17 grudnia 2013

The Secret Soap Store: olejki do ciała, miętowy i czekoladowy


Od dłuższego czasu używam olejków The Secret Soap Store. W okresie jesienno-zimowym nie mam ochoty na smarowanie się balsamami i częściej sięgam po tłuścioszki w postaci olejków. Czasami nakładam je na wilgotne jeszcze ciało, jednak najczęściej wsmarowuję je w suchą skórę. Mnie nie przeszkadza tłustość, która denerwuje wiele osób. Zdarzyło mi się też wlać trochę olejku do wanny, po prostu do kąpieli, i potem nie musiałam już nawilżać ciała.

Myślę, że oba warianty dobrze sprawdzają się w swojej roli. Używam ich tylko do ciała, ponieważ na włosy mam wiele innych olei, jednak składy są fajne i myślę, że można wykorzystać je i do olejowania czupryny. Moja skóra lubi te kosmetyki - jest po nich pachnąca, nawilżona i gładka. Taka, jaka powinna być po zastosowaniu produktu nawilżającego. Dodatkowo olejki mają intensywne zapachy, które są wyczuwalne na skórze przez kilka godzin.


Pierwszy olejek, jaki otworzyłam, to wersja miętowa. Etykieta trochę mi się zalała po pierwszym użyciu - niestety nie pomyślałam, żeby ofocić go od razu. Olejek pachnie iście miętowo, coś w stylu drażetek/landrynek miętowych. Jest to zapach świeży i dość odprężający. Mam wrażenie, że ma działanie lekko chłodzące, ale nie jest to na pewno efekt w stylu mrożącego serum antycellulitowego. Myślę, że mogę się zgodzić z producentem, że jest to kosmetyk orzeźwiający / chłodzący (jednak tego czy po opalaniu nie sprawdzałam ;)). Myślałam, że ten zapach spodoba mi się mniej niż czekolada, jednak nos bardziej polubił się z miętą.



Drugi olejek to wspomniana wersja czekoladowa. Na którymś blogu czytałam, że to wariant pachnący jak delicje pomarańczowe i po prostu go zapragnęłam. To, z czym spotkały się moje receptory węchowe pomarańczowymi delicjami nazwać nie można; nie oznacza to jednak, że produkt brzydko pachnie, chociaż spodziewałam się ładniejszego aromatu. Jak dla mnie jest to bardziej woń przypominająca bombonierkę - czekoladki z pomarańczowym, aromatyzowanym wypełnieniem. Takie nieco zalatujące chemią, jeśli wiecie o co mi chodzi. Dla wielu osób może to być aromaterapia, mi coś w tym zapachu nie do końca odpowiada.

Moje warianty zapachowe pochodzą z edycji letniej, ale jest też seria rewitalizująca. Wersje, w które można się zaopatrzyć to: lawenda, róża, pomarańcza, imbir (rewitalizujące), czekolada, mięta, algi brązowe (letnie). To było moje pierwsze spotkanie z marką The Secret Soap Store i bardzo się cieszę, że było ono udane. Z tego, co wiem kosmetyki tej firmy można spotkać w Super-Pharm, a Mydlarnia Wrocławska też jest wyposażana w jakieś produkty. Niestety nie wiem, czy są pośród nich olejki.

Cena: ok. 20zł      Pojemność: 100ml      Dostępność: np. sklep SpaKosmetyki