26 grudnia 2012

Kosmetyczne hity i kity 2012!

Postanowiłam zrobić zestawienie kosmetyków, które najlepiej sprawdzały się u mnie w tym roku. Wybrałam głównie te, które mają już swoją recenzję na moim blogu, żebyście mogły lepiej się im przyjrzeć ;) W drugiej części notki będą buble... także czytajcie uważnie :)

KOSMETYKI GODNE POLECENIA:

Bronzer W7 Honolulu. Piękny bronzer, który wygląda cudownie na twarzy. Nie używam go często, bo na co dzień stawiam na róż, ale kiedy już używam, to jestem bardzo zadowolona z efektu jaki daje. Więcej dowiecie się czytając recenzję.

Róż Quiz nr 10. Dostałam go w 2011 roku do przetestowania. Obecnie jest na wykończeniu, już pokruszony. Uwielbaim go! Daje cudowny efekt na policzkach, często jego wygląd na licu podoba się Wam w makijażach. Szkoda, że nigdzie go nie widać w sklepach... Zapraszam do recenzji.

Duo szampon i odżywka CHI do włosów farbowanych. Nie ma się co oszukiwać, dobrych składów my tu nie znajdziemy, ale byłam bardzo zadowolona z tych kosmetyków. Zwłaszcza z szamponu, był super. Chętnie bym do niego wróciła, ale jest nietani, a poza tym przerzuciłam się na trochę delikatniejsze środki. Można o nich poczytać tutaj.

Iceberg, 74 Jasmine. Zapach, który dostałam na 20. urodziny. W ten dzień szłam na Wyspę Słodową z moim obecnym chłopakiem (wtedy jeszcze nim nie był ;)) i popsikałam się tą wodą. To były moje najlepsze urodziny, na wyspie było cudownie i przez ten dzień, ten zapach utkwił mi w pamięci. Nie psikam się nim często, ale jak już to robię, to od razu mam w głowie dzień swoich urodzin :) Zrobiłam nawet ich recenzję.

Oleje do włosów. Przeróżne. Ratują kłaki. Jeśli jesteście niezadowolone w wyglądu swoich włosów, a nie próbowałyście olejowania, to najwyższa pora się nad tym zastanowić :) Dla mnie 2012 był rokiem olei - zaczęłam ich używać w styczniu i używałam przez cały rok.

Rilastil, krem dla cery naczynkowej. Bardzo go polubiłam. Świetnie nawilża i łagodzi rumień. Bardzo dobrze mi się go używa. Na szczęście starczy mi na jeszcze jakiś czas. Więcej można znaleźć tutaj.

Pharmatheiss, Granatapfel, masło do ciała. Produkt, który niesamowicie polubiłam. Mimo niechęci do smarowania, to masło wręcz do tego nakłania. Jego używanie jest przyjemnością. Mimo wysokiej ceny, polecam. Zainteresowanych odsyłam do recenzji.



BUBLE:

Maskara Hean - Boom Lashes. Maskara-masakra, tragicznie sklejała rzęsy. Więcej znajdziecie tutaj.

Peeling do ciała, Bielenda Granat - o ile masło z tej serii jest fajne, to ten peeling był dla mnie nie wypałem. Chcecie więcej narzekania? Przeczytajcie recenzję.

Golden Rose, pomadka 127. Nigdy nie opisywałam jej, ani nie pokazywałam na ustach, ale okazała się bublem. Kolor ma cudowny, cukierkowy róż. Niestety, źle wygląda na ustach, jakby się waży. Jedyna metoda na nią to nakładanie delikatnie pędzelkiem i wykończenie błyszczykiem. Inaczej nie da rady. Aż mi głupio, że dałam ją na wymianę kiedyś :/ Zupełnie o niej zapomniałam.

Bielenda, krem Żeń Szeń. Kolejny bubelek od Bielendy. Krem, który zachowywał się bardzo dziwnie... wchłaniał się wieki, a nic nie nawilżał. Najgorszy krem, jakiego było mi dane używać. Nie polecam i przestrzegam. Przeczytajcie recenzję.

Hean - odżywki do paznokci. Coś, co nic nie dawało. Więcej poczytacie w tej notce.

Ziaja, odżywka oliwkowa do włosów. Bardzo średnia odżywka. Nie polecam i odsyłam do recenzji.


