5 lipca 2012

Mollon Cosmetics: Pro Nail Lacquer Professional nr 12


Z tym lakierem to ja się chyba muszę przeprosić. Napisałam nigdyś na jego temat niepochlebną recenzję... Wydaje mi się, że raczej z faktu, że nie umiałam malować paznokci, albo robiłam z nimi złe rzeczy ;)

Jeżeli chodzi o lakier - ja jestem w posiadaniu numerka 12 - African Adventure.  Otrzymujemy go w masywnej, dosyć eleganckiej buteleczce, która mieści 15ml produktu (bardzo podobna do OPI, czyż nie?). Kosztuje niemało, bo ok. 20zł. Konsystencja na początku świeżości była bardzo rzadka, teraz jest taka pośrednia. Lakier dosyć dobrze się aplikuje, jednak przez jego kolor na zdjęciach nie wygląda jakoś rewelacyjnie. Na żywo jest ciekawszy - jak nałożymy jedną grubszą warstwę otrzymamy ciemną czerwień, po dwóch warstwach - bordo, lekko wpadające w brąz.


 Lakier bardzo ładnie się błyszczy, jednak jest dosyć delikatny i podatny na rysy. Nie są one bardzo widoczne, ale lakier nie jest do końca idealny. Przyznam, że obecnie jestem bardzo ostrożna po pomalowaniu paznokci tą emalią, ponieważ pamiętam moje przygody, kiedy go testowałam rok temu - lakier bardzo reagował na ciepłą wodę i po prostu jakby się rozpuszczał. Także aktualnie maluję nim paznokcie na wieczór i pozwalam mu spokojnie i dobrze wyschnąć. Nie utrzymuje się zbyt długo, bo miałam malusieńkie odpryski już po drugim dniu, ale mi to nie przeszkadza, bo lubię zmieniać często kolor na paznokciach. Jednak uważam, że jest za drogi jak na swoją jakość.

Mimo że produkt został mi udostępniony za darmo, nie wpływa to w żaden sposób na moją ocenę.

4 lipca 2012

Agusiak747 na Facebooku!

W końcu, po długich przemyśleniach, założyłam fanpage mojego bloga na Facebooku. Serdecznie
Was na niego zapraszam :) Będę wrzucać tam np. to, czego nie opłaca mi się pisać w postach :)


Pamiętajcie o dodaniu do zainteresowań przy ikonie Lubię to!, jeśli chcecie mnie śledzić na bieżąco ;)

Inspired by places: tydzień trzeci - Nowa Zelandia


Tym razem mam dla Was trochę więcej zdjęć :) Ten tydzień to Nowa Zelandia, więc nie mogło zabraknąć dużej ilości zieleni. Oczywiście makijaż sponsorowany paletą Sleek - Curacao (nie moja wina, że są tam cienie, które mi pasują do tych makijaży :P), a także cieniem pojedynczym Miyo nr 28 Toxic, różem P115 Flormar oraz pomadką Bell nr 20. Mam też eyeliner brokatowy Golden Rose nr 02. Na twarzy podkład Revlon CS 180.


3 lipca 2012

Ulubieńcy kilku ostatnich miesięcy

Rzadko robię ulubieńców. Powód jest prosty i powszechnie znany - po prostu nieczęsto zmieniam kosmetyki. W końcu postanowiłam zebrać kilka rzeczy, których używam namiętnie od jakiegoś czasu i napisać co nieco o nich.

