13 grudnia 2013

ShinyBox - grudzień 2013


Właśnie przyszło do mnie grudniowe pudełko. Przyznam, że zawartość jest bardzo fajna i niemalże wszystkie kosmetyki mi się podobają. Jestem pozytywnie zaskoczona, ponieważ ostatnio pudełka nie podobały mi się. Po raz pierwszy miałam prawdziwą niespodziankę! Nie widziałam zawartości na innych blogach i nie miałam żadnych przypuszczeń.


A teraz poza na zawartość:



A tutaj pojedynczo:


Nigdy nie miałam nic z tej serii Farmony. Jestem ciekawa masła, ale nie wiem czy komuś go nie oddam, wszak takich produktów mam pod dostatkiem. Na zużycie mam jeszcze 2 lata, więc może pomieszka w szafce do wiosny, bo zapach jest pewnie wiosenny i świeży.



Z Organique trafił mi się peeling enzymatyczny. To chyba najlepsza opcja spośród kilku (można było dostać jeszcze tonik lub żel do mycia twarzy). Zeli i toników mam sporo, więc peeling wydaje się najsensowniejszą rzeczą. Jestem ciekawa, jak się sprawdzi. Chyba będę go używać razem z mamą.



Od Anatomicals dostałam balsam do ust. Nigdy nie miałam nic z tej firmy, więc teraz będę mogła przetestować. Zwłaszcza, że na dworze coraz zimniej, niedługo zacznie się prawdziwa zima (takiej we Wrocławiu jeszcze nie ma), więc usta będą cierpieć.



Ostatnio ukradziono mi portfel, w którym miałam właśnie bibułki marki Marion. Co prawda miałam opakowanie 100szt. (to ma 50szt.), jednak były to bibułki bez pudru. Te są wzbogacone o ten właśnie puder i jestem ciekawa, jak się będą sprawdzać.



Najmniej spodobał mi się błyszczyk. Ostatnio dostałam kilka błyszczyków, które trafiają w moje gusta, natomiast ten nie zalicza się do tej grupy. Pewnie go komuś oddam, chociaż może sama spróbuję - zobaczę jeszcze. Jest to produkt, którego na pewno sama bym nie kupiła. Zresztą jak nie lubię błyszczyków, więc o czym my mówimy :P



Ostatnia rzecz to próbka kremu. Dorzucam ją do rozdania.


Jak Wam się podoba to pudełko? Kupiłybyście je? Sobie czy komuś na prezent? :)
Jeśli chcecie się na nie skusić, to odwiedźcie stronę ShinyBox. Pudełko kosztuje 49zł.