8 czerwca 2015

INSPIRED BY Kasia Tusk - zawartość pudełka i moja opinia


Cześć! Właśnie wróciłam z tygodniowego urlopu w Boszkowie i w domu czekało na mnie pudełko Inspired By. Wybrałam boxa Kasi Tusk, ponieważ zainteresowały mnie perfumy, które miały znaleźć się w pudełku. Stwierdziłam także, że zapewne będzie to dość kosmetyczne pudełko, a jednak takie najbardziej mnie interesują.

Inspired By to nowa kolekcja pudełek, których zawartość ma być komponowana przez różnego rodzaju znane osobistości - blogerki, aktorów, sportowców. W tym poście zobaczycie owoc pierwszej edycji boxów - jestem ciekawa, czy w kolejnych będzie równie dobrze. Pudełka (już nawet rozmiarowo) są większe, mają w sobie więcej produktów, ale oczywiście też są droższe (box Kasi Tusk kosztuje 169zł + przesyłka 10zł). Czy warto? Przeczytajcie moją opinię, obejrzyjcie zdjęcia i zdecydujcie sami. Namiary na stronę, gdzie można kupić pudełko znajdują się na końcu notki.



Jak już wspomniałam - wybór na to pudełko padł z racji obecności perfum Marka Jacobsa - Daisy Dream. Nie wąchałam ich, nie wiedziałam czego oczekiwać, a w związku z tym, że nie przepadam za klasycznym zapachem Daisy wybór był dość ryzykowny. Jednak opłacił się, Daisy Dream to zapach delikatniejszy, bardziej kobiecy, niestety niezwykle ulotny (przynajmniej ze skóry). W gronie moich zapachów rzadko goszczą te z wyższej półki, więc ciesze się, że Daisy Dream zasiliła moja kolekcję.


Kolejne produkty to Carmex (wersja w słoiczku), a także tusz do rzęs i pomadka marki Astor. Zaczynimy od tego pierwszego - mimo że jest ogólnodostępny i kosztuje niewiele, to cieszę się na jego obecność. Wierzcie lub nie, ale nigdy nie miałam wersji balsamu Carmex w słoiczku. Skończyło się na dwóch w tubce, a ten jest podobno znacznie lepszy. Zobaczymy.

Maskara do rzęs marki Astor nosi nazwę Big & Beautiful Eternal Muse. Boję się dużej szczoteczki, nie przepadam za takimi. Tusz pewnie poczeka trochę na swoją kolej, jednak fajnie, że się znalazł w pudełku, ponieważ sama bym po niego nie sięgnęła. Zresztą podobnie jest z pomadką w kredce Soft Sensation LipColor Butter, w kolorze 008 Hug Me. Kolor jest ładny - połączenie różu z brzoskwinką, raczej dzienny. Ma w sobie złote drobinki, ale mi to zbytnio nie przeszkadza.


Następny kosmetyk to pianka do włosów zwiększająca objętość marki Goldwell. Nie używam takich produktów, ale może do czegoś się przyda. Mam nadzieję, że faktycznie doda włosom objętości i utrzyma push-up ;) Zamiast pianki można było dostać kurację do włosów Moroccanoil. W sumie nie wiem, co lepsze, a co gorsze. Trafiła mi się pianka, narzekać nie będę. Ostatni produkt z kosmetyków to peeling do twarzy Love Me Green. Marka jest mi znana, używałam już od nich kremu i był w porządku. Jestem ciekawa jak sprawdzi się peeling i czy w ogóle będę mogła go używać na moją delikatną skórę.


W pudełku znalazła się również książka - Lekcje Madame Chic. Jestem osobą, która gustuje raczej w kryminałach, ale jak coś innego nagle wpadnie do mojej kolekcji - nie pogardzę. Już widzę, że jest to poradnik z gatunku lekkich, łatwych do przeczytania. Nie przepadam za takimi książkami, mam wrażenie, że są wypchane oczywistościami, ale przekonamy się, może czymś mnie zaskoczy.


Wracając do pytania zadanego na początku - czy warto? Ja uważam, że tak, mimo że pudełko jest dość drogie i otrzymujemy tylko 7 produktów, kiedy do niedawna była mowa o 8. Oczywiście zależy to od Waszych preferencji - mnie skusiły przede wszystkim perfumy (i to one robią to pudełko, nie ma się co oszukiwać... inne rzeczy to po prostu dodatki, ale wcale nie najgorsze) :) Jeśli jesteście zainteresowani otrzymaniem pudełeczka Kasi Tusk, lub innej znanej osobistości (np. Ewy Chodakowskiej lub Anny Wendzikowskiej) odsyłam na stronę Inspired By - KLIK. Nie każde pudełko kosztuje 169zł - najlepiej sami spójrzcie na cenę tego, które Was interesuje :)