4 marca 2016

Nova Kosmetyki, Go Cranberry: olejek do demakijażu twarzy i oczu || MÓJ ULUBIENIEC ❤


Ostatnio przerzuciłam się na zmywanie makijażu olejkami, jednak nie sięgam po ten typ kosmetyku codziennie. Olejki doskonale sprawdzają się do zmywania cięższego makijażu, w tym maskary wodoodpornej, a ostatnio właśnie taka zagościła w moich zbiorach. Olejki do demakijażu mają też tę zaletę, że zazwyczaj nie przesuszają skóry. Napisałam zazwyczaj, dlatego, że nie każdy produkt tego typu może się poszczycić taką właściwością.

Dzisiaj przedstawię Wam olejek z serii Go Cranberry, który został wyprodukowany przez Nova Kosmetyki. Używam go od dwóch miesięcy, chociaż - tak jak napisałam na wstępie - nie jest stałym elementem mojej codziennej pielęgnacji. Traktuję go raczej jako wybawcę w wcale z mocnym makijażem, w tym wodoodpornym, i dlatego też stał się moim ulubieńcem.


W poręcznej buteleczce wyposażonej w pompkę mieści się 150 ml olejku, który ma ładny, choć trochę perfumowy zapach. Olejek jest dość rzadki, dzięki czemu łatwo rozprowadzić go na skórze, bez naciągania, silnego rozsmarowywania. Gładko i przyjemnie sunie po skórze. Oczywiście warto zaznaczyć, że do demakijażu skóry olejkami używam niczego innego jak własnych palców. Dzięki temu nie marnuję produktu (nie wyobrażam sobie stosowania wacików, które na pewno wpiłyby bardzo dużą ilość kosmetyku, a efekt pewnie byłby gorszy).

Przy rozprowadzaniu olejku po skórze wykonuję delikatny masaż. Kosmetyk idealnie radzi sobie z usuwaniem makijażu, szczególnie podkładu, bronzera, różu, cieni do powiek. Nie ma z nimi najmniejszego kłopotu i już po pierwszym przejechaniu palcami w tych miejscach, makijaż schodzi. 

Olejek się nie pieni i domyślam się, że nie ma tego robić, zatem nie zmyjecie go bieżącą wodą. Jest po prostu tłusty i nie zawiera emulgatora, który w połączeniu z wodą robiłby z olejku emulsję. Ja do jego zmycia używam ściereczki muślinowej lub rękawiczki Glov - oba akcesoria sprawdzają się świetnie i doskonale usuwają olejek z makijażem z mojej skóry. Można też oczywiście używać jakiejś myjki lub małego ręczniczka, który przeznaczycie tylko do olejków.


Jeżeli chodzi o usuwanie tuszu do rzęs, to proces ten trwa nieco dłużej. Oczywiście zależy też jakich maskar używacie, bo niektóre tak lekko siedzą na rzęsach, że zmycie ich tym olejkiem nie będzie żadnym problemem. Jednak ja mam obecnie w swoim posiadaniu dwa tusze, których zmywanie nie należy do najprostszych i najprzyjemniejszych czynności.

Na szczęście ten olejek sobie z nimi radzi, ale muszę poświęcić na to nieco więcej czasu. Po prostu muszę wmasowywać olejek w rzęsy przez dłuższy czas - obstawiam około 2-3 minuty. Warto tutaj wspomnieć, że olejek nie szczypie w oczy i ich nie podrażnia, nawet jeśli proces usuwania tuszu trwa dłużej. Kosmetyk Go Cranberry jako jedyny jest w stanie usunąć z moich rzęs maskarę Maybelline Lash Sensational w wersji wodoodpornej, a jeśli ten tusz miałyście, to pewnie wiecie, że siedzi na tych rzęsach jak szalony i niemalże nie da się go ruszyć.


Skóra po zastosowaniu tego kosmetyku jest nawilżona, miękka i gładka. Nie ma żadnego uczucia ściągnięcia czy jakiegokolwiek innego dyskomfortu. Po demakijażu tym produktem nie muszę nawet sięgać po krem, chociaż oczywiście po chwili to robię ;) Serdecznie polecam ten olejek. Bardzo go polubiłam i myślę, że będę do niego wracać, ponieważ cena nie odstrasza, a jest to produkt niezwykle przyjemny w używaniu. Na pewno posłuży mi jeszcze przez dłuższy czas.