42 komentarze:

  1. Nie miałam żadnego z tych produktów, ale bronzer W7 jest już chyba znany w całej blogosferze, muszę się na niego skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hean-te odżywki lubią....rozdwajać paznokcie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie czytałam, że mają dziwne właściwości ;P moich pazurów się nie da bardziej rozdwoić, więc nie wiem ;)

      Usuń
    2. na moich dwóch jej sie udało,buuu:(

      Usuń
  3. ooo a ja właśnie szukam broznera, mój beneficik już jest na wykończeniu a nie ukrywam, że ma tu znaczenie cena :O

    OdpowiedzUsuń
  4. Również i dla mnie rok 2012 był rokiem olejowania:) Fajne zestawienie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. też uwielbiam Honolulu :) jest tani i bardzo wydajny

    OdpowiedzUsuń
  6. Też zamierzam zrobić ulubieńców roku :)
    Widzę, że nie tylko mnie zachwycił olejek Alterra - jak on pięknie pachnie...*.*
    A ten bronzer mnie niezmiernie ciekawi od dłuższego czasu, lecz najpierw muszę zapasy zużyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo lubię ten bronzer! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marzy mi się ten bronzer ale obiecałam sobie, że zużyję do końca chociaż jeden róż, rozświetlacz lub bronzer i wtedy dopiero kupię jakąś nowość :) W7 chyba będzie pierwszy w kolejności...

    OdpowiedzUsuń
  9. z olejami się zgodzę ale pomadkę z Golden Rose uwielbiam :)




    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten bronzer chodzi za mną od dłuższego czasu, może w 2013 dam mu szansę... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jestem bardzo ciekawa tego bronzera;) bo prezentuje się fajnie

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak - podpisuję się pod olejowaniem, świetna metoda na odżywienie kłaczków. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ogólnie do Ziaji mam mieszane uczucia, bo jedynie co lubię krem z koziego mleka, a tak to same buble, szczególnie z oliwkowej serii. I z Hean mam cienie - też mi nie pasują :/

    OdpowiedzUsuń
  14. A ostatnio patrzylam na pomadki w GR, ale koniec końców nic nie kupiłam... może to i lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. zgadzam się odnośnie olejowania. w szczycie sezonu musiałam zrobić przerwę od tego zabiegu. niedawno wróciłam do olejowania, i choć kłaki nie były w tragicznej kondycji, teraz prawie ich nie poznaję :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten tusz faktycznie porażka ;/ koleżanka miała

    OdpowiedzUsuń
  17. Też się zastanawiam nad tym bronzerem.Uwielbiam takie posty:)

    OdpowiedzUsuń
  18. chyba mnie skusiłaś na ten bronzer, kobieto, nie daruję Ci tego!:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Same super kosmetyki polecasz... :) Te masło do ciała bardzo mnie zaciekawiło ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę sobie kupić ten bronzer :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Produkty Granatapfel rowniez uwielbiam. Wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Niczego z powyższych nie miałam, ale bronzer będzie mój, jak wykończę poprzednika :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten bronzer chodzi za mną od kilku miesięcy ...

    OdpowiedzUsuń
  24. Zgadzam się co do odżywek do paznokci z Hean, nic nie dają... reszty nie miałam;)

    OdpowiedzUsuń
  25. en bronzer jest bardzooooo kuszący :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeśli chodzi o oliwkową odżywkę Ziai to zgadzam się z Twoją opinią w 100%... Nic ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
  27. Miałam kiedyś też ten zestaw z CHI - uwielbiałam jego zapach i włosy były fantastyczne.
    Świetnie utrzymuje kolor, szczególnie gdy włosy były farbowane CHI

    OdpowiedzUsuń
  28. Też planuję zrobić wpis tego typu i m.in bronzer z W7 się w nim znajdzie. Naprawdę świetny produkt.

    OdpowiedzUsuń
  29. ja muszę sobie kupić ten bronzer :))

    OdpowiedzUsuń
  30. Ta maskara to nieporozumienie... same suche gluty na szczoteczce- mam ją a ani razu jej użyć nie mogłam bo się do niczego nie nadaje.

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetna historia związana z tymi perfumami :)! Ten zapach na pewno przez długie lata będzie Ci się przyjemnie kojarzył!

    OdpowiedzUsuń
  32. U mnie tusz z Hean dawał fajny efekt;)

    Olejki - wiadomo uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam bronzer W7. Początkowo nie byłam do niego przekonana ale teraz lubię go coraz bardziej :D

    Buziaki,Magda

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)