22 lipca 2012

7 miesięcy później, czyli efekty używania olei na bardzo zniszczone włosy

Moje włosy dużo w życiu przeszły. Może nie poddaję ich ciepłej stylizacji, nie używam prostownicy, lokówki, suszarki tylko do czasu do czasu, jednak farbuję je już kilka lat. Dwa lata temu zdecydowałam się zafarbować swoje włosy na kolor czerwony. Bardzo mi się podobał, jednak po kilkukrotnej koloryzacji, odcień stawał się brzydki, taki brudny. Mama namówiła mnie na powrót do blondu i zrobiłyśmy to w warunkach domowych rozjaśniaczem Joanna. Aby uzyskać odcień, który mogłam przykryć blond farbą, trzeba było zużyć 3 opakowania tego rozjaśniacza, między nimi dałam włosom 2 tygodnie odpoczynku. Jak się domyślacie - włosy były w bardzo złym stanie. Nie wypadały mi garściami, ale były bardzo popalone.

Tak naprawdę dostrzegłam zły stan moich włosów, dopiero jak zrobiło się głośniej o olejach. Poza tym kiedy jeszcze kręciłam filmiki na YT, zdarzały się komentarze, że mam bardzo zniszczone włosy... Postanowiłam coś z tym zrobić. Najpierw zainwestowałam w maski, odżywki, sera, które jednak trochę poprawiły stan włosów. Dopiero potem zdecydowałam się na kupno oleju. Moje pierwsze to: kokosowy Vatika i oliwkowo-limonkowy Alterra.


Moje włosy wciąż wymagają bezustannej pielęgnacji i walkę o ich kondycję. Niemniej jednak, zauważam sporą różnicę między tym, co było a tym, co jest :) Mam nadal popalone końcówki, jednak, żeby się ich pozbyć, to będę musiała najzwyczajniej je podciąć ;) Jednak na razie mam dosyć krótkie włosy i ich podcięcie w tym momencie nie byłoby zbyt dobrym pomysłem dla mojej psychiki, więc jak tylko trochę urosną, to wybiorę się do fryzjera, najpewniej w październiku. Ważna informacja: włosy zaczęłam olejować w styczniu.

Aktualnie w mojej kolekcji olei znajdziemy: