdanie wyżej) byłam niezadowolona z aplikacji antyperspirantu w sprayu. Nigdy nie lubiłam tego rodzaju aplikacji w antyperspirantach, a ten dodatkowo strasznie mocno mnie dusił. Nie wiem, czy zmienili coś w tym produkcie, bo już się tak nie dzieje i rozpylona mgiełka już tak na mnie nie wpływa. Niemniej jednak nadal nie przekonałam się do formy sprayu i sama na pewno nie będę sięgać po takie dezodoranty. Działanie niestety też nie powala. Nie jest to produkt, po który mam ochotę sięgać w upalne dni, ponieważ zwyczajnie nie daje rady. Na pewno sprawdza się lepiej, kiedy temperatury nie przekraczają 20 stopni i można w nich normalnie egzystować. Wypisana na opakowaniu 48h trwałość ochrony jest zdecydowanie przegięta. Niestety nie sprawdziłam, czy Rexona Aloe Vera działa lepiej wraz z wzmożoną intensywnością wysiłku fizycznego (motionsens system) - oceniam ją tylko pod względem typowego dnia (czyli: wyjście na uczelnię, na miasto, jazda komunikacją miejską). Przy stosowaniu tego antyperspirantu trzeba też uważać, żeby nie zasyfić sobie pach 'śnieżkiem' - ja zawsze nim wstrząsam przed użyciem i zabielenie jest minimalne. Sam zapach kosmetyku jest dość przyjemny i delikatny. Wydajność jest słaba i przy codziennym stosowaniu skończy się nam w mgnieniu oka (może dlatego w kolejnym ShinyBoxie był kolejny antyperspirant? :P)

Cena: ok. 14zł      Pojemność: 150ml      Dostępność: drogerie



Rexona, Maximum Protection w kremie:
O tym antyperspirancie pierwszy raz usłyszałam właśnie przez ShinyBox. Nie oglądam telewizji i jakoś nigdy nie rzucił mi się w oczy. Sama bym go pewnie nie wypróbowała ze względu na cenę (ok. 25zł). Tutaj działanie produktu oceniam znacznie lepiej, ponieważ naprawdę działa i chroni przed poceniem. Producent poleca stosować go na noc, jednak ja nie lubię się 'zapychać' pod pachami przed snem i stosuję go rano. Trzeba zaczekać aż produkt się wchłonie, ponieważ w innym wypadku jest trochę lepki i może brudzić ubrania. W upałach, które obecnie nam towarzyszą sprawdza się bardzo dobrze. Może nie chroni w 100% (nie wiem, czy spotkałam się z takim produktem, żeby w ogóle się nie pocić), ale jest z tym naprawdę dobrze i to przez długi czas. Kosmetyk (moja fioletowa wersja) ma bardzo intensywny zapach, który czuję spod pach w sumie cały dzień. Nie do końca mi się podoba, bo jest dla mnie trochę za mocny i lekko duszący, ale na pewno działa na korzyść, ponieważ nie śmierdzimy ;P Wydajność jest lepsza niż w wersji Aloe Vera, ale widzę, że produktu w środku i tak szybko ubywa, więc też nie jest to inwestycja na kilka miesięcy (u mnie antyperspiranty w kulce Nivea starczają na jakieś 4 miesiące).


Cena: ok. 25zł      Pojemność: 45ml      Dostępność: drogerie (podobno nie wszystkie, słabsza dostępność)


Czy Rexona to taka niezawodna ochrona? Moją opinię już znacie. A teraz ja chcę poznać Waszą :)
 

19 komentarzy:

