10 marca 2016

Mam za dużo kosmetyków! || Jak sobie z tym poradzić? Jak nie utonąć w zapasach?


Czasami w życiu blogerki przychodzi taki czas, że trzeba przyznać się przed samą sobą i powiedzieć sobie pas. Właśnie taki moment nastąpił w moim życiu. Wiem, że blogerki ogólnie słyną z tego, że mają dużo kosmetyków, ale kiedy same zaczynają zauważać, że jest ich NAPRAWDĘ za dużo, wtedy trzeba interweniować.

Ja właśnie jestem po interwencji w swojej kosmetycznej szafie i postaram się pomóc Wam uporządkować kosmetyki i zapanować nad chaosem. W końcu tylko geniusz nad nim panuje. Bądźmy geniuszami! ;)


JAK PRZECHOWUJESZ SWOJE KOSMETYKI?

Ja swoje kosmetyki składuję w jednym miejscu. Jest to po prostu szafa (a właściwie komoda), taka zamykana na drzwiczki, która znajduje się w moim pokoju. Dzięki przechowywaniu kosmetyków w takim miejscu chronię je przed światłem, ciepłem i wilgocią. Dzięki temu są dłużej ważne, nie terminują się tak szybko, a poza tym opakowania się nie niszczą (może nie jest to bardzo ważne, ale jak ja pokazuję kosmetyk w denku, to wolę, żeby miał czyste opakowanie bez zacieków z kamienia).

Nie trzymam kosmetyków w łazience. Do łazienki trafiają raczej pojedyncze sztuki, czyli żel pod prysznic, szampon, żel do mycia twarzy - kosmetyki, których używam na co dzień i wiem, że szybko je wykorzystam. Nie trzymam w łazience masek do włosów, balsamów/maseł do ciała, peelingów, ponieważ takie kosmetyki służą mi dłużej i nie sięgam po nie codziennie.

Moim zdaniem najlepiej trzymać kosmetyki w jednym miejscu, ponieważ mamy wtedy nad nimi największą kontrolę. Niech nie walają się po całym mieszkaniu, bo wtedy możemy o jakimś kosmetyku zapomnieć i nigdy go nie zużyć.



1. ZACZNIJ OD PRZEGLĄDU

Interwencję najlepiej zacząć od przeglądu. Powyjmować wszystkie kosmetyki i po kolei je poprzeglądać. Podzieliłam kosmetyki na kilka grup i najlepiej podzielić je właśnie tak fizycznie przy naszym sprzątaniu:
  • Kosmetyk się przeterminował, ma inny (gorszy, brzydszy) zapach, znacząco zmienił zabarwienie/konsystencję - W większości przypadków wyrzucamy. Jeżeli data ważności dopiero co upłynęła (mam na myśli kilka dni), a kosmetyk zachowuje się normalnie (ma zapach taki jak wcześniej, nie zważył się, nie rozwarstwił), można go jeszcze przez jakiś (krótki!) czas poużywać (ja osobiście staram się wykończyć kosmetyki przez upływem daty ważności, co zazwyczaj mi się udaje).
  • Kosmetyk napoczęliśmy, nie odpowiada nam, ale ma dobrą datę - możemy dokończyć sami lub możemy oddać komuś innemu (napoczęte rzeczy najlepiej oddać komuś, kogo to nie urazi - mamie, siostrze, bliskiej koleżance). Jeżeli kosmetyk jest wyjątkowo do niczego, lepiej go wyrzucić.
  • Kosmetyk napoczęliśmy i nam się sprawdza - takie kosmetyki najlepiej odłożyć na bok jako 'do skończenia' i rzeczywiście sumiennie je zużywać. Warto wydzielić na nich oddzielną półeczkę/szafkę, do której będziemy miały łatwy dostęp. U mnie jest to najwyższa półka w szafie, czyli taka na wysokości ramion/twarzy.
  • Kosmetyki zafoliowane, nieotwarte - absolutnie nie otwieramy, nie wąchamy, nie maziamy, dopóki nie skończymy poprzedniego kosmetyku tego samego rodzaju! Jeżeli mamy problem ze zużywaniem i wykańczaniem kosmetyków nie otwierajmy kolejnych! Sprawdzamy daty ważności. Jeśli kosmetyk niedługo się przeterminuje najlepiej od razu komuś go oddać. Jeśli kosmetyk ma dłuższą datę ważności wyznaczyć mu miejsce na osobnej półeczce. 

Moje zapasy - cała półka wypełniona NIEOTWARTYMI kosmetykami!


