16 lutego 2012

Color Club: N09 Edie


Ten lakier wygrałam kawał czasu temu w rozdaniu. Z góry mówię, że zdjęcie jest obficie podrasowane Gimpem, ponieważ mój aparat bezczelnie robił z tego koloru niebieskawy seledyn. Nadal nie wygląda tak, jak w rzeczywistości. To po prostu taki intensywny trawiasty kolor, dosyć neonowy i przyciągający wzrok (zazwyczaj nikt nie komentuje koloru moich paznokci, a mając ten usłyszałam od kilku osób, że fajny). Przepraszam za cudowne zdjęcie.

Wadą lakieru jest jego słabe krycie. Ja użyłam trzech warstw emalii, a chciałoby się nałożyć jeszcze jedną. Konsystencja jest dosyć rzadka, lubię taką. Lakier schnie bardzo szybko, więc nakładanie trzech warstw nie zajmuje wcale dużo czasu. Z tego, co wiem, nie są to lakiery tanie - kosztują chyba 15-20zł (jeśli mówię źle, poprawcie mnie). Nie dziwię się zatem, że dziewczyny rzuciły się na te zestawy z TK Maxxa za 37zł. Na drugi dzień widziałam malusieńkie odpryski.

18 komentarzy:

  1. Ooo, tak wiosennie. Fajny kolor. :) Też chętnie zamieniłabym pączki na pizze czy lasagne no ale cóż... :P

    OdpowiedzUsuń
  2. kolor ciekawy, ale nie na moje paznokcie ;) lasagne i pizza... mniam! :) smacznego!

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny mani, bardzo długo już nie miałam nic zielonego na pazurkach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I jak wzięła (farba syoss) ciemne włoski? I niszczy bardzo czy da się przeżyc??;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby też blond, ale zdarza się, że wychodzi na odrostach "kaczka";)

      Usuń
  5. Kolorek ładny, ale jak dla mnie nie na pazurki :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka piękna zieleń,niespotykana:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ładna zieleń...czuć wiosne :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego masz takie mokre paluchy? co żeś robiła? :D

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo cieszę się, że weszłaś/wszedłeś na mojego bloga. Z każdego sensownego komentarza bardzo się cieszę, więc jeśli zostawiasz coś po sobie to jest mi bardzo miło. Jeśli posiadasz bloga, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że go odszukam i skomentuję ;)

Spam kasuję i na niego nie odpowiadam, więc jeśli chcesz zostawić tylko adres swojego bloga, to nie licz, że na niego wejdę ;)