  1. Z Maximum Protection jestem bardzo zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie słyszałam o tym "kremie" pod pachy, ale wydaje się, że to coś podobnego do blokera z ziaji ;)
    A dezodorantu z rexony używałam bardzo długo (wersji niebieskiej, nie pamiętam, jak się nazywa), pachnie ładnie, wydawało mi się, że ochrona jest dobra, ale teraz dostałam dezodorant Dove wersję original, który dla wielu może mieć zbyt mocny zapach, ale według mnie jest super. Pachnie delikatnie, jak ich mydło po prostu i zapach ten utrzymuje się bardzo długo i nie pokonuje go wesele do rana czy też ciężkie ćwiczenia i kałuża potu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie muszę sama spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też uwielbiam tę nową Rexonę!!!:)
    Polecam moją recenzję: http://spinkiiszpilki.blogspot.com/2014/06/co-nosze-w-torebce-w-upalne-dni.html

    pozdrawiam kolejny Obserwator:)

    OdpowiedzUsuń
  5. i ja jeszcze3 nie słyszałam o tym antyperspirancie, ciekawa propozycja może odpowiednia na chłodniejsze dni

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiesz jak długo czekałam, aż opublikujesz ten post :) Mam do Ciebie masę pytań w tym temacie.
    Od dłuższego czasu stosuję Aloe Vera Rexony i przyznaję Ci rację, że jest niewydajny. Ale jedno muszę mu przyznać, że jest to jedyna forma (spray) i jedyna marka (Rexona) i jedyny zapach (Aloe Vera), który nie powoduje u mnie niesamowitego swędzenia pach.
    Ale ze względu na wydajność i działanie na 3+/4 oglądałam się za tym Maximum Protection. Powstrzymywało mnie przed zakupem to, że do tej pory wszystkie blokery dostępne w aptekach do aplikowania na noc niesamowicie mnie podrażniały i nie dawały spokoju a swędzenie towarzyszyło mi non-stop. Moje pytania do Ciebie:
    1. Czy Maximum Protection jest blokerem?
    2. Czy odczuwasz po nim jakieś swędzenie pod pachami?
    3. Czy uważasz, że mógłby mnie podrażnić lub wywołać mocniejszy świąd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję :) Wypróbuję go, bo właśnie Aloe Vera się kończy ;)

      Usuń
  7. Nie próbowałam ani jednego ani drugiego. Muszę się skusić na coś przy następnych zakupach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Maximum Protection ujdzie w te upały, choć doskonały nie jest :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja używam Rexona linen dry :)) polecam jak najbardziej u mnie siesprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ten antyperspirant w kremie, również z shninyboxa ale jeszcze nie miałam okazji go używać :) Mam nadzieję, że będę zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie używałam dezodorantów tej marki. Zwykle sięgam po Garniera albo Nivea.

    OdpowiedzUsuń
  12. zdecydowanie wole spray , w kremie nie próbowałam i jestem dość sceptycznie nastawiona

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś nie przepadam za Rexoną. I faktycznie, kiedy go mialam to zauwazylam, ze strasznie szybko skonczyl mi sie antyperspirant :P

    OdpowiedzUsuń
  14. antyperspirantów w sprayu nie używam bo właśnie bardzo szybko się kończą :(
    a ten za 25zł jakoś ceną mnie nie przekonał, sama jestem wierna kulkom nivea :)

    OdpowiedzUsuń
  15. a tam rexona, dajcie mi coś porządnego co naprawdę chroni przed poceniem. mam problem z tym ogromny -.- a te w sprayu antyperspiranty to w ogóle dno. tego drugiego w kremie nie widziałam, ale może warto..

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja bardzo lubię tę wersję Aloe i ogólnie Rexony w sprayu, u mnie się sprawdzają bardzo dobrze nawet przy wysiłku fizycznym. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. używałam tego sztyftu i byłam zachwycona. używałam go jakoś w lutym-marcu, więc może nie w najgorsze upały... ale nawet po całym dniu moje bluzki po prostu pachniały nim pod pachami ;-) a u mnie dezodoranty mają naprawdę ciężką robotę do wykonania :D teraz mam drugie opakowanie rexona sexy w sprayu (zapach nie w moim guście, słodko-ciężki), jest naprawdę niezły.

    OdpowiedzUsuń
  18. mam rexonę w sprayu w wersji diamond black white chwalę ją

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)