2. PILNUJ DAT PRZYDATNOŚCI 
JAK PILNOWAĆ DAT WAŻNOŚCI KOSMETYKÓW?

Temat dość często pomijany, ale niezwykle ważny. Jeżeli skrupulatnie zużywamy swoje kosmetyki, codziennie sięgamy po krem do twarzy, krem pod oczy, regularnie wykonujemy peelingi i nakładamy maski na włosy, wtedy nie ma większego problemu ze zużywaniem kosmetyków w terminie.

Gorzej jeśli często zapominamy o nałożeniu kremu lub nakładamy skromne ilości, a po roku czasu okazuje się, że kosmetyk nie dobił dna - wtedy mamy problem. Warto prowadzić zeszyt, a w nim zapisywać datę otwarcia kosmetyków. Pilnujmy tego, by np. kremy zużywać w przeciągu około 6 miesięcy (to najbardziej popularny czas, który daje nam producent na wykończenie kosmetyku).

Problem jest też wtedy, kiedy mamy dużo kosmetyków jednego rodzaju (np. 5 peelingów do ciała, 10 balsamów itp.) - wtedy trzeba logicznie rozplanować, kiedy który kosmetyk zużyć, żeby żaden się niepotrzebnie nie przeterminował.

Oczywiście można część z nich komuś oddać i to jest najbardziej logiczne rozwiązanie. Jednak ja jako blogerka nie chcę (lub nawet nie mogę) oddawać niektórych kosmetyków. Wolę poczekać na nie rok, ale sama chcę je wypróbować, a potem może i zrecenzować. Co zrobić w takiej sytuacji?

Proponuję zrobić sobie kalendarzyk. Sama musiałam sobie taki zrobić, ponieważ moje zapasy zaczęły mnie przytłaczać i bałam się, że niepotrzebnie zmarnuję (być może naprawdę fajne) kosmetyki. Oto moja propozycja, jak to ogarnąć:


Tym oto sposobem mam niejako hierarchię zużywania kosmetyków. Szczególnie dobrze widać to u mnie przy kremach pod oczy. Jeżeli nie skończą się wyjątkowo szybko, to mam zapasy aż do początku 2017 roku.


3. ZRÓB SOBIE SZLABAN NA ZAKUPY

Wiem, że może to być trudne, ale jeśli masz naprawdę za dużo kosmetyków i zdajesz sobie z tego sprawę, tak naprawdę będzie lepiej.

Na szczęście ja nie mam z tym większego problemu. Umiem się powstrzymać przed zakupem i w sumie robię to bardzo często. Jest wiele kosmetyków, które chciałabym mieć, ale zdrowy rozsądek mówi 'nie' i bardzo często rezygnuję z zakupu. Kosmetyki nigdzie nie uciekną, a promocja na pewno za jakiś czas się powtórzy. 


4. PROWADŹ COŚ W RODZAJU PROJEKTU DENKO

Jeżeli nie jesteś blogerką/vlogerką to nie masz po co trzymać pustych opakowań. Wtedy po prostu polecam gdzieś zapisywać co się zużyło i ile, żeby po prostu mieć kontrolę nad tym, czy w ogóle jesteśmy w stanie systematycznie zużywać nasze zapasy.

Jeżeli natomiast prowadzisz bloga kosmetycznego lub kanał, a nie masz Projektu Denko, to serdecznie zachęcam do zrobienia takiej serii. Dzięki temu widzimy postęp w zużywaniu kosmetyków, a dla mnie zbieranie pustych opakowań to frajda. Projekt Denko to moja ulubiona seria i nie mogę doczekać się końca miesiąca, żeby nagrać taki film. Zapisuję co miesiąc nawet ilości, żeby mieć świadomość, ile kosmetyków zużywam w ciągu całego roku. W 2015 zużyłam ponad 160 opakowań. Sporo.


I to wszystko w tym wpisie. Część punktów na pewno jest oczywista, ale może ktoś po prostu nie wie, jak się za to wszystko zabrać ;) Mam nadzieję, że moje rady komuś się przydadzą. W wypadku posiadania dużej ilości kosmetyków polecam zrobienie kalendarzyka - być może będzie dla Was przydatny. A może Wy macie jakieś fajne propozycje na ogarnięcie kosmetycznego chaosu?

