30 grudnia 2012

Agusiak747 - prywatnie. Niekosmetyczni ulubieńcy 2012 :)

Uwielbiam płyty i je kupuję (w tych czasach to stało się dziwne). Oczywiście kupuję tyle te, które są tego warte. Uwielbiam przeglądać książeczki i wrzucać krążek do wieży (która niestety nawala i muszę się męczyć z 20 razy, żeby odczytała płytę). W tym roku kupiłam sobie kilka płyt, coś tam dostałam. Moimi ulubieńcami są Sabaton (The Art of War jest mojego chłopaka) i Equilibrium (jedną dostałam od chłopaka :)).

W tym roku planowałam zakup kilku koszulek z zespołami.... skończyło się na jednej, Sabatonowej. Kupiłam ją jakiś czas przed Woodstockiem, ale ostatecznie jej nie wzięłam (albo mi się gdzieś zapodziała albo stwierdziłam, że jest zbyt ładna, by ją tam brać). No i to jest fakt, jest przepiękna! Zajebiście mi się podoba :D I jeszcze fajne leży! Kosztowała coś koło 50zł.

Moja piękna kosteczka. Dostałam ją od chłopaka na Święta, więc mam ją krótko, ale wiem już na pewno, że będzie moim ulubieńcem. Wygodne torebki, które miałam, bardzo szybko mi się niszczą, zwłaszcza w naszym trybie życia, kiedy się coś gdzieś walnie, a potem ktoś to milion razy zdepcze. Także poprosiłam chłopaka o kostkę na Święta, bo to i poręczne, i pojemne... i wytrzymałe, więc nie ma się co o nią martwić. No a poza tym nawet jeśli kostka jest zniszczona, to wcale jej to uroku nie ujmuje. Na razie mam na niej jedną naszywkę, bo więcej - tych, których chciałam - nie było.

No i oczywiście muszę dać kilka tegorocznych muzycznych umilaczy życia:



No i ostatnie... Nigdy nie byłam fanką gierek, a jeśli już w coś grałam to raczej krótko. Tym razem się wciągnęłam, chociaż i tak bez przesady. Oczywiście to wszystko wina mojego chłopaka. No ale cieszę się bardzo i dziękuję mu, bo uwielbiam jeździć czołgiem :D No i przy okazji czegoś się dowiedziałam o tych machinach śmierci.