12 lutego 2016

Projekt makijażowy z blogerkami: Makijaż walentykowy dla zielonookich



Przychodzę dziś ze spóźnionym makijażem z projektu makijażowego, w którym biorę udział wraz z kilkoma dziewczynami. Spóźniłam się z kilku względów: 1. termin wrzucenia makijażu wypadał akurat kiedy miałam sesję i akurat się uczyłam 2. nie chciałam zdradzać makijażu na blogu, ponieważ nagrywałam do niego film i zechciałam, żeby pojawiły się w jednym czasie ;)

Makijaż, który chcę zaproponować je prosty w wykonaniu i naprawdę ślicznie wygląda, zwłaszcza jeżeli macie zieloną lub niebieską tęczówkę. Do pomalowania powiek użyłam 4 cieni.

♥ Oczy:
- baza pod cienie Persuade Sigma Beauty
- pojedyncze cienie (wkłady): 802 (Hean), 808 (Hean), 342 (Inglot), 205 (Kobo)
- maskara Hean Giant Shock
- eyeliner Wibo w pędzelku (kałamarzu)
 
♥ Brwi:
- cień 342 (Inglot)
 
♥ Twarz:
- podkłady MAP 1NB (nowa formuła) + Vollare Cashmir Silky Touch nr 65
- korektor Catrice Liquid Camouflage
- puder Golden Rose Mineral Terracota nr 01
- bronzer NYX Taupe
- róż Annabelle Minerals Rose
- rozświetlacz Wibo Diamond Illuminator

♥ Usta:
- pomadka Bourjois Rouge Edition Velvet, 11 So Hap'pink

♥ Naszyjnik:
- Happiness Boutique, mój to akurat TEN, czyli Jasmine Blossom :) Na żywo wygląda o wiele ładniej niż na zdjęciach. Przykuwa uwagę i mam zamiar założyć go właśnie na wieczór walentynkowy :) Mam też dla Was zniżkę 10% na zakupy (powyżej 19€) do 7 marca na hasło agusiak747.

Zapraszam też na film z powyższym makijażem: KLIK, jest bardzo krótki, nie trwa nawet 5minut, więc mam nadzieję, że obejrzycie :) Może ktoś pokusi się, żeby odtworzyć taki makeup u siebie? :)

https://www.youtube.com/watch?v=b6J-rqycN7s

Dajcie znać, jak podoba się Wam taki makijaż :) Jak się pomalujecie
na Walentynki - zwyczajnie, czy postawicie na coś mniej typowego? :)
   

11 lutego 2016

Semilac: 026 My Love || Idealny manicure walentynkowy


Zacznę od tego, że nie przepadam za czerwienią na paznokciach. Niby jest klasyczna i elegancka, ale jak dla mnie trochę nudna. Rzadko po nią sięgam, bo bardziej wolę wszelkie odcienie różu. Lakier hybrydowy Semilac 026 My Love otrzymałam na zlocie blogerek jakiś czas temu. Prawdę mówiąc nie wybierałam go za bardzo z myślą o sobie, a o moim chłopaku, który - jak to facet - czerwień uwielbia. Okazało się, że My Love nie jest kolejną, 'nudną' czerwienią. Ma w sobie coś fajnego. Coś, co sprawia, że lubię nosić ten lakier i na niego zerkać. 

Semilac 026 nie jest typową czerwienią. Określiłabym ten kolor jako żurawinowy i to pierwsze co przyszło mi na myśl, jak zobaczyłam, jak wygląda na paznokciach. Wydaje mi się, że zdjęcia dość dobrze to oddają. Dodatkowo, lakier nie jest typowo kremowy - ma w sobie delikatne drobinki (srebrne i czerwone), które sprawiają, że jest jeszcze ciekawszy.