42 komentarze:

  1. Mam ten problem bardzo często :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja strasznie wolno wszystko zużywam. Ostatnio się zawzięłam i więcej kremu na twarz nakładam ;)) bo mój obecny mam od końca wakacji jakoś :D a używany jest z 5 dni w tyg przynajmniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nakładaj tej sam krem na szyję i dekolt, one tez chcą ładnie wyglądać na dłużej :)

      Usuń
  3. Ja tego problemu nie mam. Nie biorę od dłuższego czasu nic od firm bo nic mnie nie interesuje a kupuję bardzo mało, raczej to co jest mi potrzebne :-) W zapasie mam tylko szampony i pasty do zębów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie też rzadko wchodzę ze współpracę, bo mam jednak sporo tych rzeczy i nie chcę dowalać kolejnych ;)

      Usuń
  4. Od jakiegoś czasu staram się zużywać to co mam nie kupując nic co nie jest potrzebne. Szlaban na zakupy i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ten problem zwłaszcza z żelami pod prysznic, aby przyspieszyć zużycie przelewam do pojemnika po mydle w płynie i używam do mycia rąk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeli można używać też jako płynu do kąpieli, o ile oczywiście posiada się wannę :)

      Usuń
    2. O to jest świetny pomysł bo mam do zużycia :)

      Usuń
  6. Fantastyczny post Kochana :) w 1000% podzielam Twoją opinię :) ja mam w szafie 1 półkę przeznaczą ą do kosmetyków ale powoli robi się tam ciasno..i staram się naprawdę staram się nie otwierać nowych produktów tylko po to aby zobaczyć jak pachną.. i odstawić na półkę w kolejkę ...bo wtedy wpada do nich powietrze i zaczynają się już starzeć.. całe prawie marcowe naturalnie z pudełka zostaje nie otwarte bo produkty o podobnym celu działania mam w użyciu.. więc stoi i czeka na swoją kolej.. jak bym wpadła do tej Twojej szafki czułabym się jak w niebie hehehe :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. No tak... ostatnio kupiłam kilka kosmetyków Pat&Rub "na zapas", ale wiem, że je zużyję w przeciągu do 6m-cy od daty zakupu :) A nawet jeśli nie to ich absolutnie nie otwieram "by powąchać", bo datę mają długą ... aż do 2018 :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten zeszyt to dobra myśl! Raczej nie mam problemów z nadmiarem kosmetyków, kupuję kiedy potrzebuję, chyba że dostanę, to trzymam głęboko w szafce zanim dobiję poprzedni, chyba że ciekawskie ręce mnie poprowadzą, ale wiem że szybko zużyję więc nie ma problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. z kosmetykami "ogarniam" się tak samo jak Ty :)
    szlaban na zakupy i sukcesywne zużywanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam wrażenie, że z taką ilością zapasów używanie kosmetyków przestaje sprawiać przyjemność, a staje się ogromny przedsięwzięciem logistycznym- jak to wszystko wykorzystać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy kto jak do tego podchodzi. Dla mnie nie ma znaczenia czy to rozplanuję czy nie, i tak będę mieć z tego przyjemność ;)

      Usuń
  11. Świetne rady :D Osobiście mam trochę kosmetyków, ale staram się nie popadać w przesadę i nie kolekcjonować ich oraz kupować wszystko ze zdrowym rozsądkiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom ja dużo nie kupuję. Ostatnio po prostu dużo tego do mnie wpadło :)

      Usuń
  12. Ojj coś wiem o tym problemie, ale postanowiłam sobie że faktycznie będe wszystko sukcesywnie zużywać i muszę przyznać, ale powoli małymi kroczkami udaje mi się to. Dodatkowo zaczęłam też pisać bloga, chyba tylko po to, żeby przelać swoje myśli na klawiaturę i zainteresowała mnie seria wpisów projekt denko, która powinnam jeszcze bardziej motywować do zużywania kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No właśnie, jeśli coś nam nie pasuje - może przypasować komuś innemu ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapasów mam 4 kartony w szafie + 3 kufry żeli pod prysznic i 4 pudła mydeł :D
    Wszystko mam spisane w zeszycie dzięki czemu wiem po co sięgnąć w najstępnej kolejności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa i jeszcze maski do włosów i płyny \do kąpieli w kartonach w nieużywanym pokoju

      Usuń
  15. Ja zawsze otwieram nowe produkty i wącham :D. Jednak mało kiedy zdarza mi się ich nie wykończyć przed datą ważności :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja tez mialam kiedys z tym problemy ale udalo mi sie wprowadzic minimalizm i wszystkiego mam po jednej- dwie sztuki i pelna kontrole nad tym co mam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja na nowo zaczęłam tonąć w zapasach... w szczególności żeli pod prysznic, szamponów, pomadek i tuszy do rzęs:/

    OdpowiedzUsuń
  18. Od kilku lat stosuję sama rónież te punkty i faktycznie, jest lepiej. A początki blogowania i YT były straszne, półki uginały się od nadmiaru kosmetyków, później jeszcze większa masakra, a teraz czuję, że ogarniam ten mój świat :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tez tone :< ale ciekawa opcja z taką rozpiska :) ale mam ogolnie pytanie odnosnie kremu pod oczy :P Sprawdza ci się ten krem Vianek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem, bo mam przed nim jeszcze 2 kremy według rozpiski :)