Aha, i jeszcze jedna kwestia. Do olejku dołączona jest opaska, którą zakładamy na głowę. Dzięki niej nie ubrudzimy sobie włosów. Bardzo fajny pomysł, chociaż ja chętnie w komplecie widziałabym także ściereczkę muślinową :)

Cena: ok. 29zł      Pojemność: 150 ml      Dostępność: np. sklep Nova Kosmetyki

33 komentarze:

  1. Fajny patent z tą opaską, bo nie spotkałam się żeby jakaś firma ją dodawała :)
    Olejku nie miałam, wczoraj patrzyłam na szampon i odżywkę z tej serii, ale w końcu nie kupiłam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie umiem się do niego przekonać. Uzyłam kilka razy i stoi

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej jestem wierna płynom micelarnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich używam raczej jako doczyszczenie, albo jak nie chcę mi się iść do łazienki :P

      Usuń
  4. zobaczymy czy i ja będę z tego olejku zadowolona bo jednak go kupiłam, zapach mi ciekawy ale wolałabym aby był bezzapachowy.. co z działaniem..zobaczymy..jestem trochę przerażona zmywaniem tuszu palcami bo może rzęsy bardzo wciągają tusz i te drobinki tuszu zawsze zostają gdzieś pomiędzy nimi...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja codziennie zmywam makijaż własnym balsamem myjacym, który jest na bazie olejków. Dla mnie jest to najlepszy sposób. Obecnie wykończyłam już chyba z 3 czy 4 opakowanie tego balsamu i zamierzam spróbować gotowego produktu z Resibo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz jakiś przepis na własny balsam myjący? Resibo mnie jednak nie przekonało.Głównie ze względu na zapach i hmmm , nie wiem jak to ująć- jest jakiś ciężki ten olej. "Męczę" już końcówkę /identyczny zapach ma olejek z Clochee, ale jest taki ciężki/. Miałam już dwa opakowania GoCranberry i znów do niego wracam.Zapach jest dla mnie boski :)

      Usuń
  6. Z olejkami moja buzia jakoś się nie lubi, w związku z czym demakijaż owym produktem pewnie też nie wchodziłby w rachubę. Mam jeszcze zamiar kiedyś wrócić do olejków, ale póki co używam płynu micelarnego :) co nie zmienia faktu, że olejek bardzo ciekawy i dużo dobrego już o nim czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Opakowanie ma piękne. Fajnie, że się sprawdza, może kiedyś po niego sięgnę. Na plus przemawia też opaska dołączona do niego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. fajny pomysł z dołączoną opaską:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że z moim tuszem do rzęs poradziłby sobie szybciej :) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ogromną ochotę ta produkty tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Marka całkowicie mi nieznana, co muszę w końcu zmienić! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mnie kuszą produkty tej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też. Ta szata graficzna chyba tak przyciąga i intryguje :)

      Usuń
  13. Lubię oczyszczać buzię formułą olejkową, zwłaszcza zimą! :) U mnie też pewnie by się psrawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Co do oczu - to też czasem usuwam makijaż przy pomocy olejku, jednak twarz wolę oczyszczać micelem i żelem do mycia twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja ostatnio eksperymentuję z olejkami... Ale głównie takimi do mycia twarzy :) Muszę wypróbować także te do demakijażu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Same pozytywne recenzję o nim czytam, chyba się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś miałam próbkę olejku do demakijażu, ale jakoś mi nie przypadł do gustu. Nie bardzo lubię taką formę zmywania makijażu

    OdpowiedzUsuń
  18. jakoś olejki do mnie nie przemawiają :P

    OdpowiedzUsuń
  19. 29 zł???? O kurczę muszę wypróbować! Za Clochee dałam ok 90 zł, ale nie powiem ułatwia on bardzo demakijaż :) Następny w takim razie będzie ten :)

    OdpowiedzUsuń
  20. 29 zł???? O kurczę muszę wypróbować! Za Clochee dałam ok 90 zł, ale nie powiem ułatwia on bardzo demakijaż :) Następny w takim razie będzie ten :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Idealnie oczyszcza moją skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam ten produkt. U mnie świetnie się sprawdził.
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie : http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)