27 grudnia 2011

Prezenty, prezenty...

Wszyscy się chwalą tymi swoimi świątecznymi zdobyczami, więc nie będę inna i też Wam pokażę, co dostałam (lub sprezentowałam sobie sama) :)

Zacznę od rzeczy, na którą czekam, bo zamówiłam ją tuż przed Świętami... A jest to torebka Singrid. Prezent od tatusia :) Od wujka dostałam zestaw Original Source (bardzo chciałam go przetestować, bo nie miałam nic z tej firmy).


Mamusia sprezentowała mi piżamkę i skarpety (cóż za pomysłowość :D), ale nie robiłam zdjęć, bo to nic ciekawego. Piżama jest czarna z niebieskimi wstawkami - długi rękaw + długie spodnie. Moja kuzynka dała mi też dwa lakiery Wibo, ale je pokażę przy okazji, kiedy będę robić post z recenzją z tych lakierów ;)

Poza tym udało mi się wygrać 270zł w konkursie w firmie, gdzie pracuje mój tata. To tylko wyróżnienie, ale jeżeli dają 270zł za darmo, to przecież nie będę narzekać! :D Oczywiście od razu wydałam część tych pieniędzy i sprezentowałam sobie kilka rzeczy:

Pół-kozaki na szpilce. Mają jakieś 11cm wysokości, dosyć wygodne. Na zdjęciu wyszły okropnie, na żywo wyglądają zdecydowanie lepiej! :P

Kupiłam sobie też dwie pary bryczeso-legginsów na Allegro.  Z tym, że kolor nude jest raczej kawą z małą ilością mleka. Uważam, że bardziej wpada w brąz niż beż, ale kolor podoba mi się :) Pasują na mnie w sam raz. Jedna para kosztuje niecałe 30zł.

I ostatnią rzeczą, jaką sobie sprezentowałam są lakiery Golden Rose. Te, które zamówiłam na stronie, nie są dostępne w punkcie, w którym zazwyczaj kupuję te produkty, także zdecydowałam się na zakup przez internet. Zamówiłam ten pseudo-chanelowaty lakier 335 oraz dwa holograficzne. Jednak Pani do mnie zadzwoniła i powiedziała, że jeden jest już niedostępny i mam sobie wybrać inny kolor... zamiast zieleni wybrałam ciemny róż. Paczka dziś do mnie doszła i poza zamówionymi lakierami, dostałam zielony (bardzo podobny do tego, który chciałam), ale z innej serii :)