W związku z tym, że wyjeżdżamy z Wojtkiem w góry - robimy sobie taki wypad walentynkowy - postanowiłam z tej okazji zrobić sobie czerwone paznokcie. I właśnie taka jest moja propozycja na manicure z okazji Walentynek - czerwień, niby klasycznie, ale nie do końca ;) Napiszcie, jak Wam się podoba i jak wyglądają Wasze paznokcie na zbliżające się Walentynki ;)

10 lutego 2016

Bourjois, Rouge Edition Aqua Laque: pomadka o błyszczącym wykończeniu, nr 08


Uwielbiam matowe pomadki Bourjois z serii Rouge Edition Velvet, zatem nie mogłam przejść obojętnie obok błyszczącej wersji tego kosmetyku - nazwanej Aqua Laque. Akurat złożyło się tak, że w okolicach polskiej premiery pomadek odezwała się do mnie drogeria LadyMakeUp z pytaniem, czy nie chciałabym przetestować kilku produktów z asortymentu sklepu. Pomyślałam, że to dobra okazja, by wypróbować ten kosmetyk, zatem dorzuciłam go do listy.
  

Numer pomadki, jaką wybrałam to 08. Jest to śliczny, cukierkowy wręcz, odcień różu. Zahipnotyzował mnie swoim słodkim kolorem, zatem czym prędzej postanowiłam go użyć.

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy okazało się, że Aqua Laque nie ma za wiele wspólnego z moimi ulubionymi Velvet. Rozumiem, że wykończenie jest zupełnie inne, ale nakładając ten produkt na usta mam wrażenie, że został on pozbawiony części zalet, którymi charakteryzował się poprzednik.

Pomadka ma piękny kolor i niezłą pigmentację. Niestety, trudno rozprowadzić ją na ustach w taki sposób, by wargi zostały pokryte jednolitą warstwą koloru.

Produkt jakby ścieka, przemieszcza się i osadza na krawędzi ust, a także wypełnia pionowe rowki widoczne na wargach. Ostatecznie nie wygląda to zbyt atrakcyjnie, chociaż jest widoczne tylko z bliska.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym Wam nie pokazała pomadki w akcji:


Ale, ale... żeby nie było, że widzę w niej same minusy! Wygląda ładnie - szkoda, że tylko z większej odległości, kiedy nie widać produktu nagromadzonego w rowkach ust. Ożywia twarz, bo ma piękny, pobudzający kolor. Nie klei się, jest dość lekka i nie czuć ciężkości na ustach. Po około 20 minutach intensywność pomadki zaczyna zanikać, jakby się wchłaniała i stawała tintem. Dla mnie jest to plus, ponieważ wykończenie staje się bardziej matowe, a pomadka jakby wpija się w wargi, przez co staje się całkiem trwała (nie transferuje się, kiedy np. pocałujemy rękę). Jednak myślę, że nie tego oczekiwały osoby, które kupowały błyszczącą pomadkę.

Kosmetyk nie jest tragiczny. W pewnym sensie można go nawet lubić, jednak uważam, że jest za drogi w stosunku do przeciętnego działania. Wybaczyłabym jej wszystkie wady, gdyby to była pomadka za 10-15zł, ale nie za ponad 40!

Jestem ciekawa Waszej opinii - napicie, co sądzicie.
Może któreś z Was miały te pomadki - jak wrażenia? Pozytywne, czy raczej nie? :)

Cena: 42,99zł      Pojemność: 7,7 ml      Dostępność: np. LadyMakeUp, drogerie stacjonarne

 

4 lutego 2016

Semilac: 135 Frappe + 037 Gold Disco || Nudziak i złoto


Przychodzę dzisiaj z lakierami do paznokci, a właściwie hybrydami. Znów zapuszczam paznokcie, więc jest okazja, by pokazać, co właśnie na nich noszę. Nie pokazuję krótkich paznokci z dwóch względów - po pierwsze właściwie ich wtedy nie maluję, a po drugie nie podoba mi się, jak wyglądają na zdjęciach (moja płytka w obrębie palca jest dość krótka i wygląda trochę jak kuleczka ;)).

Obecnie na paznokciach mam taki twór, jaki widzicie na zdjęciach. Trochę śmiesznie to wygląda, bo nude jest mało widoczny, a złotko bardzo przykuwa uwagę (zwłaszcza w sztucznym świetle).

135 Frappe to odcień dość cielisty, z dużą ilością beżu, ale również kapką różu. Nie jest to odcień, który będzie idealnie zlewał się z dłońmi - i bardzo dobrze. Jest bardzo elegancki, idealny do biura czy innej pracy, gdzie paznokcie nie mogą rzucać się w oczy. Myślę, że może być też fajnym lakierem ślubnym.