      Usuń
  20. Ja od nowego roku mam postanowienie: nie kupować dopóki nie zuzyję poprzedniego. Największy problem mam z balsamami do ciała, gdyż kuszą mnie swoimi zapachami a potem nie jestem regularna w ich używaniu. Niemniej jednak moja "kolekcja kosmetyczna" ostatnio bardzo się uszczupliła z czego niezmiernie się cieszę :) Mam "tylko" jedną szufladę w sypialni ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. O nie, punkt trzeci nie wchodzi w grę! :D Dalej będę dokupować i dorzucać do półki w szafie, na której trzymam zapasy. :D Dopiero od niedawna zapasy trzymam w pokoju. Kiedyś wszystko stało w łazience pootwierane i zużywałam szampony czy odżywki MIESIĄCAMI albo i latami... :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Tez mam taka rozpiskę i plan, żeby nie kupować nic nowego ;). Ale wiadomo, ze czasem i tak coś wpadnie do koszyka. Mam o tyle dobrze, ze mam dużo tylko kolorówki, pielęgnacja mnie aż tak nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie stwierdzam, że kolorówki nie mam aż tak dużo. Dość rzadko ją kupuję.

      Usuń
  23. Moje zapasy też mieszkają sobie w jednym miejscu, w jednej szafce. Co jakiś czas przeglądam je i zazwyczaj wybieram do zużycia te, którym data ważności skończy w najbliższym czasie. Bardzo fajny pomysł miałaś ze stworzeniem tej tabelki, kiedyś i mi by się coś takiego przydało, ale teraz nie mam już tak wielu kosmetyków w zanadrzu. Właściwie to jest mi lżej na duchu, bo bez większych wyrzutów sumienia mogę sobie kupić nowy żel pod prysznic czy balsam :D

    OdpowiedzUsuń
  24. u mnie nie ma źle, raczej regularnie zużywam i do końca nim coś zacznę

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam największy problem z kolorówką (z jej ilością), pielęgnacji nie mam wcale tak wiele :) Pielęgnację trzymam w łazience, a kolorówkę w pokoju :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam ten sam problem... Obiecalam sobie ze nie kupie nic poki nir wykoncze zapasów... I juz złamałam obietnice!

    OdpowiedzUsuń
  27. Sam taki spis dał mi sporo. Zobaczyłam, ile naprawdę tego jest. I lekko się przeraziłam. Jeszcze o ile kosmetyki do pielęgnacji ciała schodzą mi szybko, o tyle te do twarzy już nie. Szlaban na zakupy? Staram się, ale tyle fajnych nowości... Zapas kremów do twarzy mam na minimum 2 lata.

    OdpowiedzUsuń
  28. Przez to „tonę w zapasach” zrobiłam sobie już kilkunastomiesięcznego bana na zakupy kosmetyków pielęgnacyjnych, a do tego poczyniłam najmądrzejszą rzecz ze wszystkich: odsubskrybowałam i tak coraz słabszego ShinyBoxa :). Dopiero niedawno dałam się porwać małej pielęgnacyjno-zakupowej zarazie, bo byłam w Krakowie i odwiedziłam nie tylko Helfy (ha, chyba wiesz, że to miejsce wciąga, prawda? ;D), ale też ze dwa inne świetnie zaopatrzone sklepy, które po prostu nie dały mi wyjść bez zakupów! Ale poza tym trzymam się w miarę dzielnie, tylko kolorówki sobie nie odmawiam... choć i tam nadszedł czas na porządki. Starocie do wywalenia - o matko, serce pęka!

    Powodzenia wszystkim chomikom i skutecznego uszczuplenia zapasów! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten excel to jak dla mnie geniusz! Świetne rozwiązanie i dobry, rzeczowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Też prowadzę taki kalendarzyk i staram się w nim wszystko skrupulatnie odnotowywać:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja na szczęście nie mam takich problemów :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mnie już ten problem nie dotyczy. Chociaż jeszcze kilka miesięcy temu pielęgnacja mnie przytłaczała. Jednak po przeprowadzce to minęło. Zostawiłam mamie większość rzeczy. Jedyne z czym mam obecnie problem to lakiery do paznokci. Muszę się im przyjrzeć i wyrzucić te, które są już stare, zacząć zużywać te, które się terminują, a ciągle mi się podobają, oddać/sprzedać te nieotwierane, których raczej nie będę używać. Może nawet pokuszę się o posta na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Sporo masz zapasów :D na szczęście ja tak nie "zbieram" kosmetyków pielęgnacyjnych, dużo gorzej zaś mam z kolorówką ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)