  • Pędzel LancrOne F80 - był w zestawie, który kupiłam kilka miesięcy temu. Nie ma się co oszukiwać - zestaw ogólnie jest średni, chociaż większość pędzli ma ciekawe kształty i dlatego się skusiłam... poza tym wychodziło 8zł za pędzel (więc taniej niż jakbym miała kupić tylko te pędzle, które mnie interesowały ;)). Za to ten pędzel jest perełką w zestawie! Jest naprawdę świetny! Dosyć duży, miękki, wypadł mi chyba tylko jeden włosek z niego.
  • Original Source, scrub miętowy - był w potrójnym zestawie świątecznym, w Polsce chyba nadal peelingi OS nie są dostępne. W sumie nie uważam, żeby był jakiś niezastąpiony - jest to delikatny peeling, nie zdziera mocno. Za to cudownie pachnie miętą (ja lubię miętowe zapachy :)) i daje przyjemny efekt chłodzenia.
  • Róż w mozaice Mon Ami nr 2 - dostałam go kiedyś do testów i jest to jeden z moich ulubionych róży. Ma świetny kolor po zmieszaniu - brzoskwiniowy, a w takich czuję się najlepiej. Dzięki temu różowi odkryłam, że typowo różowe róże mi nie pasują! Ma fajne drobinki (kocham!) i trzyma się też przyzwoicie :) Recenzja tutaj.
  • Golden Rose, lakier 225 - jeden z najpopularniejszych kolorów GR. Uwielbiam ten lakier, w sumie już dosyć dużo go zużyłam. Myślę, że będzie to jeden z lakierów, u których można dobić dna :) Pokazywałam go tutaj.
  • Odżywka Eveline 8w1 - paznokcie mi rosną, mam nadzieję, że uda mi się zapuścić na dłużej niż tydzień ;P
  • Pomadka Alverde 53 cherry - uwielbiam skubaną! Cieszę się, że nie odłożyłam jej na półkę, bo spisuje się super! Uwielbiam jej kolor i wykończenie. Więcej zobaczycie i przeczytacie tutaj.
  • Czarny eyeliner Wibo - w końcu go kończę! Czemu w końcu? Bo kupiłam go chyba z 2 lata temu i długo leżał nieużywany, bo w ogóle kreski mi nie wychodziły. Potem nauczyłam się robić kreskę na otwartym oku i ten eyeliner super się do tego nadaje. Bardzo go lubię, na pewno kupię kolejny... a nastąpi to niedługo.
  • Baza pod cienie Hean - nie trzeba za wiele mówić - wielka, tania i świetnej jakości baza.

2 lipca 2012

Wrocławski zlot, czyli o tym, jak przyniosłam ze sobą do domu kilogram kosmetyków...

Widziałam, że już kilka z Was napisało o wczorajszym zlocie. Ja dopiero teraz dotarłam do domu, bo, jak mówiłam, szłam na imprezę po spotkaniu, a potem wylądowałam u swojego faceta na noc. Dobrze, że miałam ten wór kosmetyków, bo mogłam wyjść od niego do ludzi, jak człowiek :P Dziękuję wszystkim dziewczynom, które wczoraj były na zlocie - super było Was poznać. Szkoda, że z wieloma z Was nie zamieniłam słowa, ale w końcu ten stół i brak miejsca dookoła niego nie sprzyjały migracjom ;) Było Ziajowe rozdanie zorganizowane przez Czarnuszka, a poza tym Patrycja przyniosła ogromną torbę kosmetyków (piszecie, że obie to zrobiłyśmy, ale prawda jest taka, że 97% kosmetyków było Pat, ja dorzuciłam tylko kilka), których chciała się pozbyć, więc zrobiłyśmy wieeeelkie rozdanie - każdy bierze, co chce/kto pierwszy, ten lepszy :D 

Jak doskonale wiecie, ja z Patrycją, umówiłyśmy się ze sobą godzinę wcześniej... (ej, no przecież my mieszkamy razem!) no i żal było nie skorzystać z możliwości przygarnięcia części cudów z torby z BeBeauty :P Nabrałam ich chyba z kilogram! Ale pewnie same rozumiecie... skorzystałam z okazji ;) Aż wstyd mi to pokazać, bo wzięłam tych rzeczy jak jakiś cygan :P Pewnie jakaś część tych kosmetyków zostanie ponownie rozdana na kolejnym spotkaniu (mam nadzieję, że niedługo znów coś takiego zorganizujemy :)), bo wątpię, by wszystkie przypadły mi do gustu ;)

No dobra... już pokażę. Ale nie zabijcie mnie za ilość :P

lakieeeeery! bo zapuszczam pazury ;P
jeszcze więcej lakierów i inne takie :P
zupełnie inne takie :)
Innych zdjęć nie mam, bo mój aparat się zbuntował i powiedział 'pier*olę, nie robię' :D Kogo nie było, niech żałuje!