15 czerwca 2014

Eveline: Mega Max, full volume & shocking black


Jakiś czas temu dostałam paczkę od firmy Eveline. Znalazło się w niej kilka kosmetyków pielęgnacyjnych, ale przeważała kolorówka, a wśród niej był ten tusz. Bardzo ucieszyłam się, gdy go zobaczyłam, ponieważ spodobał mi się jego wygląd, a maskar Eveline byłam od dawna ciekawa.

Przy jednej z najbliższych okazji wyciągnęłam ten tusz i przeraziłam się jego wielgachną szczoteczką (o wielkości mojego oka). Okazało się, że wbrew rozmiarom da się ją okiełznać i nie robi na oczach większego 'kuku'. Nie mam dużych oczu, moje opadające powieki zawsze utrudniają malowanie (więc zawsze muszę wybrudzić sobie górną lub dolną powiekę). A ta duża szczota niestety tego nie ułatwia. Niemniej jednak dość ładnie rozdziela rzęsy, a obawiałam się mega sklejenia i niemożności doprowadzenia rzęs do ładu. Co prawda mniejsze szczoteczki, zwłaszcza silikonowe, lepiej sobie z tym radzą, jednak jak na typ szczotki, której nie lubię - nie jest źle.


Efekt, który daje tusz Mega Max jest raczej zwyczajny. Tusz lekko pogrubia rzęsy (na zdjęciu widać dwie cienkie warstwy), ciutkę wydłuża, ale nie podkręca rzęs. Konsystencja tuszu od początku jest dość gęsta. Nawet przy pierwszym użyciu ten tusz nie był mocno mokry. Producent zapewnia o mocnym, czarnym kolorze i tutaj muszę się z tym zgodzić. Na pierwszy rzut oka - spoko, zwyczajny tusz do rzęs. Nie zachwyca, ale też nie trzeba go lecieć od razu zmywać. Ma niestety wielką, przekreślającą go, wadę. Na moich rzęsach osypuje się już po pierwszych kilku godzinach, co jest niedopuszczalne. Rozumiem, że pierwsze kropki możemy zobaczyć po 8-12h noszenia maskary na rzęsach, ale tutaj zauważam je już po jakichś 2h.

Tusz pewnie wykończę (zresztą nie wróżę mu długiej świeżości sądząc po jedno konsystencji), jednak już do niego nie wrócę. Pewnie nie kupiłabym go ponownie nawet jeśli by się nie osypywał, bo po prostu inny tusz Eveline działa u mnie zdecydowanie lepiej. Jeśli chcecie zobaczyć, który mam na myśli, to odsyłam Was do recenzji - klik.


Cena: ok. 17zł      Pojemność: 9ml      Dostępność: szafy Eveline - np. Rossmann, Hebe

22 komentarze:

  1. Oh leży u mnie w kolejce i myślałam, że będzie fajny :(

    OdpowiedzUsuń
  2. mam ten tusz ale nie pokochałam go. ciężko mi manewrować tak wielką szczotą. po za tym wolę silikonowe

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio przekonałam sie do produktów tej marki, poprzednio unikałam ich jak ognia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej ale wielka szczota :D ja raczej preferuję szczoteczki silikonowe, no i faktycznie tusz nie daje jakiegoś efektu wow :)

    OdpowiedzUsuń
  5. taka szczoteczka raczej nie dla mnie ;p poza tym zraziłam się do Eveline po jednym tuszu, który okazał się dość suchy i na krótko mi starczył

    OdpowiedzUsuń
  6. wyglądem bardzo przypomina sexy pulp z YR :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie wolę tusze z silikonową szczoteczką :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja lubię takie szczoteczki, ale z Eveline każdy tusz mi się rozmazywał pod brwiami :(

    OdpowiedzUsuń
  9. efekt nawet spoko, tylko czemu musi sie dziad osypywać ? :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Tego nie miałam, ale z tej serii lubię ten cały czarny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. efekt nawet mi się podoba, ale szkoda że tak się osypuje ;(

    OdpowiedzUsuń
  12. Efekt fajny, szkoda tylko ze się osypuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Efekt jest niczego,ale osypywanie i rozmazywanie go dyskwalifikuje.

    OdpowiedzUsuń
  14. O nie, 2h to naprawdę słabo...

    OdpowiedzUsuń
  15. nie lubię tuszy tej firmy.. nie robią nic nadzwyczajnego ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Moje rzęsy są beznadziejne, możę ten tusz dałby radę:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam tą maskarę, ale ja nie lubię takich szczoteczek...

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię tusze Eveline. Swego czasu używałam maskary Volume Show Extra Fast i byłam z niej zadowolona. Efekt, jaki zapewniają tusze naszej rodzimej marki, nie jest spektakularny, ale nie potrzebuję takowego:)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)