29 września 2014

YouTube: zapraszam na kilka nowych filmów - każdy znajdzie coś dla siebie :D

Hej! Dziś chcę Wam tylko podać linki do moich najnowszych filmów na YouTube, a jest ich kilka. Od jakiegoś czasu nagrywam co kilka dni i stwierdziłam, że może komuś przyda się coś, co omawiam w filmach.










25 września 2014

Apis, Bogactwo Miodu: Nektar do ciała, nawilżająco-wygładzający


W dzisiejszym poście przedstawię Wam nektar do ciała od firmy Apis. Jeśli chodzi o tę markę, to jakiś czas temu używałam arbuzowego kremu do twarzy, który był naprawdę fajny, duży i tani. Teraz przyszła pora na recenzję balsamu, który otrzymałam w tym samym czasie. Ciekawi mojej opinii na jego temat? Zapraszam do dalszej części postu :)

Balsam, przez producenta nazwany nektarem, mieści się w 200ml-owej tubce ze średnio twardego plastiku. Czas, jaki mamy na zużycie produktu po otwarciu to 6 miesięcy. Skład jest naprawdę niezły, na pozycjach 3-6 mamy aż trzy oleje (słonecznikowy, winogronowy i arganowy), na dalszych pozycjach widać ekstrakt z miodu, mleko kozie i mleczko pszczele. Niestety, bardzo rozczarowałam się zapachem tego nektaru. Przyzwyczajona do tego, że kosmetyki mleko+miód pachną pięknie, napaliłam się na ten aromat... i niestety bardzo się zawiodłam. Zajeżdża mi jakimiś skarpetkami, obtoczonymi proszkiem do prania, może lekko miodowymi. Nie podoba mi się ten zapach, ale na szczęście na skórze nie utrzymuje się długo, po godzinie już go nie czuć.



Pewnie jesteście ciekawi, jak ma się sprawa z działaniem. Otóż jest to zwyczajny, lekki i szybko wchłaniający się produkt, dający bardzo delikatne nawilżenie skóry. Uważam, że jest ono na tyle delikatne, że nadaje się tylko dla osób ze skórą normalną, bez skłonności do przesuszania (czyli taką jaką mam ja). Gdybym miała w zwyczaju smarowanie się takimi kosmetykami rano, to najpewniej używałabym go właśnie na dzień. Sama bym po ten produkt nie sięgnęła, ponieważ lubię cięższe konsystencje (głównie masła do ciała), ale jeśli ktoś preferuje lekkie balsamy o delikatnie nawilżającym działaniu to ten jest w porządku.

Cena: ok. 17zł      Pojemność: 200ml      Dostępność: Apis Cosmetics
  

22 września 2014

Apteczka Babuszki Agafii: Aktywne serum na porost włosów


Serum na porost włosów od Babuszki Agafii ciekawiło mnie od dawna. Lubię rzeczy z tej firmy, a serum jest wyjątkowo popularne. Swego czasu widywałam je regularnie na wszelakich blogach. Żeby dokonać prawidłowych i rzetelnych wniosków, stosowałam je regularnie - codziennie lub co dwa dni (producent zaleca 2-3 razy w tygodniu). Kuracje podzieliłam sobie na dwa etapy - do zużycia połowy butelki, potem dwa tygodnie przerwy i zużycie opakowania do końca.

Naczytałam się, że serum pachnie colą, ale ja po otwarciu skojarzyłam ten zapach z cytrynowym płynem do mycia naczyń i moim zdaniem jest to w 100% właśnie ten aromat. Niestety, ale coli tu nie wyczuwam, a uważam, że jej zapach jest o wiele przyjemniejszy. Kolor cieczy jest pomarańczowo-brązowy. Opakowanie zostało wyposażone w atomizer. Jest to niezłe rozwiązanie, ponieważ nie trzeba się bawić w wylewanie produktu na dłoń, można od razu spryskać skórę głowy. Po zużyciu mniej więcej połowy wcierki, zauważyłam, że atomizer lubi się czasami zacinać.

Niestety, ani po pierwszym, ani po drugim etapie używania mgiełki, nie zauważyłam większych efektów. Co prawda nie mierzyłam włosów przed i po (bo po prostu tego nie robię, a mimo wszystko większy wzrost włosów można zobaczyć gołym okiem, bez mierzenia), ale nie zauważyłam, by moje włosy rosły szybciej czy na głowie pojawiły się babyhair. Widziałam, że opinie na temat tego serum są podzielone - u niektórych działa super, u niektórych nie. Niestety znalazłam się w tej drugiej grupie. Niemniej jednak cieszę się, że mogłam wypróbować ten kosmetyk na własnej skórze, szkoda tylko, że nic mi nie dał. Produkt na pewno mi nie zaszkodził - skóra nie była podrażniona, ani swędząca. Powiedziałabym raczej, że serum nawilżyło i odżywiło skalp, ale bez działania na porost włosów. Radziłabym nakładać to serum przy olejowaniu włosów lub jakiś czas przed myciem włosów (np. kilka godzin/kilkadziesiąt minut), ponieważ może przetłuszczać skórę głowy, a po świeżym myciu jednak tego nie chcemy.

Skład: Althaea Officinalis Extract (Prawoślaz), Shizandra Chinensis Officinalis Oil (Cytryniec chiński), Panax Ginseng Extract (Żeń-szeń), Mellissa Officinalis Leaf Oil (Melisa), Arctium Lappa roqt Extract (Łopian), Urtica Dioica Extract (Pokrzywa), Betula Alba Extract (Ekstrakt z kotków brzozowych), Yeast Extract (Drożdże piwne), Capsicum Anuum Fruit Extract (Papryka ostra), Climbazole (Klimbazol), Allantoin, Pantothenic Acid, Neolone.

