5 lipca 2016

NATURALNY DEZODORANT, KTÓRY NAPRAWDĘ DZIAŁA! || Manna, Dezodorant w kremie Geranium i Ylang-Ylang


W lutym miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu blogerek i vlogerek w Zabrzu. Organizatorki zadbały o to, byśmy nie wyszły z pustymi rękami... i tak też się stało. Co więcej, dziewczyny zorganizowały upominki od naturalnych i ekologicznych marek, dzięki czemu mam okazję poznać wiele firm, z którymi wcześniej nie miałam do czynienia lub nawet o nich nie słyszałam.

Taką firmą była Manna. Manna w swojej ofercie ma głównie naturalne mydła do ciała - do wyboru, do koloru, bo jest z czego wybierać. Mydeł jest mnóstwo, o różnych gramaturach i każdy na pewno znajdzie tam coś dla siebie, ale dzisiaj nie o tym.

Na spotkaniu, jeśli chodzi o produkty Manna, każda z nas otrzymała tak naprawdę co innego. Mi trafiły się dwa mydełka i jedno tajemnicze puzderko. Na początku myślałam, że to balsam do ust (chyba każdy by tak pomyślał, wszak opakowanie ma tylko 15ml pojemności), ale okazało się, że jest to naturalny dezodorant o zapachu Geranium i Ylang-Ylang.



Przyznam, że na początku byłam trochę zawiedziona, bo część dziewczyn otrzymała np. masła do ciała i trochę im zazdrościłam. Ale po chwili stwierdziłam, że przecież maseł i balsamów do ciała to ja mam mnóstwo (zapasy na 50 przyszłych lat ;)), a takiego dezodorantu jeszcze nie miałam... a nuż zadziała. No i zadziałał! Zdziwiłam się, nie będę ukrywać, ale oczywiście jest to zdziwienie pozytywne.

Dezodorant jest w formie zbitego kremu, a swoją konsystencję zawdzięcza bazie w postaci masła shea i oleju kokosowego. Oczywiście w zimie jest twardszy, latem nieco rozmięka. Jak go aplikować? Nabieramy odrobinę na palec i rozcieramy pod pachą. Jak dla mnie aplikacja jest łatwa i szybka.

Wydawać by się mogło, że 15 ml zniknie w ciągu tygodnia. A nieprawda. Dezodorant jest naprawdę wydajny, ponieważ potrzebujemy naprawdę niewielkiej ilości, aby pokryć skórę pachy. Nie będę też ściemniać, że starczy na wieki, ale myślę, że można się cieszyć jego właściwościami przez kilka dobrych tygodni. Nie powiem Wam, ilu, bo nie używam go regularnie.



A jak działa? Tak jak każdy naturalny dezodorant działać powinien. Jest to dezodorant, a nie antyperspirant, więc nie możemy od niego oczekiwać, że ograniczy lub zablokuje pocenie. Zapobiega powstawaniu nieprzyjemnego zapachu pod pachą, a pocić to pocimy się normalnie. A czy śmierdzimy? W tym wypadku zdecydowanie nie! Używałam już kilku naturalnych dezodorantów i tak naprawdę po kilkunastu minutach można było wyczuć zapach potu. W wypadku produktu marki Manna tak nie jest. A dlaczego? Dlatego, że produkt zawiera sodę, a soda ma właśnie takie właściwości, że zapobiega rozwojowi bakterii odpowiadających za smrodek spod paszki ;)

Warto wspomnieć, że taki dezodorant nie tylko zapewnia nam uczucie komfortu w ciągu dnia, ale także pielęgnuje delikatną skórę pachy - w końcu zawiera naturalne składniki, zatem nawilża, natłuszcza i chroni skórę. Nie zauważyłam, by brudził ubrania, no i wchłania się w sekundę (o wiele szybciej niż żele lub kulki), zatem nie jest problematyczny w obsłudze.

Dodam, że moja wersja, czyli Geranium i Ylang-Ylang ma dość mocny zapach, charakterystyczny dla olejku geranium. Pewnie nie każdemu się spodoba, ale na szczęście są inne wersje zapachowe, a w tym także wariant bezzapachowy. Dezodoranty występują w dwóch pojemnościach - 15 ml, czyli taka jaką mam ja (koszt około 25zł) oraz znacznie większa 50 ml (koszt około 55zł).

Jeżeli ktoś ma ochotę pobawić się w chemika, to oczywiście można przygotować sobie taki dezodorant w domu z kilku składników (np. masło shea, olej kokosowy, soda oczyszczona + jakiś olejek eteryczny), ale jeśli nie lubicie takich eksperymentów, a macie ochotę spróbować czegoś naturalnego, co w końcu zadziała - spróbujcie produktu marki Manna :)
  

11 komentarzy:

  1. Zdziwiłam się lekko, że działa :P. Pomysł na samodzielne wykonanie bardzo fajny i prosty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa sprawa :) Ja się właśnie wystraszyłam ostatnio jak przeczytałam, jak wpływa na nasz organizm aluminium zawarte w antyperspirantach. Ten dezodorant, skoro naturalny to pewnie go nie posiada?

    OdpowiedzUsuń
  3. takiego dezodorantu jeszcze nie widziałam :) wydaje się ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety potrzebuję antyperspirantu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nigdy nie miałam okazji używać naturalnych dezodorantów i chyba najwyższa pora to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba ciężko byłoby mi się przekonać do takiego produktu... ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Klaudia coś podobnego kręci sama :) ja niestety jestem zdana na blokery gdy z pocę się okrutnie wręcz...

    OdpowiedzUsuń
  8. Oooo ciekawa opcja, może spróbuje sama stworzyć takie cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. przeżywałabym stres sprawdzając czy działa... :D u mnie sprawdza się garnier mineral, zamieniając na każdy inny czuję zapach potu, więc jestem wierna jednemu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie słyszałam o dezodorancie w takiej formie, ale z chęcią kiedyś przetestuje bo czuje się zachęcona Twoim opisem :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)