15 lipca 2013

Ebelin: odsłona nr II, czyli o tym, jak różowe jajko sprawdza się przy aplikacji podkładu mineralnego


Wpis rozpoczynam tym samym zdjęciem, co w recenzji jajeczka. Jeśli ktoś jej jeszcze nie czytał, to serdecznie zapraszam - KLIK. W tej notce poruszę sam temat użytkowania jajka do aplikacji podkładu mineralnego. Miałam takiego 3g (połączyłam ze sobą 3 próbki Annabelle Minerals) i nie używałam prawie w ogóle, bo efekt po naniesieniu pędzlem nie podobał mi się i uznałam, że minerały nie są dla mnie.

Jednak dostałam pytanie, jak gąbka sprawdza się na produktach mineralnych i postanowiłam spróbować. Używam do tego celu zwilżonej i odsączonej z nadmiaru wody gąbeczki. W swoim opakowaniu nie mam sitka, więc po prostu wkładam do słoiczka jajeczko, które od razu chwyta niewielką ilość podkładu.

Podkład wypracowuję w skórę obrotowymi, wciskającymi ruchami. Nie stempluje ani nie rozcieram - po prostu wkręcam. Efekt bardzo mnie zaskoczył, bo skóra wygląda świetnie - przez to, że jajeczko jest wilgotne, efekt nie jest płaski ani zbyt pudrowy, wygląda naturalnie. Poza tym zauważyłam, że aplikacja gąbka daje mi wiele większe krycie niż pędzel. Do tego dochodzi równomierne rozłożenie na twarzy bez smug i placków.


Okazało się, że minerały wcale nie są takie strasznie... Ba! Ja się nawet zastanawiam nad zakupem pełnowymiarowego podkładu... Na razie mam wiele innych do wykończenia, jednak jak już będzie po nich, to poważnie zastanowię się nad zamówieniem produktu mineralnego. Jajeczko Ebelin sprawdza się u mnie świetnie... jak widać nie tylko przy podkładach płynnych, ale i mineralnych.


14 lipca 2013

Lovely: Balsamy odżywcze do ust - prezentacja serii 4 kolorów


Przygotowałam dziś post o balsamach do ust Lovely, które pochodzą z limitowanej edycji dostępnej obecnie w Rossmannach. Mam nadzieję, że nadal jest dostępna, bo balsamy są bardzo fajne. Każdy z nich mieści 9g produktu w tubeczkach zakończonych dzióbkami, jak w wielu tego typu błyszczykach.

W skład serii balsamów wchodzą 4 kolory, każdy pod inną nazwą na tubce. Mazidła nazwałabym raczej błyszczykami, ponieważ zostawiają śliczną taflę na ustach. Na początku nie byłam do nich przekonana, bo myślałam, że będą przezroczyste, jednak okazało się, że się myliłam. Zostawiają transparentną warstwę koloru, który jest dostrzegalny i ładnie podkreśla usta.

Wszystkie błyszczyki ładnie pachną. Są to słodkie nuty zapachowe między gumą balonową a pomarańczową oranżadą - w zależności od koloru produktu, każdy pachnie nieco inaczej. A co do kolorów - wszystkie są soczyste i wpasowują się w letnie, wakacyjne klimaty. Powinny przypasować zarówno nastolatce, studentce jak i kobiecie nieco starszej. Zwłaszcza, że dbają o usta lekko je nawilżając :)


Wybaczcie, że zdjęcia balsamów na ustach nie jest zbyt efektowne, jednak ja mam brzydkie, nierówne wargi :P Najmniej przypadł mi do gustu balsam pomarańczowy - najtrudniej było mi go rozłożyć na ustach (jak zresztą widać), a poza tym to zupełnie nie mój kolor. U mnie trzymają się dość krótko - około pół godziny.