037 Gold Disco już znacie, jeśli widzieliście moje poprzednie wpisy z lakierami Semilac. Piękny odcień, nie do końca ciepłego złota. Cudownie się mieni i jest lakierem idealnym na wszelkie imprezy (szczególnie sylwestrowe, karnawałowe).


Jak Wam się podoba takie połączenie?
Macie swoje ulubione lakiery Semilac?


3 lutego 2016

Yankee Candle: Season of Peace, Gingerbread Maple, Candy Cane Lane, Black Coconut - mini-recenzje zapachów.


Przychodzę dziś z woskami, a właściwie wrażeniem na temat czterech kolejnych zapachów. Tym razem wydawać by się mogło, że są całkiem zimowe, może nawet świąteczne. No właśnie niekoniecznie, więc jeżeli jeszcze ich nie mieliście, a chcecie się dowiedzieć, jak pachną, to zapraszam do mini-recenzji:

  • Yankee Candle, Season of Peace - zapach z gatunku - jak ja to nazywam - praniowych, czyli świeży, trochę powietrzny, trochę jak proszek do prania. Powinien przypaść do gustu fanom Fluffy Towels, Clean Cotton czy Soft Blanket. Dla mnie to ta sama rodzina zapachów - z jednej strony świeża i czysta, ale z drugiej trochę przytłaczająca i dusząca (przynajmniej moim zdaniem). Akurat Season of Peace mi się podoba i jest z tej gromadki najfajniejszy, pewnie za sprawą rześkiej nuty mięty pieprzowej i delikatnej słodyczy paczuli. Fanom bawełnianych zapachów na pewno się spodoba.

  • Yanke Candle, Gingerbread Maple - zapach piernika z cytrusową nutą. Zdaję sobie sprawę, że ma spore grono przeciwników, ale mnie się naprawdę bardzo podobał. Nie był ani za słodki, ani za kwaśny. Nie przytłaczał i nie dusił. Było w nim sporo typowego piernika i jakby cytrynowa nuta imbiru, która nadawała zapachowi nieco rześkości. W nutach zapachowych ma być jeszcze krem klonowy, ale ja go nie wyczuwałam. Całość bardzo przypadła mi do gustu. Fajny na okres świąteczny, ale nie tylko - mi nie kojarzył się ze Świętami, bo u mnie nie piecze się piernika ;)

  • Yankee Candle, Candy Cane Lane - bardzo ciekawa propozycja, i wbrew świątecznej etykietce i czerwonemu kolorowi wosku, nie jest to zapach kojarzący się ze Świętami. Jak dla mnie to... miętowe tic-taki, serio. Zapach jest słodko-miętowy, z delikatną nutą ciasteczek. Całkiem ładny, ma spore grono zwolenników, jednak mnie nie porwał tak, żebym miała ochotę często po niego sięgać. To chyba kwestia tej naklejki i koloru wosku, które kłócą się z tym, co czuje mój nos ;)

  • Yankee Candle, Black Coconut - to zapach dość mocny, powiedziałabym nawet, że wieczorowy. Wyczuwam w nim kokosowego drinka z palemką, pitego po zachodzie słońca, kiedy na zewnątrz jest jeszcze parno i duszno. Dużo osób określa go mianem męskiego, ale ja raczej bym go tak nie zaklasyfikowała. Jest to zapach trochę perfumowy, i może nawet ma w sobie kapeczkę faceta, jednak jest ona na tyle subtelna, że w moim odczuciu zupełnie nie dominuje. Mam wrażenie, że ten zapach spodobałby się osobom, które lubią kokosowe ulepki (takie jak np. woda kokosowa z Yves Rocher).


Znacie te zapachy? Lubicie? Macie podobne odczucia co ja, czy zupełnie inne? :)
Wrocławian informuję, że woski i świece marek takich jak Yankee, Village czy Kringle
możecie dostać w sklepie Pachnący Domek przy ulicy Ruskiej 41 :) Sama zawsze tam kupuję i polecam :)