16 sierpnia 2013

W7: pomadki do ust - Negligee, Raspberry Ripple, Fuschia


Jakiś czas temu dostałam możliwość przetestowania kilku produktów marki W7. Na pewno znacie ich bronzer Honolulu czy pędzelki, które były niedawno dostępne w Pepco. Współpracę nawiązała ze mną firma WIT, która jest dystrybutorem - między innymi tych - kosmetyków. Ja, w tej notce, przedstawię Wam 3 różowe pomadki, z czego do gustu przypadła mi niestety tylko jedna z nich. Możecie już teraz zgadywać, która ;)

Pomadki mieszczą się w standardowych, plastikowych opakowaniach z przezroczystym dnem, przez które widać kolor sztyftu. Gramatura jednej szminki to 3,5g. Na uwagę zasługują tłoczenia loga W7 na każdym ze sztyftów, moim zdaniem wygląda to bardzo fajnie. Wszystkie pomadki bardzo słodko pachną, jednak zapach nie jest wyczuwalny, kiedy mamy je na sobie. Nie podoba mi się to, że nazwa pomadki znajduje się na bocznej nalepce na opakowaniu i jest napisana małym druczkiem - początkowo myślałam, że są to pomadki bez nazw/numerków.


Z trzech odcieni, które posiadam, dwa mają wykończenie perłowe. Nie będę ukrywać, że nie czuję się w takim dobrze, bo mam wrażenie, że bardzo postarza, a mam dopiero 21 lat. Ale oczywiście przymierzyłam te odcienie. O ile Raspberry Ripple jest znośny, ponieważ jest ciemniejszy, mogę ukryć pod nim mankamenty ust i nie ma drobin, o tyle Negligee nie podoba mi się zupełnie. Jest pełen brokatowych drobinek, jest pół-transparentny i widać przy nim, jak nierówne są moje wargi. Na plus zaliczam to, że pomadki są bardzo miękkie i lekko suną po ustach nanosząc kolor. Szkoda, że sama nie mogłam wybrać kolorów - na pewno nie wzięłabym perłowych ;)

Zupełnie inne zdanie mam natomiast o kolorze Fuschia - śliczny, intensywny, kremowy róż. Wygląda słodko, ale kobieco. Nakłada się go bardzo przyjemnie, bo podobnie, jak perłowe odcienie, lekko sunie po ustach i jest dobrze napigmentowany. Wystarczy jedno maźnięcie po wargach, a są one już pokryte intensywnym kolorem. Dodatkowo fuksja to kolor, w którym czuję się bardzo dobrze. Jeśli chodzi o trwałość, to jest ona średnia. Szminka W7 nie trzyma się tyle, ile matowe czerwone pomadki, ale także nie schodzi po 30 min. Na pewno nie przeżyje jedzenia ani picia. Gdy wierzchnia warstwa już nam zejdzie, na ustach wciąż zostaje nieco koloru.

I pora na prezentację pomadek na ustach:


Cena: ok. 8-9zł     Pojemność: 3,5g      Dostępność: Allegro

47 komentarzy:

  1. Fuschia ok, ale dwie pozostałe takie babcine ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo mi się na myśl nasunęło

      Usuń
    2. Podpisuję się ręcami i nogami :D

      Usuń
    3. dokładnie miałam takie samo pierwsze spostrzeżenie :P

      Usuń
    4. haha ja też miałam takie wrażenie :)

      Usuń
    5. Dokładnie, każda perłowa pomadka się kojarzy ze szminkami naszych babć :D

      Usuń
  2. Za perłowymi nie przepadam, Fuschia bardzo fajna, ale to niestety nie mój kolor

    OdpowiedzUsuń
  3. też nie przepadam za perłowymi, wolę kremowe pomadki... ale fuschia dla mnie zbyt barbiowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy bym nie powiedziala, ze barbiowa xD o wiele bardziej barbiowe sa dla mnie blade kolory nude xD

      Usuń
  4. pierwsza bardzo mi się podoba chociaż ja bym się w takim kolorze nie pokazała :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten pierwszy najładniejszy:) w moim typie

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Jest najbrzydsza wg mnie xD przynajmniej na zywo, bo na zdjeciu nie wyszla zle :)

      Usuń
  7. pierwsza pomadka jak dla mnie najładniejsza :) reszcie rzeczywiście perła przeszkadza...

    OdpowiedzUsuń
  8. Z kolorów to mi się żadna nie podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Numerek 1 świetny, pozostałe dwa zdecydowanie za mocno perłowe...;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Te dwie perłowe są straszne, ale Fuchia wygląda przepięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fuschia jest piękna,a dwa pozostałe odcienie mi się nie podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  12. fuschia podoba mi sie najbardziej
    pozostale dwie kolory ok ale wolalabym je w macie
    nie podobaja mi sie perlowe wykonczenie w polamdkach I lakierach
    x x x

    OdpowiedzUsuń
  13. Niby podobne do siebie ale każda inna :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja i tak zostanę wierna eliksirom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o eliksirach będzie za jakiś czas ;)

      Usuń
  15. Bardzo fajne pomadki. Najbardziej podoba mi się chyba środkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  16. takie piękne kolory, że aż chce się malować, a na moich ustach każda szminka wygląda beznadziejnie :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Również nie przepadam za perłą. Mam słabość do pomadek w odcieniach fuksji, w związku z tym chętnie przygarnęłabym jedną z zaprezentowanych szminek:)

    OdpowiedzUsuń
  18. fuschia cudowna, mam podobny odcień pomadki z avonu, którą uwielbiam. Te perłowe faktycznie nie pasują,ale ja sądzę że ta jaśniejsza lepiej na tobie wygląda niż ciemniejsza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygląda bardziej błyszczykowo, ale niestety ja nie lubię nude. jak już coś lubię w takich odcieniach (np. Eliksiry Wibo) to już jest wow xD

      Usuń
  19. Ostatni kolorek cudowny ;) tez go chce

    OdpowiedzUsuń
  20. Ta Raspberry przypomina mi trochę jedną z moich Rimmelek :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fuschia najładniej się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. A mi się podoba Negligee i wcale nie kojarzy mi się z pomadką dla babci ;]

    OdpowiedzUsuń
  23. Fuschia jest super, ale ta trzecia też nie jest wcale najgorsza:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Też otrzymałam od WIT dwie pomadki :) Mam tą Raspberry Ripple i nawet nie jest taka zła, choć ciut za ciemna ;) Ale ta fuchsia wygląda świetnie :D Oczywiście ja bym się źle czuła, bo zbyt mocna jak dla mnie, ale świetnie wygląda na Twoich ustach ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. przypominaja estee lauder , zapraszam do siebie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)