8 lipca 2012

Starcie dwóch tuszy Oriflame: Revelation kontra Wonder Lash


W związku z tym, że ostatnio weszłam w posiadanie dwóch tuszy Oriflame (jeden dostałam w drodze wymiany, drugi od Patrycji), postanowiłam Wam je porównać i opisać każdy z nich. Maskary Wonder Lash używałam już wielokrotnie; to chyba moje czwarte czy piąte opakowanie, natomiast Revelation była dla mnie nowością.

  
Opakowania obu tuszy są takie same - różnią się jedynie kolorem i szczoteczką. Szczoteczka Revelation ma standardowe włosie i jest naprawdę malutka (nie miałam tuszu z tak małą szczoteczką), co jest dla mnie sporą zaletą, ponieważ mogę sobie nią bez problemu wytuszować nawet krótkie rzęsy przy wewnętrznych kącikach. Poza tym, przy mojej opadającej powiece jest mi łatwo uciapać sobie powiekę, a przy tej szczoteczce jest to znacznie ograniczone lub udaje mi się w ogóle nie pobrudzić. Jest to podobno maskara wydłużająca, jednak nie powiedziałabym, żeby wydłużała. Sprawdza się w ogólnym podkreśleniu rzęs, przy dwóch warstw umie je nieźle pogrubić. Jeżeli chodzi o sklejanie, to może odrobinę sklejać, bo szczoteczka nie rozdziela rewelacyjnie. Ale nie jest to oczywiście zasada, zależy to od rzęs i umiejętności posługiwania się tym tuszem. Nie wiem jaką ma gęstość przy świeżości, ja dostałam już trochę przeleżany egzemplarz ;)


Tusz Wonder Lash ma szczoteczkę silikonową, bardzo giętką. Ma ona z jednej strony krótsze włoski (do pogrubiania), a z drugiej dłuższe (do rozdzielania i wydłużania). Bardzo lubię tę szczoteczkę. Swego czasu był to mój ulubiony tusz, ale obecnie uważam, że mimo że jest dobry, to jednak nie rewelacyjny. Lubię jego konsystencję, jest dosyć rzadka, ale nie sprzyja to jakiemuś szczególnemu sklejaniu rzęs. Maskara jest dobrej jakości - nie osypuje się, nie rozmazuje. Jednak tą szczoteczką można rzeczywiście trochę pobrudzić powieki. Jak dla mnie, ten tusz jest bardzo wydajny. Starczał mi nawet na 9 miesięcy i nadal był w dobrej formie. Uważam, że efekty przy obu tuszach są dosyć podobne - Wonder Lash jakby bardziej rozdziela rzęsy i sprawia, że tworzą bardziej rozłożystą 'płachtę', natomiast Revelation trzyma rzęsy 'do kupy'.


Osobiście uważam, że oba tusze są jak najbardziej ok. Nie mam z nimi większych problemów, oba się u mnie ładnie zachowują i trzymają. Bardzo lubię małą szczoteczkę Revelation i rzadką formułę Wonder Lash. Oba produkty są w przystępnych cenach (w promocji); na Allegro Revelation jest trochę tańszy od Wonder Lash.

31 komentarzy:

  1. ja mialam ten zielony i baaaaaaardzo go lubiłam

    OdpowiedzUsuń
  2. Zielony jakoś bardziej mi się na oku podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny, naturalny efekt. Rzadko tuszuję rzęsy, bo z reguły trafiam na tusze dające efekt firanek, w których źle się czuję. Wolę takie naturalne, subtelne podkreślanie, jakie Ty uzyskałaś tuszami z Oriflame.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na moich rzęsach to jest w sumie całkiem ostry efekt, nie zrobię sobie nienaturalnie wyglądających rzęs, chyba, że sobie nie wiadomo jak posklejam ;P

      Usuń
  4. Jakie rzesy!!! To Twoje naturalne??
    Mialam Wonder Lash i bardzo go lubilam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam Wonder Lash i jest ok tylko, ze ma jakąś ostrą szczoteczkę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam dwa tusze z o wiele ostrzejszymi ;P

      Usuń
  6. słyszałam dużo dobrego o wonder lash, ale efekt jest dość podobny tych dwóch.

    OdpowiedzUsuń
  7. wow, masz mega rzęsiska! ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Super efekt, ale jakie ty masz długaśne rzęsy :)
    Ja raczej nie kupuję nic z Oriflame, bo w pobliżu brak konsultantek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten wonder ,mnie denerwowal, zawsze czulam uklucie, wogole to zaluje ze takiej pogody nie bylo tydzien temu, wiaterek...mmmm

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten drugi wydaje się lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. nigdy nie miałam tuszu z oriflame. :P

    OdpowiedzUsuń
  12. i jeden efekt i drugi jest nieziemski :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nigdy nie miałam tuszy z oriflame

    OdpowiedzUsuń
  14. przy takich rzęsach to tusz nie ma za dużo do roboty :) śliczne :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo podobny efekt, chociaż ja wolę takie szczoteczki jak w Wonderze :) Masz piękne rzęsy! :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Też swojego czasu lubiłam Wonder Lash i zużyłam z 2 albo 3 opakowania, aż do czasu kiedy znalazłam lepsze. Mimo wszystko uważam, że to naprawdę dobry tusz ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. wonderlash mascara to mój best of the best ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam żadnego tuszu z Oriflame :) Jestem zaufana posiadaczka Maybelline :)
    Pozdrawiam, Klaudia.

    OdpowiedzUsuń
  19. ale rzesy cudne po wonder lash;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow, jaki efekt :O Masz ogólnei dość długie rzęsy czy to sprawa tuszu?

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne masz rzęsy, myślę że po byle jakim tuszu i tak będą wyglądały wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
  22. mam wonder lash i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Posiadałam oba tusze. Na stałe zawitał w mojej kosmetyczce Wonder. Lubię jego szczoteczkę i to że ładnie podkreśla rzęsy.

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)