W końcu rozdziewiczyłam paletę Vintage Romance. Przez ostatnie dni tak sobie leżała, ja się nią zachwycałam, ale należało w końcu jej użyć. Stworzyłam wieczorowy makijaż ze złotem i fioletem w roli głównej ;) Może nie wygląda, ale użyłam do tego makijażu 5-ciu cieni. Jak zwykle dajcie znać, co sądzicie!
9 października 2013
8 października 2013
Cien: żel peelingujący do codziennego stosowania - dobry lidlowski zdzierak za 5zł! ♥
Żel peelingujący do skóry normalnej i mieszanej marki Cien trafił do moich zbiorów podczas zakupów w Lidlu. Kiedy w spisie składu nie znalazłam SLSu od razu go chwyciłam i wrzuciłam do koszyka. Ponadto stwierdziłam, że przydałby mi się peeling mechaniczny, a intuicja podpowiadała, że ten nie będzie zbyt mocny (mam za delikatną skórę, by używać typowych zdzieraków). Okazało się, że rzeczywiście tak jest. W żelu zatopiona jest średnia ilość małych drobinek, których stopień zdzierania również jest średni.
Żelu peelingującego używam maksymalnie 2 razy w tygodniu, ponieważ przy skórze naczynkowej nie powinno się tego robić często. Zresztą ja ogólnie nie powinnam używać zdzieraków mechanicznych, jednak one dają mi poczucie, że pozbyłam się martwego naskórka. Producent twierdzi, że można go używać codziennie, jednak ja odradzałabym każdemu. Nie potrzebujemy peelingowania tak często.
Po zastosowaniu, skóra jest przyjemnie gładka i oczyszczona. Zapach żelu jest świeży, morski, zatem wydaje mi się, że panowie nie mieliby nic przeciwko niemu. Cien dobrze przygotowuje skórę do przyjęcia kremu - po zabiegu o wiele lepiej rozsmarowuje mi się go na twarzy. Mam tu na myśli przede wszystkim krem BioDermic, którego recenzję planuję w najbliższym czasie... a łatwy w obsłudze to on nie jest (w recenzji wszystkiego się dowiecie). Na szczęście niepozorny kosmetyk z Lidla pomaga mi w rozprawieniu się z przeciwnikiem.
Po zastosowaniu, skóra jest przyjemnie gładka i oczyszczona. Zapach żelu jest świeży, morski, zatem wydaje mi się, że panowie nie mieliby nic przeciwko niemu. Cien dobrze przygotowuje skórę do przyjęcia kremu - po zabiegu o wiele lepiej rozsmarowuje mi się go na twarzy. Mam tu na myśli przede wszystkim krem BioDermic, którego recenzję planuję w najbliższym czasie... a łatwy w obsłudze to on nie jest (w recenzji wszystkiego się dowiecie). Na szczęście niepozorny kosmetyk z Lidla pomaga mi w rozprawieniu się z przeciwnikiem.
Ogólnie rzecz biorąc - produkt tani, ale godny uwagi. W przyszłości chętnie sięgnę po ten produkt ponownie lub spróbuję zwykłego żelu z oferty (on również nie ma SLSu). Chciałabym też dla porównania kupić zdzieraka BeBeauty, bo nigdy go nie miałam, chociaż mam wrażenie, że będzie podobny. Zatem jeśli chcesz żel peelingujący, a jesteś w Lidlu, to spróbuj tego marki Cien - nie wydasz dużo, a może spodoba Ci się tak, jak mi :)
Cena: 4,99zł Pojemność: 150ml Dostępność: sklepy Lidl
7 października 2013
W7: Show Stopper - tusz do rzęs
Jak czas temu pokazywałam Wam zieloną maskarę W7, której efekt na rzęsach większości się podobał. Niestety fakt, iż bardzo trudno było ją zmyć z oczu, co często kończyło się okrutnie dla rzęs, sprawił, że ją odstawiłam i sięgnęłam po kolejny produkt tego typu. Dzisiaj przedstawiam tusz, tej samej marki, który przypadł mi do gustu o wiele bardziej - Show Stopper.
Tym razem opakowanie jest różowe, ale kształt ten sam. Show Stopper charakteryzuje się równie dziwaczną, niespotykaną szczoteczką, co jego brat, ale tym razem kształt jest o wiele sympatyczniejszy. Na zdjęciach widzicie przednią stronę szczotki, bok jest płaski (mam nadzieję, że to zrozumiale napisałam). Jak sama nazwa wskazuje - tusz nie daje dramatycznego efektu, ale delikatnie podkreśla rzęsy na co dzień.
