9 grudnia 2015

Kringle Candle: Secrets, Cosy Cabin, Hot Chocolate - mini-recenzje zapachów.


W ostatniej notce opisywałam Wam woski Yankee Candle. Tym razem postanowiłam przedstawić 3 zapachy Kringle, które posiadam. Na razie jest ich niewiele, ale z pewnością w przyszłości moja kolekcja się rozrośnie. Zapachy Kringle są bardziej złożone niż Yankee, woń często jest wielowymiarowa i bardziej intensywna. Marka charakteryzuje się tym, że wiele ich wosków ma nuty męskie.

  • Secrets: Mój ulubiony zapach, chyba najulubieńszy ever (a przynajmniej z tych, które wąchałam i miałam). Pewnie znacie zapach sklepu Stradivarius... czasami wchodziłam tam, żeby tylko go poczuć. A ten wosk jest do niego bardzo podobny! Jest to zapach męski, bardzo tajemniczy i intrygujący (wcale nie dziwię się nazwie Secrets), ale absolutnie nie jest płaski. W dodatku moc ma niesamowitą i można go wręcz nazwać killerem. Wystarczy mu jakieś 10min., by woń rozprzestrzeniła się po całym 21m pokoju. Woski KC są porcjowane na 5 części, a tym, że Secrets jest na tyle mocny, że można go palić po 3 razy. Świeca już zamówiona, już do mnie leci ♥ Jak znajdę perfumy męskie o podobnej nucie, to na pewno kupię je Wojtkowi!

  • Cosy Cabin: Zapach starej, drewnianej chatki. Dosłownie. Zakładam, że mało kto z Was był w opuszczonej chatce na Śnieżniku, ale ja byłam i mogę powiedzieć, że zapach jest naprawdę dobrze oddany. Jest to zapach drewna z dymem ze starego pieca, z delikatnie męską nutą (jakże by inaczej). Bardzo klimatyczny, nieduszący, chociaż wyczuwalny dość szybko po rozpaleniu. Fajny na zimowe wieczory, zwłaszcza dla osób, które nie mają kominka w domu, a chciałyby poczuć zapach palonego drewna :) 

  • Hot Chocolate: W moim wypadku nie jest to wosk, a mała świeczka (była w pudełku Chillbox), którą jednak paliłam w kominku. Paliłam tylko raz, ponieważ zapach mi nie odpowiada. Wiem, że jest grono osób, które uważają, że to piękna woń gorącej, słodkiej, mlecznej czekolady. Nie dla mnie. Owszem, jest to zapach czekoladowy... ale z nutą skarpety. Nie umiem tego inaczej opisać, po prostu jest słodkim smrodkiem. Wiem też, że nie jestem jedyną osobą, której ten zapach nie przypadł do gustu. Oczywiście moc bardzo dobra, co w tym wypadku niekoniecznie należy do zalet ;)

Notka nie powstała przy współpracy z żadnym sklepem. Korzystając z okazji chcę Wam polecić sklep stacjonarny ze świecami Yankee, Village, Kringle Candle i Goose Creek, który bardzo często odwiedzam. Jeżeli jesteście z Wrocławia lub czasami tutaj przyjeżdżacie, to musicie koniecznie odwiedzić Pachnący Domek przy ul. Ruskiej 41.