19 czerwca 2012

... bo trzeba sobie zrobić prezent za zdaną sesję ;)

Tak, jak już mówiłam - sesja zdana, mam wakacje... więc trzeba było zrobić sobie dobrze
i coś sobie kupić :) Kilka rzeczy kupiłam wcześniej, kilka dzisiaj. 
  • peelingi myjące z Joanny - wstyd się przyznać, ale nie miałam ich wcześniej (miałam gruboziarnisty malinowy, który nie przypadł mi do gustu) - bardzo fajnie pachną i miło się ich używa, 3,49-3,89zł
  • maska BingoSpa, Shea i 5 alg - jedni ją lubią, inni nie - była tania, więc wzięłam, użyłam na razie 2 razy, więc nie mogę za dużo powiedzieć... no tyle, że trochę wygładza ;) ok. 7-8zł
  • odżywka do pazkonci 8w1 Eveline - kupiłam drugie opakowanie, bo moja pierwsza jest w połowie i powoli zaczyna gęstnieć. Bardzo dobrze się u mnie sprawdza, 8,99zł
  • krem do stóp z Perfecty - słyszałam, że jest dobry, więc wzięłam, ale nie używałam jeszcze, ok. 7zł
  • peeling enzymatyczny z Ziaji - nie używam mechanicznych, a mój z Lirene już skończyłam. Byłam z niego średnio zadowolona... może ten będzie lepszy - dowiem się ;) 8,99zł
  • sławny Jantar - kupiłam dwa: jeden dla siebie, drugi dla mojego faceta. Chcemy mieć fajne włosy, oboje zapuszczamy - może coś da. Kupiłam na Allegro za ok. 8zł + przesyłka
  • dwa lakiery Golden Rose: zielono-niebieski (na zdjęciach ten kolor prawie zawsze jest przekłamany!) Paris 230 (5,90zł) oraz brudny beżo-różo-fiolet ze złotymi drobinkami Classics Charming 82 (3,60zł)
PS. Musiałyście wykupić wszystkie flormarowskie róże P115 z Magnolii? :P

TAG: 7 faktów o mnie :)


Rzadko robię TAGi, zależy jakie... uwielbiam czytać te typu fakty o mnie i postanowiłam go zrobić :) Robiłam już coś podobnego, ale chyba już usunęłam. Otagowała mnie Mysza, dzięki :D
1. Należy napisać, od kogo dostało się wyróżnienie.
2. Umieścić BANEREK.
3. Napisać 7 rzeczy o sobie.
4. Podarować WYRÓŻNIENIE 10 blogom.

  1. Uwielbiam jeść. Omnomnom. Jak to mój mężczyzna mówi Ty to nawet w kosmetykach szukasz żarcia, kiedy daję mu do powąchania kolejny peeling pachnący jakimś deserem :D
  2. Uwielbiam języki germańskie. I nie mówię tu tylko o angielskim, który studiuję - równie mocną miłością darzę niemiecki i szwedzki. Dla mnie wszystkie, bez wyjątku, brzmią seksownie! :D
  3. Może nie wyglądam, ale mam bardzo twardy, wręcz męski charakter. Jeżeli chodzi o sprawy sercowe, to jestem mięciutka, ale jeżeli o wszystko inne, to często spływa po mnie jak po kaczce.
  4. Ogólnie jestem otwarta i szalona babka i tak się składa, że często zdarza mi się rozbierać na imprezach :D Oczywiście nie do naga... i wcale nie po nie wiadomo jakim spożyciu alkoholu XD
  5. Może coś kosmetycznego? Uwielbiam drobinkiiii! Kocham te małe cząsteczki, zwłaszcza w lakierach i różach. Wręcz nie lubię matowych róży. Ah, i ciuchy też lubię jak się mienią! :P
  6. Jestem takim małym zboczeńcem - mam erotyczny humor i uwielbiam tematy związane z erotyką - np. książki ociekające seksem :D Ale ciiiiii, Wy nic nie słyszeliście na ten temat :D
  7. To pewnie wiecie, ale uwielbiam power i folk metal. Ogólnie lubię metal, ale te gatunki podchodzą mi najbardziej. Słucham też lżejszej muzyki, głównie ze Szwecji (mam na myśli np. indie czy alternative rock). Zabawne, ale zawsze chciałam mieć faceta-metala. I moje marzenie się spełniło! Świetnie się dogadujemy, oboje jesteśmy szczerymi i bezpośrednimi wariatami... i chyba jesteśmy fajną metalową parką? :D Przynajmniej wszyscy dookoła tak mówią ;) I oboje mamy niemieckie (niestety spolszczone) nazwiska! \m/

TAGuję: Lejdish, Elizabeth-Harmony, Wena, Kolorowy Pieprz, Meraja, One_LoVe, Paulinę, Angela, Arletkę. Jeśli ktoś inny ma ochotę go zrobić, to piszcie, a zaproszę Was do zabawy :) Najchętniej przeczytałam o każdej z Was!

17 czerwca 2012

Wymiana z Magdą

Ostatnio przeprowadziłam dwie wymiany :) Pierwsza z nich odbyła się z Magdą z Immenseness.