Rzęsy są podkreślone, nieźle rozdzielone. Większa ilość tuszu sprawi, że
mogą się delikatnie posklejać, ale nie jest to tak nagminne jak przy
zielonym Magic eyes. Co prawda znam maskary dające o wiele lepszy efekt
niż ta, ale przyznam, że po poprzednim tuszu W7 jestem naprawdę mile
zaskoczona.
Jego plusem jest trwałość - tuszu używam już jakiś czas i nie zauważyłam by się osypywał po kilku/kilkunastu godzinach poza domem. Poza tym o wiele łatwiej go zmyć - schodzi przy pomocy płynów micelarnych, dwufazowych czy żeli. Zdziwiłam się, że dwa tusze tej samej marki mogą się tak bardzo różnić pod tym względem. Przy Show Stopper moje rzęsy są bezpieczne i nie muszę obawiać się, że mi powypadają.
PS. O dziwo na zdjęciach o wiele lepiej wypada tamten tusz. Na żywo mam zupełnie inne wrażenia. Tutaj wygląd 'od przodu' wypada słabo, a na żywo wygląda o wiele lepiej niż na zdjęciu poniżej.
Jego plusem jest trwałość - tuszu używam już jakiś czas i nie zauważyłam by się osypywał po kilku/kilkunastu godzinach poza domem. Poza tym o wiele łatwiej go zmyć - schodzi przy pomocy płynów micelarnych, dwufazowych czy żeli. Zdziwiłam się, że dwa tusze tej samej marki mogą się tak bardzo różnić pod tym względem. Przy Show Stopper moje rzęsy są bezpieczne i nie muszę obawiać się, że mi powypadają.
PS. O dziwo na zdjęciach o wiele lepiej wypada tamten tusz. Na żywo mam zupełnie inne wrażenia. Tutaj wygląd 'od przodu' wypada słabo, a na żywo wygląda o wiele lepiej niż na zdjęciu poniżej.
Cena: ok. 11zł Pojemność: 15ml Dostępność: Allegro (czasami)
6 października 2013
Zlot blogerek urodowych we Wrocławiu! ZAPRASZAMY (zgłoszenia)
Cześć! Z przyjemnością chcemy - ja wraz z Justyną - ogłosić, że organizujemy zlot blogerek urodowych we Wrocławiu! Będzie to już kolejne spotkanie tego typu w tym mieście. Tym razem zlot odbędzie się w Monsieur Cafe, w dniu 30.11.2013r. (sobota) o godz. 12:00. Lokal znajduje się przy ulicy Więziennej 31 we Wrocławiu (niedaleko Ratusza).
Niestety, ilość miejsc jest ograniczona. Planujemy spotkać się w gronie maksymalnie 20 osób. W związku z tym prosimy każdą zainteresowaną blogerkę (blogera) o wysłanie wiadomość e-mail, w której znajdą się następujące informacje:
- imię, wiek
- adres bloga
- odpowiedź na pytanie: Czy brałaś udział już w jakichś zlotach blogerek urodowych? :) Jeśli na Twoim blogu znajduje się notka z relacją z tego zlotu, podaj link.
Warunkiem uczestnictwa w zlocie jest wpłata kwoty 10zł na konto Justyny (którego dane podamy mejlowo 18 osobom, które zostaną przyjęte na spotkanie). Na zgłoszenia czekamy do końca października 2013.
Pisać możecie na adresy:
lub
Czekamy z niecierpliwością :)
3 października 2013
MAKIJAŻ: Szaro-bury paletką Sleek - Storm
To jeden z niewielu makijaży wykonanych paletką Storm. Była moją pierwszą paletą Sleek, chociaż niezbyt udaną. Zmalowałam nią bardzo mało makijaży - może z 10-15. Nie pasowała mi, a jednak dalej kusiłam się na następne palety. Ale cieszę się, bo inne są o wiele lepsze od niej (przynajmniej moim zdaniem). Ta ma bardzo monotonne kolory i trzy ciemne kolory na oku wyglądają tak, jakby był to jeden; tak samo ze złotem - każde do siebie podobne.
Z paletą się żegnam, najprawdopodobniej idzie w świat :) Oby komuś dobrze się jej używało ;)
Makijaż nazwałam szaro-burym, chociaż wcale nie miał taki być. Makijaże wykonywane paletą zawsze mi takie wychodziły... a do jego wykonania użyłam złota i ciemniej zieleni. Nad załamaniem mamy brąz połączony z czernią... a wszystko wygląda na szaro-szare. Ehh...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)














