14 kwietnia 2014

Fitomed: Koncentrat na naczynka z liposomami - pierwszy produkt Fitomed, który zupełnie mi nie przypasował


Na samym wstępie powiem, że moja przygoda z koncentratem na naczynka w sumie poważnie się nie zaczęła, a już jest zakończona. Nie miałam dużej okazji, by dobrze go przetestować, bo po prostu od początku się nie zgraliśmy. W sumie nie mam zbyt dużo do opisania. Możliwe, że po prostu nie umiem używać tego produktu, ale szczerze powiem, że nie mam już ochoty po niego sięgać.

Jest to koncentrat, który dodajemy do jakiegoś kosmetyku lub tworzymy swoje własne mazidło na jego bazie. Ja dodałam go do dwóch kosmetyków i oba z nich zepsuły się po kilku dniach. Pierwszym z nich był krem, którego data ważności wciąż była ok. Akurat się tak złożyło, że tego kremu na szczęście nie używałam, bo po kilku dniach otworzyłam opakowanie i zobaczyłam po prostu pleśń - masakra. Za drugim razem, trochę koncentratu dolałam do toniku do twarzy. Po około tygodniu w butelce zaczęła wytrącać się jakaś gęsta substancja. Tonik też poleciał do kosza.

Jak widać, nie ułożyło się między nami. Nie mam ochoty się już bawić z tym koncentratem, bo obawiam się, że znów coś będzie nie tak. Może powinnam go była rozrabiać bezpośrednio przed użyciem, ale też nie chce mi się w to bawić, ponieważ decydując się na ten produkt miałam inne oczekiwania. Niestety na opakowaniu nie ma napisane, jak należy postępować z tym koncentratem. Mamy napisane w jakim stężeniu należy go rozrabiać z kremami, czy serum, jednak nie znalazłam informacji, z której wynikałoby, że mam go dodawać bezpośrednio przed zastosowaniem na skórę. Nie przeczytałam też nigdzie, że mam trzymać otrzymany produkt w lodówce... Coś ewidentnie poszło nie tak. Szkoda, bo myślałam, że koncentrat będzie fajnym produktem wzmacniającym naczynka i starczy mi na bardzo długo. Kosmetyk oddałam koledze, który ma skórę naczynkową, niestety nie wiem, co on o nim sądzi.


Cena: 19zł     Pojemność: 150ml      Dostępność: sklep Fitomed

10 komentarzy:

  1. A nie można go używać solo? Np. przecierając nim twarz, jak tonikiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie miałam dopytać - o tez zastanawiałam się nad zakupem :)

      Usuń
    2. Nie można, trzeba go rozcieńczać. Ja używam go tak, że nakładam na dłoń odrobinę kremu (i na dzień i na noc), trochę mniej niż normalnie, a następnie dolewam te wskazane ok. 30 % i mieszam na dłoni. Nie ryzykowałabym dodając go do kremu w opakowaniu. Używany w tej sposób jest całkiem fajny :) Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkości na skórze.

      Usuń
  2. Aj, tego konkretnie nie, bo zraziłam się na kremie no.2 (mój krem nr 2) do skóry naczynkowej, z którego byłam baaardzo niezadowolona, bo zamiast łagodzić zaczerwienienia tylko podrażniał moją skórę i jeszcze większe zaczerwienienia wręcz powodował. Co prawda mam bardzo problematyczną cerę i większość kosmetyków robi mi kuku, ale jakoś tak już nie miałam ochoty nic więcej próbować, mimo, że składowo wychodzi bardzo ładnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zabrakło konserwantu, dlatego kosmetyki się zepsuły. :) To trochę tak, jakbyś dolała do gotowego kremu do twarzy jakiegoś soku owocowego i oczekiwała, że się nie zepsuje przez kilka tygodni. Gotowe kremy i toniki mają odpowiednią dla siebie ilość konserwantu, jeśli rozcieńczymy je, zrobi się go za mało, a kosmetyk się zepsuje. Taki koncentrat można dodawać do kremu własnoręcznie robionego, mieszać jednorazowe porcje, albo dodać do kremu odpowiednią ilość dla dodanego koncentratu konserwantu (zawile mi się napisało, przepraszam), przy czym ta ostatnia opcja jest trochę ryzykowna. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jak wiesz byłam z niego zadowolona i w sumie nadal jestem. Dodaję go do maseczek, glinek i jednorazowo do porcji kremu lub toniku. Tak stosowany spełnia swoje zadanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj, to nie fajnie się porobiło, szkoda :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam od nich koncentrat antycellulitowy, ale mieszam go z balsamem zawsze bezpośrednio przed nałożeniem na skórę. Ten koncentrat też mnie zaciekawił :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam tego produktu, ale skoro jest naturalny to faktycznie mogło zabraknąć konserwantów. Jednak jest on w nielmal wszystkich kosmetykach.

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda, że produkty tylko się psuły :(

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)