Lakieru już użyłam. Jest to bardzo ładny odcień fuksji, kryje po jednej warstwie :) Nałożyłam na niego brokacik Wibo 141.

Pierwsza rocznica bloga! :)

Mój blog ma już rok! Liczę to od pierwszego posta, jaki pozostał na moim blogu (jakieś wcześniejsze nieudane pokasowałam) :) Przez ten czas napisałam 103 posty, zyskałam 583 obserwujących, a mój blog został odwiedzony 55500 razy. Dziękuję Wam wszystkim za każdą obserwację, każdy komentarz :) Dzięki Wam chce mi się pisać,
bo mam dla kogo... Mam nadzieję, że moje recenzje, choć w małym stopniu, się przydały - uchroniłam Was
przed kupnem czegoś niefajnego i skłoniłam do kupna dobrego produktu ;)

Teraz spokojnie mogę zacząć wakacje - sesja zaliczona (tak, miałam sesję! mimo że po tych codziennych postach chyba nie było tego widać), laba do października. Niestety wakacje zaczęłam trochę niefortunnie, bo skręciłam kostkę, ale mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie :) Tak swoją drogą - któraś z Was wybiera się na tegoroczny Woodstock? :D

Proszę Was o propozycje tego, co chcecie zobaczyć na moim blogu - czy nadal recenzje (jeśli tak, to jakie?), czy pielęgnację, czy kolekcje kosmetyków. Wszystkie propozycje postaram się, w miarę możliwości, zrealizować :)
Pozdrawiam, moi kochani ;*

15 czerwca 2012

Khadi: Ajurwedyjski olejek do twarzy i ciała z hibiskusem


Ten olejek dostałam od sklepu Helfy.pl. Dziękuję bardzo za udostępnienie produktu i konsultację na temat tego, co mi wysłać - niewiele firm tak robi, a jest to bardzo miłe. Początkowo olejek ten miałam stosować do twarzy - takie było założenie... jednak nie polubiłam tego charakterystycznego uczucia tłustości (poza tym nie powinnam chyba stosować olejów przy cerze naczynkowej). Zaczęłam kombinować, żeby zrobić z niego użytek...

Obecnie używam go do ciała (mimo że nie mam problemów z przesuszeniami) i do włosów (ma bogaty skład, na pewno nie zaszkodzi). W obu zastosowaniach sprawdza się bardzo dobrze - ładnie nawilża i natłuszcza skórę, efekt utrzymuje się do następnej kąpieli. Jako posiadaczka skóry normalnej na ciele, nie jestem w stanie powiedzieć czy sprawdzi się on na skórze suchej (chociaż twarz nawilżał w porządku). Jako olej do włosów zachowuje się jak inne oleje. Stosuję tę metodę już kilka miesięcy, ale nadal nie zauważyłam dużej poprawy kondycji włosów - możliwe, że muszę jeszcze trochę poczekać na rezultaty i w związku z tym nie poddaję się ;) Z tego powodu trudno mi ocenić, czy rzeczywiście się sprawdza.

dopiero teraz zauważyłam, że dystrybutor jest kilka ulic od domu mojego chłopaka XD

Olejku Khadi możemy używać także do masażu. W tym zastosowaniu sprawdza się w porządku - daje poślizg, natłuszczenie i nawilżenie. Jeżeli chodzi o zapach olejku, to nie jest to bynajmniej zapach hibiskusa. Czytałam opinię, że pachnie on sezamem, jednak moje osobiste odczucia to raczej taki orientalny, palony zapach. Bardzo trudny do określenia. Mnie on pasuje (podoba mi się bardziej niż zapach oleju kokosowego, który mnie bardzo irytuje), ale wiem, że wielu osobom może nie przypasować. Z drugiej strony, przez ten zapach, rzadko używam tego olejku do ciała - wolę nałożyć na włosy, na których się nie utrzymuje po myciu. Sama już nie wiem, co mam o nim myśleć...

Ogólnie olejek jest bardzo ekonomiczny - wystarczy niewielka ilość, by nałożyć go na skórę czy włosy. W butelce mieści się 210ml produktu, który kosztuje 59zł. Cena jest dosyć wysoka i myślę, że raczej nie wrócę do tego kosmetyku.


Skład: Oryza sativa oil (olej ryżowy), Sesamum indicum oil** (olej z sezamu indyjskiego), Helianthus annuus oil** (olej słonecznikowy), Hibiscus rosa sinensis (Hibiscus), Hemidesmus indicus (Sarsaparilla), Vetiveria zizanoides, Tocopheryl acetate (witamina E), Mimosa pudica (mimoza), Santalum album (drzewo sandałowe), Onosma hispidum,Mentha piperita (mięta pieprzowa), Matricaria camomilla (rumianek), Prunus dulcis (migdałowiec zwyczajny), Triticum vulgare (olej z kiełków pszenicy), Daucus carota sativa (Marchew zwyczajna), Geraniol*, Linalool*, Citronellol*, Limonene*

* część składowa naturalnego eterycznego olejku
** pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych

Mimo że produkt został mi udostępniony za darmo, nie wpływa to w żaden sposób na moją ocenę.