3 kwietnia 2014

O szamponie koloryzującym Marion, 94 Rubin (na włosach blond) - cz. 2 Relacja z wypłukiwania


Kiedy pokazywałam Wam relację z farbowania włosów szamponetką Marion, wiele z Was było zainteresowanych etapami wypłukiwania się koloru. Sama nie wiedziałam czego do końca mogę się spodziewać, ponieważ była to moja pierwsza przygoda z szamponem koloryzującym. Na szamponetce napisane jest, że kolor ma utrzymywać się do 8 myć. Przyszłam Wam pokazać, jak moje włosy wyglądają po tym czasie.

Od początku szamponetka wypłukiwała się bardzo szybko. Po pierwszym myciu, po imprezie, już widziałam duży 'ubytek' koloru na włosach. Końcówki traciły kolor szybciej niż włosy przy nasadzie. Przy myciu, woda była rdzawa. Po trzech myciach miałam na włosach blondo-rudawy misz-masz, jednak słyszałam opinie, że wygląda to całkiem fajnie. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia:



Przez następne mycia woda praktycznie nie zmieniała swojego koloru. Można było dostrzec bardzo lekkie, rudawe zabarwienie. Było tak przez kilka myć, obecnie już tego nie widzę. Moje włosy w 95% wróciły do poprzedniego koloru. Jedynie te przy nasadzie są lekko rudawe, jednak myślę, że poblask zniknie w przeciągu kilku następnych dni. Na dole macie dowód:


Czego używałam w trakcie wypłukiwania się koloru? Używałam różnych szamponów - czasami silniej oczyszczających, czasami delikatnych. Po każdym myciu standardowo kładłam odżywkę. Kilka razy olejowałam włosy. Robiłam wszystko to, co przy swoim naturalnym kolorze.

Moje wrażenia po całej zabawie? Bardzo lubię się w rudym i szkoda mi, że kolor wypłukał się tak szybko, ale jednocześnie cieszę się, że nie musiałam się z nim użerać i wypłukał się naprawdę szybko i ładnie. Wydaje mi się, że kondycja moich włosów nie ucierpiała przez tę szamponetkę. Możliwe, że kiedyś jeszcze sięgnę po tę szamponetkę, jeśli znów zechcę być Małą Mi ;)


27 komentarzy:

  1. O, ciekawe! Byłam pewna, że zostanie Ci więcej z tego koloru, bo jak ja farbowałam swój brąz szamponetką na czerwono, to nigdy do końca się to nie zmywało... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też wypróbowałam ostatnio po Tobie tą szamponetkę, ale w kolorze aksamitnego szamponu i rozumiem o co Ci chodzi z tym, że woda klika myć z rzędu ma nadal zabarwiony kolor. Tak samo mam, że szybciej się wypłukuje z końców. I o dziwo bo mam gęste włosy i za ramiona, to wystarczyło mi jedno opakowanie, a kupiłam z rozmachu dwa. Fajne to jest. Może sobie za jakiś czas coś w bordo poszukam;):)
    Jednak na moich włosach aż tak po pierwszym myciu się nie wypłukały.:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mam zdrowsze włosy niż myślałam xD Bo byłam pewna, że trudno będzie się wypłukiwać, zwłaszcza ze zniszczonych.

      Usuń
  3. O, fajnie się wypłukał. :) Ja nie odważyłabym się na taką zmianę. :P I... Wolę Cię w blondzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że już jesteś z nami jako blondynka, bo chyba wolę Cię w naturalkach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę nie sądziłam że to się tak całkowicie wypłucze ;) czyli można szaleć ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. W takim razie to jest fajna opcja na krótką odmianę :) Podobałaś mi się w rudych ale jednak wolę Cię w blondzie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na moich włosach kolor po takich szamponetkach zupełnie nie łapie :-(

    OdpowiedzUsuń
  8. jak na chwilę zapragnę diametralnie zmienić kolor to wybiorę szamponetkę, szybkie wypłukiwanie koloru czasami jest zaletą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, że się tak ładnie wypłukał! Dla mnie jest to jednak plus, bo nie po to człowiek szamponetką farbuje, by potem się właśnie użerać z kolorem. Aż sama nabrałam ochoty na szamponetkowe eksperymenty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. szamponetka jest dobra na wypróbowanie koloru, jak się nie spodoba to za kilka myć kolor sam zejdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ciemne włosy i niestety szamponetki się u mnie nie sprawdzają ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. teraz jestem już w 100% pewna, że spróbuję brązowej szamponetki ;) jestem naturalną blondynką i chcę zobaczyć jak byłoby mi w brązie ;) a jeśli się nie spodoba kolor po niedługim czasie zejdzie :)
    A Tobie pięknie i w blondzie i w rudym :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Może dam jeszcze raz szansę tym szamponetkom :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ładnie się wypłukała! może się skuszę na nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. czyli taka krótka przygoda :D też swego czasu stosowałam, ale inne odcienie i między farbowaniami, do przykrycia odrostu, te szmaponetiki są bardzo ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie Ci było w tym rudym, byłam w szoku jak zobaczyłam pierwszy raz zdjęcie po przemianie:P a co do Marionu, używam od lat ich farby do włosów, i łysa nie jestem, chociaż to chyba najtańsza farba jaką znam (ok 4-5 zł):D Mi odpowiada, bo kolory wychodzą prawie identycznie, jak na opakowaniach:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurcze jak mnie rudy kusi :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Hi dear!
    You blog is adorable!!
    Follow to follow??
    Let me know!!
    http://defishencia.blogspot.ru/

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajna taka totalna zmiana koloru na kilka dni! Chyba sama sie skusze jak bede w Polsce. W uk nie ma takich szamponetek :( masz cudne wloski! Ja tez wtacam do blondu z blondu ; P

    OdpowiedzUsuń
  20. ja Cię widzę tylko w blondzie! koniec, kropka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Po trzech myciach nawet bardzo ładnie wyglądają Twoje włosy w tym odcieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. bardzo ładnie Ci się spłukała :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mi też zawsze szamponetki ładnie się wypłukiwały. Także jest to fajna na "chwilową" metamorfozę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ohoho :D Ale bardzo fajny sposob na wypróbowanie "siebie" w różnych odcieniach - co dwa dni co innego :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Zazdroszczę, bo moje włosy kurczowo trzymają się rudości :D I tylko nie wiem co mam teraz zrobić, bo marzy mi się powrót do naturalnego koloru :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)