Błyszczyki nieźle wyglądają samodzielnie na ustach - jak ktoś ma równe, pełne wargi, to myślę, że będą wyglądać super. Mi trudno jest je równomiernie rozłożyć, bo większość produktu spływa mi do obrysu ust, a po środku zostaje tylko cienka warstwa koloru. Niemniej jednak, produkty podobają mi się. Pokażę Wam też moje ulubione połączenia z nawilżającymi pomadkami Wibo Eliksir:

Wibo Eliksir 07 + balsam Pink Box:

Wibo Eliksir 08 + balsam Coral Love:

13 lipca 2013

Babylove: delikatny szampon do włosów bez SLS - czyli o moim ulubionym szamponie, konkurencie Babydream


Szampon Babylove kupiłam podczas ostatniej wizyty w DM. Postanowiłam, że będę go używać do zmywania olei i przy okazji sprawdzę, jak działa w porównaniu z Babydream. Jak widać opakowania mają dość podobne - są to niewielkie, błękitne butelki z tłoczeniami (Babylove - serduszko, Babydream - motylki). Poza tym szampony mają bardzo podobne do siebie składy. Konsystencja i zapach też niewiele się między sobą różnią. Jednak ja widzę różnice w działaniu między tymi szamponami i to właśnie Babylove podbił moje serce.


Szampon Babylove mniej plącze włosy. Ogólnie moja technika mycia jest taka, że właściwie żaden szampon nie plącze mi włosów, jednak przy Babydream włosy są bardziej szorstkie i podatne na plątanie (podobnie jest w pienieniem - mam dobrą wodę i wszystko się u mnie świetnie pieni). Babylove jest produktem, który działa odwrotnie - już przy spłukiwaniu włosy są miękkie i delikatne, jakby były pokryte delikatną warstwą czegoś nawilżającego. Przy tym szampon dobrze radzi sobie ze zmywaniem olei czy innych substancji nagromadzonych we włosach. Po wyschnięciu włosy nie nabierają negatywnych cech - nadal są miękkie i gładkie. Do tego dochodzi przyjemna sypkość.

Myślę, że przy szamponie Babylove możnaby odpuścić nawet odżywkę, jednak ja stosuję ją po każdym specyfiku do mycia włosów. Przy Babydream nie widzę takiej opcji, ponieważ mokre włosy są szorstkie, trudne do rozczesania i nieprzyjemne. Przynajmniej ja mam takie odczucia.


Szampon Babylove stał się moim ulubieńcem do zmywania olei i pobił działaniem swojego kolegę Babydream. Kiedy wykończę swoje zapasy szamponów, chętnie wrócę do Babylove i nie będę używać go wyłączenie do olei, ale również do codziennego mycia włosów. Na jego korzyść przemawia brak SLS, dobra cena i działanie. Jeśli macie możliwość zakupu tego produktu, to zdecydowanie do tego zachęcam.

Cena: 1,45€      Pojemność: 250ml      Dostępność: internet, drogerie DM

11 lipca 2013

Wibo Box - druga edycja - 3/2013


Najnowszego WiboBoxa już pewnie widziałyście u innych dziewczyn... ale jeśli nie, to zapraszam do przeczytania tego posta. Tym razem firma Wibo przyszykowała dla nas niewielką paczkę, która wygląda dość skromnie. Jednak kryje się w niej kilka ciekawych produktów i już Wam je przedstawiam:


Lovely, Skin Beautifier - czyli krem tonujący pod nazwą BB. Jest w dość jasnym kolorze i obawiam się, że niedługo nie będzie mi pasować, bo ostatnio bardzo szybko się opalam. Produkt ma wyrównywać koloryt cery i jej nie obciążać w letnie dni. Coś czuję, że pewnie będzie za mało kryć, jak dla mnie...

Lovely, Volume Maximizer - tusz do rzęs mająca zadania znacznie pogrubiać rzęsy.

Wibo, Electric Blue - kobaltowy eyeliner
Lovely, Turquise Wave - turkusowy eyeliner z metalicznym wykończeniem
Lovely, Fast Dry - eyeliner szybkoschnący, dla osób zabieganych i zapracowanych


Lovely, balsamy do ust Creamy Lip Balm - słodziaste błyszczyko-balsamy do ust. Na początku w ogóle mi się nie spodobały, myślałam, że będą bezbarwne, takie typowe dla 10-latki. Natomiast one mają kolor i cudownie się błyszczą na ustach, tworząc śliczną taflę wody :)


Wibo, bibułki matujące - produkt, którego nie miałam, ale od dawna chciałam wypróbować. Cieszę się, że teraz mam okazję i mogę sprawdzić, czy rzeczywiście ładnie zbierają nadmiar sebum :) Na pewno się przydadzą. W Wibo Boxie znalazły się dwa opakowania tych bibułek.

10 lipca 2013

Ebelin: gąbka do podkładu, tańszy zamiennik Beauty Blendera


Jajeczka do makijażu marki Ebelin używam już od kilku tygodni. Jakiś czas temu byłam w Niemczech i niestety zapomniałam o tej gąbce... zresztą, byłam przy pędzlach i jej nie widziałam, więc możliwe, że wówczas nie było jej w tym DM, w którym byłam. Trafiła do mnie dzięki Monice, która mi je zakupiła i wysłała - dziękuję Ci bardzo jeszcze raz :* Przyznam, że nie byłam przekonana do oryginalnego Beauty Blendera, a czytając opinię o tym, że sprawdza się niemal tak samo jak inne gąbeczki tego typu miałam ochotę spróbować zamiennika.

Nienamoczona gąbka jest niewielkich rozmiarów. Do tego stopnia małych, że byłam zdziwiona gabarytami plastikowego opakowania, w którym jajeczko się znajdowało. Po namoczeniu gąbka rośnie i staje się dość duża (na zdjęciach widać właśnie namoczoną i osuszoną). Moim zdaniem jej rozmiar jest idealny, dobrze dopasowuje się do średniej wielkości twarzy. Jest miękka i elastyczna.


Różowego jajka używam jedynie do podkładów płynnych, więc nie wyrażę swojej opinii jak sprawdza się na minerałach czy pudrach. Z działania jestem naprawdę zadowolona. Gąbka nadaje twarzy ładnego, dość naturalnego wyglądu nawet przy cięższym, kryjącym podkładzie. Produkt ładnie wtapia się w skórę. Fluid rozprowadzony jest o wiele dokładniej i estetyczniej niż w przypadku pędzla. Przy pędzlu często zdarzą się smugi czy prześwity - tutaj tego nie zauważyłam. Widzę bardzo dużą różnicę pomiędzy podkładem naniesionym gąbką a naniesionym pędzlem.

Jeśli chodzi o dopieranie jajeczka, nie jest ono dużym problemem. Próbowałam je myć: szamponem/żelem, płynem micelarnym oraz mydłem. Według mnie szampon/żel sprawdza się najgorzej w tej roli, jajko jest słabo oczyszczone i szybko odpuściłam sobie tę metodę. Potem zaczęłam je myć płynem micelarnym i efekt był lepszy, jednak wciąż nie mogłam doprać jajka do końca. Z pomocą przyszło mi zwykłe, proste mydło. Okazało się, że to właśnie ono najlepiej sprawdza się do oczyszczania gąbeczki Ebelin.


Podsumowując: z produktu jestem bardzo zadowolona, mimo że nie miałam do czynienia z oryginalnym BB. Co prawda mój egzemplarz dostałam z czystej dobroci Moniki, ale wiem, że jak gąbka będzie już zmęczona, to na pewno kupię następną. Marka Ebelin dostępna jest w niemieckich drogeriach DM, więc jeśli podczas wyjazdów tam zaglądniecie, polecam wrzucić jajeczko do koszyka. Osobom, które nie planują namacalnych zakupów w DM pozostaje mi polecenie drogerii internetowych, w których gąbka Ebelin kosztuje do 18zł + przesyłka.

Tutaj macie mój film, w którym nakładam podkład tą gąbką:

Cena:
2,95€ / w Polsce do 18zł        Dostępność: drogerie DM, drogerie internetowe