2 stycznia 2013

Original Source: British Strawberry - uczta po brytyjsku?


Słyszeliście kiedyś, żeby ktoś zachwalał brytyjskie jedzenie? Studiuję angielski i zawsze, kiedy rozmawiamy o potrawach, nasze twarze nie wydają się podekscytowane. To głównie przez tłuste English Breakfast, które jakoś za specjalnie nie zachęca swoim wyglądem, a wykładowcy z reguły go nam nie polecają.

No i podobnie wyszło z tym żelem. Miało być soczyście, owocowo, pachnąco... a wyszło chemicznie i nieprzyjemnie. Żele OS lubię, można je od czasu do czasu zobaczyć w moim projekcie denko. Ale niestety na tym się zawiodłam, a naprawdę trudno mi się zawieść na żelu pod prysznic.


Zawiodłam się na zapachu, bo jeżeli chodzi o żel, to nie mam większych zastrzeżeń - myje, chociaż jest dość rzadki, nie pieni się spektakularnie, ale to można przeżyć. Jednak jego woni przeżyć nie mogę. Jest okropna! Jest strasznie sztuczna, kojarzy mi się z płynami do kąpieli dla dzieci. One są zazwyczaj takie sztuczne. Pamiętam nawet, że jako dziecko miałam coś o podobnym zapachu, możliwe, że z AVONu, bo wtedy dużo się od nich zamawiało. Kąpiel z tym żelem naprawdę nie sprawia mi przyjemności, o wiele bardziej wolałabym bezzapachowy specyfik. Na szczęście (sic!) nie jest wydajny i szybko go zużyję.


Cena: 6-10zł      Pojemność: 250ml     Dostępność: różne drogerie