Cena: ok. 25zł      Pojemność: 150ml      Dostępność: sklepy internetowe, np. Skarby Syberii

20 września 2014

ShinyBox - wrzesień 2014



Wiecie, że ambasadorką ShinyBoxa jestem już od dwóch lat?! :) Właśnie we wrześniu 2012 otrzymałam swoje pierwsze pudełko. Od tego czasu wiele się zmieniło. Jak teraz patrzę z perspektywy czasu, tamte pudełka były naprawdę słabe, mało atrakcyjne. Na szczęście ShinyBox poszedł do przodu i teraz pudełka (również z zewnątrz) są o wiele ciekawsze.

W tym miesiącu pudełko nosi nazwę Be Original. Hmmm... nie wiem, czemu. Tym razem w ShinyBoxie znalazły się trzy pełnowymiarowe produkty i dwie miniaturki. Według mnie te miniaturki mogłyby robić za jedną pozycję na liście kosmetyków z pudełka, a miejsce piątego produktu mogłoby być zastąpione czymś innym.


Na poniższych zdjęciach widzicie pełną zawartość wrześniowego pudełka. Pierwszy od lewej jest korektor pod oczy od firmy Grashka. Początkowo wydaje się dziwny, ponieważ ma chropowatą warstwę wierzchnią i kolor wydaje się być ciemny, jednak na skórze wygląda całkiem sympatycznie. Następnie otrzymaliśmy tusz do rzęs od Etre Belle. Tusz kosztuje ok. 100zł (chociaż widziałam go na stronach za ok. 16€), jednak czytałam, że nie jest rewelacyjny. Chętnie wypróbuję na sobie, może moim rzęsom się spodoba, miejmy nadzieję. Dwa kolejne kosmetyki to szampon i żel peelingujący z Balneokosmetyki. Sama obecność tych produktów jakoś mnie nie zachwyca, ale jak są, to na pewno przetestuję, może doczekają następnego lata i jakiegoś wyjazdu, bo są to małe pojemności. Ostatnia rzecz - w przypadku mojego pudełka - jest to krem do rąk marki Biloliq. Na deficyt kremów do rąk nie narzekam, więc na razie sobie postoi i poczeka, ale może okazać się fajnym produktem. Zamiast niego można było otrzymać balsam do ciała tej samej firmy. Ja jednak cieszę się z tej opcji, ponieważ balsamów do ciała mam jeszcze więcej niż kremów do rąk. W boxie znalazłam jeszcze 6 próbek różnych kosmetyków, które ciągle przewijają się po kolejnych pudełkach.


Jeżeli jesteście zainteresowani kupnem wrześniowego ShinyBoxa, to mam dla Was zniżkę, dzięki której cena pudełka spadnie o 20%. Zamiast 49zł płacicie 39zł - przy zamówieniu na stronie (KLIK) wystarczy wpisać kod AGUSIAK20.

Jeśli jednak ta wersja średnio Wam się podoba, a mieliście ochotę na edycje z czerwca, lipca lub sierpnia, to teraz możecie je kupić za 26zł! Kod zniżkowy to SHINYPROMOCJA. Ja osobiście skusiłabym się na pudełko czerwcowe (na to zwłaszcza!) i sierpniowe, bo były naprawdę udane.


19 września 2014

Haul: Beauty UK, Collection, Hairstore, StrefaUrody


Hej! Znów piszę post o zdobyczach, ale trochę mi się tego uzbierało i postanowiłam, że Wam pokażę. Wczoraj spotkałam się z kuzynką i kolegą, którzy wyjechali na dwa miesiące do Anglii. Prosiłam Karolinę, żeby kupiła mi coś z MakeUp Revolution, jednak nie napotkała ich szafy. Postanowiła, że kupi mi coś innego. Nie wiedziałam co, więc prezent był dla mnie niespodzianką. Otrzymałam paletkę Beauty UK 04 Galaxy. Sama bym jej pewnie sobie nie kupiła, a jest naprawdę śliczna. Karolina uznała, że weźmie wersję z fioletami, bo takie odcienie właśnie lubię :D Cieni jeszcze nie macałam... zawsze mam przed tym opór, kiedy paletka jest nowa. Dostałam też szminkowy balsam do ust w formie kredki z firmy Collection. Jest to seria Galactica, a kredka to 01 Pink Rush. Chcecie post z paletką i makijażami? :D



Druga sprawa to paczka od hairstore.pl. Do testów otrzymałam szczotkę z włosiem dzika. Nigdy takiej szczotki nie miałam i byłam bardzo ciekawa, jak się będzie u mnie sprawdzać. Używam jej dopiero 4 dni, ale jak będę mieć już wyrobione zdanie, na pewno przeczytacie o niej na blogu. W ramach gratisu otrzymałam też zestaw Schwarzkopf - szampon, maskę i serum. Szampon (miniaturkę) i serum już kiedyś miałam z ShinyBoxa. Wtedy z szamponu nie byłam za bardzo zadowolona, mówiłam, że moje włosy są chyba zbyt zniszczone dla tego szamponu i że je wysusza. Jestem ciekawa, jak sprawdzi się teraz, w końcu minęło już 1,5 roku od tamtej recenzji.



Od portalu StrefaUrody otrzymałam dużą paczkę, w celu wykonania makijażu kosmetykami, które można otrzymać w ich sklepie. Miałam wybrać sobie produktu, którymi będę mogła zrobić pełny makeup. Makijaż wykonałam, niestety do części kosmetyków mam sporo zastrzeżeń, inne znów są naprawdę w porządku. Używałam ich tak naprawdę dopiero kilka razy, ale jeśli chcecie, to za jakiś czas dam Wam znać, na co warto się skusić, a na co nie. Co Wy na to? :)