11 kwietnia 2013

Mariza: Selective, podkład nawilżający - niepozorny, lecz zaskakujący


Od dawna byłam ciekawa podkładów Marizy. Jeśli oglądacie mnie regularnie na YT lub czytacie mojego bloga, to wiecie, że ostatnio miałam fluid matująco-kryjący tejże marki i był przeciętny. Temu, który dziś opiszę, też nie przypisywałabym nadzwyczajnych zdolności, jednak powiem szczerze - zaskoczył mnie.



Do tego podkładu przyciągnęło mnie opakowanie - jest estetyczne, proste... takie lubię. Przy współpracy z panią Bożeną, konsultantką Marizy, mogę wybrać co jakiś czas produkty za określoną kwotę i jej sporą część przeznaczyłam na właśnie ten podkład.

Nie wiem jak Wy, jednak ja do podkładów firm katalogowych podchodzę bardzo sceptycznie - nie mają raczej najlepszych opinii i kojarzą się z marną jakością. Nie oczekiwałam zatem cudów od podkładu z Marizy.


Mój odcień to beż, drugi najjaśniejszy w kolejności. Kolor mi pasuje, nie jest za jasny, ani za ciemny. Na w sobie sporo żółtawego pigmentu, jednak po nałożeniu, nie wyglądamy jak musztarda ;) Ma dość lekką konsystencję, nieco kremową, jednak jest gęstszy.

Sądząc po nazwie, oczekiwałam od podkładu nawilżenia. Przez to nie nastawiałam się na wybitną trwałość ani na super krycie. Okazało się jednak, że produkt wcale tak źle nie kryje. Owszem, muszę go dać więcej (wyciskam jakieś 4 pompki), jednak zakrywa większość niedoskonałości, które mi przeszkadzają. Jeśli chodzi o nawilżenie, to nie zauważyłam, by ten produkt miał takie działanie, jednak na pewno nie przesusza i dzięki swojej konsystencji nie powinien podkreślać suchych miejsc na twarzy (ja nie mam skórek, więc nie mogłam tego sprawdzić; jedyne co, to miałam suchego syfka i podkład sprawił, że nie wyglądał on sucho ;)).


Myślałam też, że będzie miał efekt rozświetlający cerę, jednak nic takiego nie ma miejsca. Wykończenie, po ugruntowaniu się podkładu, jest satynowo-matowe (nie każdemu ze skórą suchą/normalną musi to odpowiadać). Produkt zastyga na twarzy tak jak kosmetyk long lasting, jednak robi to w delikatniejszy i lżejszy sposób. Ma to jednak swoje minusy - źle roztarty fluid może nie wyglądać najlepiej, ponieważ w niektórych miejscach możemy mieć plamy (powstałych poprzez nagromadzenie się dużej ilości kosmetyku w jednym miejscu).


Jednak cechą, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła jest trwałość tego podkładu. Może nie jest to Revlon Color Stay, który ma mojej twarzy potrafi wytrzymać spokojnie 12h, ale jak na podkład katalogowy jest bardzo przyzwoity. Już przechodzę do szczegółów, bo pewnie jesteście ciekawe, jak długo się trzyma.

Nałożony około 7 rano i przypudrowany pudrem ryżowym Mariza wygląda dobrze jakoś do godziny 16. Wynik jest dobry, w końcu to aż 9h. Jednak po ok. 4-5h czuję, że muszę się przypudrować i robię to raz w środku dnia, właśnie wtedy. Uważam, że to naprawdę długo jak na podkład kosztujący 20zł. Takiej trwałości nie dostaję od droższych podkładów drogeryjnych.


Niestety, zauważyłam, że ma tendencję do ciemnienia. Nie tyle na twarzy, co w opakowaniu. Przez użyciem pierwszy raz - w opakowaniu jest jaśniejszy, jednak kiedy zaczynamy go używać, nagle zaczyna nam się robić bardziej pomarańczowy. Miałam jasny podkład, a teraz wygląda na taki o 2 stopnie ciemniejszy... no ale na szczęście na skórze jest właściwie taki sam, jak wcześniej.

Cena: 21,90zł    Pojemność: 30ml       Dostępność: konsultantki Marizy - np. pani Bożena

20 komentarzy:

  1. Ni używałam go nigy, bo tak jak ty nieco sceptycznie podchodzę do produktów katalogowych. Fajnie, że nie wysusza skóry no i myśle ze i tych suchych skórek tez by nie podkreślał. Na Twarzy wygląda delikatnie - co ja bardzo lubię, bo nienawidzę mieć mocno rzucającej się w oczy tapety, aczkolwiek niedoskonałości lubię mieć zamaskowane. Kto wie, może kiedyś się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze styczności z tą firmą a szkoda. Podoba mi się opakowanie tego podkładu. Pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, czy Ty borykasz się z rumieniem na twarzy?

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze, że nie wysusza i jest trwały, to się chwali

    OdpowiedzUsuń
  5. nie miala jeszcze podkladow z Marizy;)

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam go ostatnio zamówić, ale tego nie zrobiłam, teraz żałuję

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam firmę "Mariza" tylko i wyłącznie z blogów.
    Fajne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Maria to swietna firma ;) ostatnio wzielam sie za testowanie ich kosmetykow i jestem zachwycona ;):)

    OdpowiedzUsuń
  9. oooo i z pompką:D ja co do marizy mam nieokreślone zdanie,niektore produkty to perełki ale niektóre są marne

    OdpowiedzUsuń
  10. Raczej jestem zrażona do podkładów tej firmy. Tak już jest kiedy pierwszy produkt się nie sprawdzi - nie ma się ochoty na więcej. Moja mama używała podkład balansujący. Na początku wyglądał ładnie, cera wyrównana, kolor odpowiedni, ale po jakimś czasie bardzo pogorszyła się jego jakość. Lekko wyrównywał, nie zakrywał nic i znikał po chwili. Do dwóch godzin i go nie widać zupełnie. Ścierał się, spływał. Do tego mama od początku nie była do niego przekonana, bo miał dla niej nieodpowiednią konsystencję. Na szczęście nie był drogi.
    Chociaż rzeczywiście pozostałe kosmetyki są bardzo przyjazne :) Szczególnie lubię cienie i lakiery do paznokci.

    OdpowiedzUsuń
  11. z Marizy miałam bazę wygładzającą, była ok, ale na rynku jest tyle lepszych i łatwiej dostępnych kosmetyków :O

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam problem z suchymi skórkami, ciekawe czy u mnie by się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Godny uwagi...ale narazie dla mnie najlepszy jest loreal true match ...to jedyny ktory mnie nie uczula,nie zapycha a nalozoy pedzlem pieknie kryje:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja z Marizy mam tylko cienie do powiek i odżywkę do paznokci :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O widzisz ;] Miłe zaskoczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurcze a taki niepozorny! muszę się kiedyś na niego skusić tym bardziej, że cena zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę wypróbować ;) zapraszam na letmelook.blogspot.com , zachęcam do udziału w konkursie na moim blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo się cieszę, że napisałaś tą recenzję - miałam kiedyś katalog z Marizy w łapach i zastanawiałam się właśnie nam tym produktem, ale ostatecznie go nie kupiłam bo się bałam że się nie sprawdzi. teraz już wiem, że powinnam go wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)